Rekord pobity. Oto najdłuższy lot świata

Rok 2025 w branży lotniczej zostaje zamknięty prawdziwym rekordem. W grudniu ruszyła spektakularna, najdłuższa trasa pojedynczego lotu na świecie. China Eastern Airlines uruchomiły ją na trasie z Szanghaju do Buenos Aires, z krótkim postojem technicznym w Nowej Zelandii. To prawie 20 tysięcy kilometrów w powietrzu, których pokonanie zajmuje aż 29 godzin.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


China Eastern Airlines uruchomiły ją na trasie z Szanghaju do Buenos Aires, z krótkim postojem technicznym w Nowej Zelandii Fot. China Eastern Airlines 


W Argentynie mieszka około 60 tysięcy rodowitych obywateli Chin (choć faktycznie może być ich nawet 200 tys.), stąd pomysł, by uruchomić dla nich specjalny, bezpośredni lot do ojczyzny. Mimo że to tylko oficjalny powód uruchomienia nowego kierunku, zapewne chodzi też o marketingowe pokazanie potęgi chińskiego państwa. W końcu wszyscy mówią teraz o światowym rekordzie dla pojedynczego lotu, a ustanowiły go China Eastern Airlines.  

Pierwszy lot odbył się 4 grudnia. Zabierający na pokład 316 osób Boeing 777 wystartował z Shanghai Pudong International Airport. Obecna technologia nie pozwala jeszcze na pokonanie 20 tysięcy kilometrów bez dodatkowego tankowania, stąd dwugodzinny postój w Auckland, największym mieście Nowej Zelandii. W tym czasie pasażerowie pozostawali na pokładzie Boeinga. Po 25 godzinach maszyna wylądowała na Ezeiza International Airport w Buenos Aires.  

Skoro „tylko 25 godzin” to jaki to rekord? Trik kryje się w drodze powrotnej z Argentyny do Chin. Z powodu panujących właśnie na tym kierunku silnych wiatrów, czas przelotu wydłuża się aż o 4 godziny, to niebotycznych dwudziestu dziewięciu. 

Do tej pory jednymi z najdłuższych rejsów były prawie 20-godzinne loty na trasie Singapur - Nowy Jork, Perth - Londyn oraz Auckland - Nowy Jork. 

Mateusz Szewczyk 

Obserwuj nas na Instagramie: traveler_deluxe

Marsylia na talerzu - przewodnik kulinarny

Marsylia smakuje, zanim jeszcze usiądziesz do stołu. W powietrzu unosi się zapach oliwek, czosnku i świeżo złowionych ryb, a uliczne targi tętnią kolorami i rozmowami mieszkańców. Każdy krok wąskimi uliczkami czy nad brzegiem portu to podróż przez historię i kulturę regionu, a lokalne bary i knajpki są sercem tej opowieści. Ten mini przewodnik zabierze Cię w kulinarną podróż po Marsylii, od aromatycznej kawy, przez tradycyjne potrawy rybne, po słodkie ciasteczka, które pachną Morzem Śródziemnym i historią miasta.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

W Marsylii w powietrzu unosi się aromat czosnku, oliwy i morza, a targi pulsują kolorem, życiem i historią fot. travelerdeluxe

W Marsylii kawa to więcej niż napój, to podstawa życia. Spacerując po mieście, zauważyłam, że w lokalnych barach kawa bywa tańsza niż woda, a barów jest tu więcej niż piekarni, co we Francji samo w sobie jest ewenementem. Podgryzałam przy tym Fougasse, lokalny chleb z oliwkami lub ziołami, chrupiący i pachnący jak całe miasto.

Kuchnia Marsylii jest nierozerwalnie związana z morzem i handlem śródziemnomorskim. Królową lokalnych stołów jest Bouillabaisse, marsylska ikona kulinarna. Pierwotnie „danie biedaków” -  rybacy gotowali ryby niesprzedane na targu, dodając warzywa, czosnek, szafran i oliwę. Dziś to rytuał: ryby podawane osobno, wywar w misce z grzankami i sosem rouille. Każda restauracja ma własną recepturę, ale idea pozostaje niezmienna: świeże ryby i lokalne przyprawy.

W centrum można spróbować Aioli, warzywa i gotowana ryba w aromatycznym sosie czosnkowym, albo lekkiej Tapenade, pasty z oliwek, anchois i kaparów, podawanej na pieczywie. Jako uliczną przekąskę skusiłam się na Panisse, smażone placki z mąki z ciecierzycy, idealne do podjadania w biegu.

Marsylia była też jednym z pierwszych portów we Francji, gdzie pojawiła się pizza, wcześniej niż w Paryżu, ale królują tu ryby. Sardinade, grillowane sardynki serwowane w portowych festynach i restauracjach, pachną morzem. Owoce morza - krewetki, kalmary, małże - to codzienność nad brzegiem.

Mięsożercy znajdą coś dla siebie w tradycyjnych daniach jak Pieds et paquets, jagnięce nóżki i flaki duszone w ziołowym sosie, serwowane w historycznych restauracjach Le Panier.

A na deser? Navettes - małe ciasteczka w kształcie łodzi, które od wieków piecze się na święto Ofiarowania. W Marsylii wszystko smakuje historią, morzem i kulturą śródziemnomorskiego życia – od pierwszego łyka kawy po ostatni okruch ciasteczka.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Najwolniejszy ekspres świata - czy to największa atrakcja Szwajcarii?

W Szwajcarii każdy ma możliwość przeżyć podróż będącą prawdziwym festiwalem dla zmysłów. wystarczy wejść na pokład luksusowego Ekspresu Lodowcowego, pieszczotliwie nazywanego "najwolniejszym ekspresem świata. To nie tylko przejazd, to ośmiogodzinna eskapada przez cud techniki i natury. Glacier Express to prawdziwa legenda, wymieniana jednym tchem z takimi symbolami luksusu jak Orient Express czy afrykański pięciogwiazdkowy hotel na kółkach, Blue Train.

Glacier Express, uznawany za jedną z najbardziej luksusowych podróży kolejowych, ma bogatą historię. Pierwszy przejazd z Zermatt do St. Moritz odbył się 25 czerwca 1930 roku. Już wtedy podróżowanie nim było synonimem wygody i elegancji. fot. travelerdeluxe


Pod koniec XIX wieku Orient Express zadziwiał Europę, osiągając zawrotną jak na tamte czasy prędkość 80 km/godz. Dziś, w XXI wieku, po szwajcarskich torach sunie Glacier Express, czyli Ekspres Lodowcowy, z prędkością zaledwie 40 km/h. Niemal trzystukilometrowa trasa zajmuje mu niecałe 8 godzin, co czyni go zasłużenie najwolniejszym pociągiem ekspresowym świata.

Paradoksalnie, to właśnie ten brak pośpiechu przyciąga tłumy pasażerów. Podczas podróży skład przemierza 91 tuneli i pokonuje 291 mostów, będących prawdziwym majstersztykiem inżynierii. Ta podróż to celebracja widoków, a nie wyścigi z czasem.

Wagony Ekspresu Lodowcowego to synonim wygody i elegancji, a wszystkie są w pełni klimatyzowane. Dzięki panoramicznym oknom pasażerowie mają wrażenie, że każda mijana góra jest na wyciągnięcie ręki. fot. travelrdeluxe
Pociąg o charakterystycznej, czerwonej lokomotywie i czerwonych wagonach jest jedną z największych atrakcji Szwajcarii, przyciągającą każdego roku rzesze turystów z całego świata. I nie ma w tym odrobiny przesady. Podróż można rozpocząć w każdym miejscu na trasie, choć wiele osób pokonuje ją w całości, od majestatycznego Matterhornu po szczyt Piz Bernina, czyli od Zermatt do St. Moritz. Ekspres Lodowcowy łączy te dwa sławne alpejskie kurorty, sunąc pośród najbardziej malowniczej, dziewiczej scenerii tych gór. Malownicza trasa prowadzi przez zapierające dech w piersiach krajobrazy: ośnieżone szczyty, lśniące krystaliczne jeziora i majestatyczne, największe alpejskie lodowce. Towarzyszą jej pluskające potoki i szumiące wodospady, a cała ta sceneria sprawia, że podróż po prostu wywołuje gęsią skórkę.
 

Ekspres Lodowcowy wśród symboli Szwajcarii

 
Podróż Ekspressem Lodowcowym to fascynująca mozaika krajobrazów, zmieniających się z każdym pokonywanym odcinkiem i wysokością. Początek trasy wiedzie z Zermatt do Brig, położonego w Górnym Wallis. Miasto jest nierozerwalnie związane z przełęczą Simplon położoną 2005 m n.p.m. W XIX wieku Napoleon Bonaparte zlecił tu budowę drogi dla celów militarnych, dzięki czemu stała się pierwszą utwardzoną drogą w Alpach.
 
Podczas podróży skład przemierza 91 tuneli i pokonuje 291 mostów, będących prawdziwym majstersztykiem inżynierii, a sama podróż to celebracja widoków, a nie wyścigi z czasem. fot. travelerdeluxe
Dalej Glacier Express sunie wzdłuż Rodanu, by przez Furka Base Tunnel dotrzeć do malowniczej doliny Andermatt. Ciekawostką jest, iż właśnie na słynnej przełęczy Furka kręcono wiele scen do kultowego filmu "Goldfinger" z Jamesem Bondem. Tu pociąg przekracza Rodan. Odtąd rzeka towarzyszy mu do końca podróży.
W Betten z okien pociągu widać na kolejkę linową transportującą turystów z doliny na szczyt. Tam podziwiać można lodowiec Aletsch, największy i najpotężniejszy w Alpach, będący jednocześnie najdłuższym i największym w Europie. Obszar Jungfrau-Aletsch w 2001 roku, jako pierwszy w Alpach, wpisano na listę UNESCO. Za Betten skład rozpoczyna wspinaczkę, do której po raz kolejny wykorzystuje się trzecią szynę zębatą. To sprawia, że wagony są w stanie pokonać zakręty i pętle, wznosząc się łatwo na wysokość 2033 m n.p.m. – do Oberalppass, najwyżej położonej stacji na całej trasie. Dalej jest równie ciekawie, bowiem tory wiodą pod potężnymi, stromymi ścianami wąwozu Renu, prowadząc przez słynny Wielki Kanion Szwajcarii.
W Disentis przychodzi czas na zmianę lokomotywy i podziwianie dominującego nad wioską opactwa św. Marcina, założonego na przełomie VII i VIII wieku przez irlandzkiego mnicha Sigisberta. Również w Disentis rozpoczyna się fragment trasy Kolei Retyckich, wpisanych w 2008 roku na listę UNESCO jako wybitnego dzieła inżynierii kolejowej.
Koniec podróży serwuje widok na słynny wąwóz Landwasser, gdzie pociąg przemierza imponujący, stuletni wiadukt o tej samej nazwie. Dalej skład dociera do Chur, by finalnie dotrzeć do popularnego i wciąż modnego St. Moritz.

Trudna historia Ekspresu Lodowcowego

 
Glacier Express, uznawany za jedną z najbardziej luksusowych podróży kolejowych, ma bogatą historię. Pierwszy przejazd z Zermatt do St. Moritz odbył się 25 czerwca 1930 roku. Już wtedy podróżowanie nim było synonimem wygody i elegancji – lokomotywa ciągnęła wagony pierwszej, drugiej i trzeciej klasy, a także salonkę oraz wagon restauracyjny.

Podróż Ekspressem Lodowcowym to fascynująca mozaika krajobrazów, zmieniających się z każdym pokonywanym odcinkiem i wysokością. fot. travelerdeluxe
Przez długi czas ta wyjątkowa atrakcja dostępna była wyłącznie latem. Sytuacja zmieniła się w 1982 roku, kiedy otwarto tunel Furka-Basis, co umożliwiło całoroczne kursowanie pociągu. Obecnie zimą Glacier Express pokonuje trasę między Zermatt a St. Moritz raz dziennie, natomiast w sezonie letnim liczba połączeń wzrasta do trzech.
Wagony Ekspresu Lodowcowego są w pełni klimatyzowane. Dzięki panoramicznym oknom pasażerowie mają wrażenie, że każda mijana góra jest na wyciągnięcie ręki, a z alpejskich łąk można zrywać kwiaty. Te niezwykłe okna pojawiły się w pociągach w 1993 roku, zaprojektowane specjalnie przez włoską firmę znaną ze współpracy z takimi gigantami jak Ferrari i Lamborghini.
Wagon pierwszej klasy mieści 36 osób, natomiast w drugiej klasie dostępnych jest 48 miejsc. Komfort podróży podnoszą słuchawki dostępne przy każdym siedzeniu, dzięki którym podróżni poznają fascynującą historię mijanych miejsc. Dodatkowe informacje o ciekawych obiektach na trasie są również wyświetlane na specjalnych panelach. Posiłki zaś serwowane na miejscu pasażera. Podróż Ekspresem Lodowcowym wymaga rezerwacji, której dokonać można na stronie glacierexpress.ch, na której dostępne są aktualne ceny.

Marta



Tajemnice Taj Mahal: Ciekawostki, które każdego zaskoczą

Czy wierzysz w miłość potrafiącą przetrwać wieki? Jeśli tak, to Taj Mahal w Indiach jest miejscem, które musisz zobaczyć na własne oczy. Ten monumentalny symbol uczucia, wzniesiony z białego marmuru i zdobiony misternymi inkrustacjami, jest kwintesencją romantyzmu i architektonicznym arcydziełem, które zapiera dech w piersiach.


Każda wyprawa do Indii powinna zawierać w swoim programie wizytę w Taj Mahal. To nie tylko budowla, to symbol, to doświadczenie, które przenosi w inny wymiar. Ten architektoniczny cud, lśniący bielą marmuru, jest kwintesencją indyjskiego dziedzictwa i artystycznego geniuszu.

Taj Mahal - arcydzieło architektury, symbol miłości i poświęcenia. fot travelerdeluxe
Taj Mahal to nie tylko budowla, to poemat wykuty w marmurze. Jego lśniące białe ściany, odbijają promienie słońca, tworząc spektakl światła i cienia. To miejsce, gdzie architektura staje się sztuką, a sztuka – wyrazem najgłębszych uczuć. Budowla przetrwała wieki, jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych zabytków na świecie i przyciąga miliony turystów z całego globu.

Legenda Taj Mahal. Dlaczego powstała niezwykła świątynia miłości?

 
Taj Mahal to serce Indii, bijące rytmem miłości i historii. To miejsce, gdzie legenda staje się rzeczywistością, a rzeczywistość – legendą. Za każdą cegłą budowli kryje się legenda o uczuciu, które porusza serca od wieków.
 
Wzniesiony przez cesarza Szahdżahana, miał stanowić mauzoleum dla jego ukochanej żony, Mumtaz Mahal, która zmarła w 1631 roku podczas porodu ich czternastego dziecka. Szahdżahan, zrozpaczony po stracie Mumtaz Mahal, postanowił wznieść pomnik, który na zawsze upamiętni ich miłość. Wybór padł na Agrę, miasto o bogatej historii i strategicznym położeniu, które w tamtym czasie było stolicą imperium Mogołów.

Legenda głosi, że Szahdżahan planował wybudować identyczne mauzoleum z czarnego marmuru po drugiej stronie rzeki Jamuny, które miało być jego własnym grobowcem. Jednak plany te zostały przerwane przez jego syna Aurangzeba, który uwięził go w forcie Agra, skąd Szahdżahan mógł jedynie podziwiać Taj Mahal z okna.

Gdzie leży Taj Mahal

 
Ta perła architektury imperium Mogołów, będąca symbolem miłości i potęgi, nie bez powodu została wzniesiona w Agrze. Agra, miasto o bogatej historii, leży na przecięciu strategicznych szlaków handlowych, które od wieków łączyły Delhi z wieloma regionami Indii. Właśnie to położenie sprawiło, że w XVI wieku miasto stało się stolicą sułtanatu delhijskiego, wybraną przez władcę Sikandara Lodi.
 
W czasach swojej świetności Agra była jedną z największych metropolii ówczesnego świata, miejscem, gdzie krzyżowały się wpływy wielu kultur i religii. Obok dominującego islamu, w mieście współistniały wyznania hinduistyczne, buddyjskie, a nawet chrześcijańskie. Ta różnorodność kulturowa, widoczna w architekturze, sztuce i obyczajach, uczyniła z Agry tygiel kultur, który przyciągał kupców, artystów i uczonych z całego świata.
 
Wybór Agry na miejsce budowy Taj Mahal nie był przypadkowy. Miasto, będące centrum politycznym, gospodarczym i kulturalnym, stanowiło idealne tło dla monumentalnego mauzoleum. Jego lokalizacja nad brzegiem Jamuny, w otoczeniu ogrodów i pałaców, podkreślała majestat i symboliczne znaczenie niezwykłej budowli.
 

Jak budowano Taj Mahal i jak budowla wygląda obecnie


Budowa Taj Mahal rozpoczęła się w 1632 roku i trwała imponujące 22 lata, kończąc się w 1654 roku. Ten długi okres budowy został symbolicznie upamiętniony przez 22 kopułki, które zdobią imponującą Bramę Saraceńską, wzniesioną z czerwonego piaskowca.
 
Przy budowie Taj Mahal pracowało aż 20 tysięcy robotników, sprowadzonych z różnych zakątków Azji. Ich wysiłek, trwający ponad dwie dekady, zaowocował świątynią o niezwykłej harmonii i symetrii. Budowla ma 60 metrów szerokości i wysokości, a jej bryła została zaprojektowana w taki sposób, aby wyglądać identycznie z każdej strony. Uwagę przykuwa charakterystyczna kopuła w kształcie cebuli, otoczona czterema mniejszymi kopułami bocznymi i czterema minaretami. Te elementy architektoniczne nadają Taj Mahal harmonię typową dla islamu, tworząc wrażenie lekkości i elegancji. Minarety Taj Mahal zostały celowo zaprojektowane tak, aby lekko odchylały się na zewnątrz, co miało zapobiec ich zawaleniu się na główną kopułę w przypadku trzęsienia ziemi.
Do mauzoleum prowadzą majestatyczne drogi, wybrukowane lśniącym marmurem. Wzdłuż tych traktów rozciąga się przepiękny ogród, podzielony na cztery równe części, symbolizujące cztery rajskie rzeki.
 
Przed pałacem, w centrum drogi prowadzącej do wejścia, znajduje się zbiornik wodny, w którego tafli odbija się majestatyczna sylwetka świątyni. Ten efekt lustrzanego odbicia potęguje wrażenie symetrii i dodaje budowli magicznego uroku. Co ciekawe, marmur użyty do budowy Taj Mahal zmienia kolor w zależności od pory dnia i oświetlenia, co nadaje budowli dynamiczny charakter. 
 
Warto poświęcić nieco czasu na poznanie detali budowli. Lśniące bloki jasnego marmuru, z których wzniesiono mury budowli, są świadectwem nie tylko kunsztu rzemieślników, ale także hojności cesarza Szahdżahana. Same bloki tworzące kopułę mogły ważyć nawet 10 tysięcy ton, co podkreśla monumentalny charakter budowli. Ażurowe wykończenie okien nadaje Taj Mahal wizualnej lekkości, kontrastując z masywnymi murami. Arabeskowe dekoracje, wysadzane kamieniami półszlachetnymi, takimi jak jadeity, kryształy, agaty i lapis lazuli, zdobią marmurowe ściany, tworząc misterny wzór. W inkrustacjach ścian użyto ponad 28 rodzajów kamieni szlachetnych i półszlachetnych, sprowadzonych z różnych zakątków świata – z Rosji, Chin, Arabii i Cejlonu. Inkrustowane kamieniami ornamenty przedstawiają głównie irysy, a łuki budowli są gęsto pokryte mozaikami i wersetami z Koranu, co podkreśla islamski charakter świątyni.
 

Co znaczy Taj Mahal?

 
Nazwa Taj Mahal pochodzi od imienia Mumtaz Mahal, ukochanej żony cesarza Szahdżahana. Jej imię, w pełnym brzmieniu Arjumand Banu Begum, zostało pośmiertnie zmienione na Mumtaz Mahal, co oznacza "Wybranka Pałacu". Nazwa mauzoleum jest skróconą i uproszczoną wersją imienia Mumtaz Mahal. To właśnie dla niej, po jej tragicznej śmierci w 1631 roku, cesarz postanowił wznieść monumentalne mauzoleum, które miało być symbolem ich miłości i wiecznej pamięci. Historia miłości Szahdżahana i Mumtaz Mahal jest jednym z najbardziej romantycznych i poruszających wątków w historii Indii.
 

Czy Taj Mahal jest cudem świata?

 
Taj Mahal jest uznawany za jeden z siedmiu nowych cudów świata. To prestiżowe wyróżnienie zostało mu przyznane w wyniku ogólnoświatowego głosowania. Lista ta została ogłoszona 7 lipca 2007 roku w Lizbonie. Wyboru dokonano w drodze głosowania internetowego i telefonicznego, w którym udział wzięły miliony ludzi z całego świata. Oprócz Taj Mahal, na liście znalazły się: Petra (Jordania), Koloseum (Włochy), Pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro (Brazylia), Machu Picchu (Peru), Chichén Itzá (Meksyk), Wielki Mur Chiński (Chiny).

Uznanie Taj Mahal za jeden z siedmiu nowych cudów świata podkreśla jego wyjątkową wartość architektoniczną, historyczną i kulturową. Tytuł ten przyczynia się do wzrostu popularności zabytku i przyciąga miliony turystów z całego świata.

Jak wygląda Taj Mahal? Co znajduje się w środku Taj Mahal?


W sercu Taj Mahal, za misternie rzeźbionymi, ażurowymi parawanami z białego marmuru, kryje się sanktuarium pełne dostojeństwa i tajemnicy. To tu, w kamiennym cenotafie, spoczywają symboliczne sarkofagi cesarza Szahdżahana i jego ukochanej żony, Mumtaz Mahal. Oryginalne grobowce Mumtaz Mahal i Szahdżahana znajdują się w krypcie poniżej.
 
Wnętrze mauzoleum jest oświetlone jedynie przez naturalne światło, które wpada przez ażurowe okna, tworząc magiczną atmosferę. Na symbolicznych sarkofagach, zdobionych misternymi inkrustacjami, wyryto imiona i oblicza władców. Mumtaz Mahal, która towarzyszyła mężowi we wszystkich jego kampaniach wojennych, zmarła w 1631 roku, w wieku 38 lat, wydając na świat czternaste dziecko. Jej szczątki spoczywają w krypcie poniżej, a na sarkofagu widnieje jej imię, zapisane arabskim alfabetem, oznaczające "ozdobę pałacu". To świadectwo wyjątkowego statusu, jakim cieszyła się Mumtaz Mahal za życia i po śmierci.

Magdalena Lalik










Błękitna misja na atolu: Jak Malediwy ratują swój raj

Malediwy od lat są synonimem luksusu spod znaku „no shoes, no news”. Jednak za pocztówkowym lazurem kryje się dziś znacznie głębsza opowieść – to historia o przetrwaniu i odpowiedzialności, którą archipelag pisze na nowo w dobie kryzysu klimatycznego. Współczesny podróżnik nie szuka już tylko białego piasku; szuka miejsc, które oddają naturze tyle, ile od niej biorą.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

 Giorgia Maggioni fot. materiały prasowe


Malediwy, rajskie wyspy na Oceanie Indyjskim, znane z pocztówkowych lazurów aktywnie reagują na zmiany klimatu i zanieczyszczenie środowiska. Są hotele, w których zrównoważony rozwój oznacza również ochronę żółwi, delfinów i płaszczek, czyszczenie oceanu z sieci rybackich i plastiku, a przede wszystkim konserwację i odbudowę raf koralowych. W OBLU SELECT Sangeli działa Muraka Conservation Center, gdzie biolodzy nie tylko obserwują i chronią środowisko, ale również włączają w te działania turystów.

Włoszka Giorgia Maggioni po raz pierwszy odwiedziła Malediwy w trakcie studiów biologicznych, biorąc udział w warsztatach na jednej z wysp. To doświadczenie było dla niej kluczowe. Dziś jest biolożką morską i wraz ze swoim zespołem przyczyniła się do powstania Muraka Conservation Center na wyspie Sangeli. Przyjrzyjmy się jej najważniejszym programom.


Szpital dla uszkodzonych koralowców

Kluczowym zadaniem Centrum jest odbudowa raf koralowych. Polega na instalowaniu nowych struktur szkółek koralowych, poprzez zawieszanie „drzew koralowych” oraz stołów hodowlanych. Szkółki nie tylko umożliwiają odbudowę raf, ale pozwalają również badać rozwój koralowców oraz lepiej rozumieć ich reakcje na zmiany w środowisku. Ogród koralowy to również miejsce regeneracji i rekonwalescencji uszkodzonych koralowców.

Wykorzystujemy tzw. „fragmenty możliwości” – niewielkie kawałki koralowców, które odłamują się od zdrowych kolonii z powodu sztormów, aktywności ryb lub przypadkowego kontaktu z nurkami i snorkelerami. Znajdujemy im nowe miejsce, umieszczając je na przygotowanych konstrukcjach. W ciągu pierwszych tygodni koralowce regenerują uszkodzone fragmenty i przytwierdzają się do podłoża, ponownie stając się częścią rafy – czytamy w materiałach informacyjnych Muraka Conservation Center.
Ogrody składają się z różnorodnych struktur – od piramid po formy przypominające żółwie, płaszczki czy łodzie – zaprojektowanych dla zwiększenia bioróżnorodności. Ogrody stopniowo przekształcają się w siedliska młodych ryb i gatunków rafowych, a z czasem w tętniące życiem podwodne ekosystemy zamieszkiwane przez żółwie, rekiny i płaszczki. Dzięki podwodnej kamerze, można obserwować ten niezwykły ogród na żywo.


Przygarnij koralowca, wesprzyj odbudowę

OBLU SELECT Sangeli fot. materiały prasowe

Samantha Noel to biolog morska, której zainteresowanie oceanem zaprowadziło ją z rodzinnego Kolorado w USA na rafy koralowe. Samantha pracuje w OBLU SELECT Sangeli, gdzie zajmuje się odbudową raf i edukacją. Wraz ze swoją przełożoną Giorgią doprowadziły do nawiązania współpracy z państwową agencją odpowiedzialną za ochronę środowiska (Maldives Environmental Regulatory Authority), wzmacniając zaangażowanie resortu w działania ochronne na poziomie krajowym. Zainicjowała także badania nad wzrostem koralowców oraz rozwija programy adopcji koralowców.
Goście hotelu mogą bowiem uczestniczyć w rozwoju ogrodów, adoptując fragment koralowca lub tworząc i sadząc własną konstrukcję. Można wybrać jeden z gatunków, nadać mu imię i obserwować (dzięki przesyłanym zdjęciom) jego rozwój do czasu, gdy rozpocznie samodzielne życie na zewnętrznej rafie. To działanie uświadamia, jak koralowce mogą się rozwijać dzięki odpowiedniej opiece, a zarazem umożliwia zostawienie własnego śladu pod powierzchnią oceanu.



Adopcja żółwi morskich

Muraka Conservation Center w OBLU SELECT Sangeli zaprasza również gości do udziału w obserwowaniu historii żółwi morskich poprzez symboliczną adopcję konkretnego osobnika. Przy każdym spotkaniu z żółwiem udostępniane są opiekun otrzymuje zdjęcia, informacje o lokalizacji oraz obserwacje dotyczące jego kondycji i zachowania. Żółwie to oceaniczni długodystansowcy, kolejne obserwacje pozwalają odtworzyć historię ich wędrówki i wziąć udział w angażującej opowieści o ochronie przyrody.


Eco Apparel czyli odzież z odzysku

Program przekształcania plastiku wyłowionego z oceanu w wysokiej jakości odzież. Przyczynia się do redukcji zanieczyszczeń i nadaje nowe życie materiałom, które pozostając w oceanie stanowiłyby śmiertelne zagrożenie dla ekosystemów morskich.


Bransoletki z sieci widmo

Program Ghost Net Bracelets wykorzystuje porzucone sieci rybackie i przekształca je w symbol pozytywnej zmiany. Są z nich wyplatane bransoletki. Ich zakup wspiera działania na rzecz ochrony świata podwodnego, jednocześnie pomagając ograniczać ilość szkodliwych odpadów w rafach i lagunach. To dowód, że nawet niewielkie działania mogą mieć długotrwały wpływ na ochronę oceanów. W te sieci nie zapłaczą się już żadne ryby ani żółwie.


Z wizytą u doktorów raf

Odwiedzający Muraka Conservation Center mogą wziąć również udział w prezentacji prowadzonej przez biologów morskich na temat podwodnego życia oceanu i poznać osobiście „lekarzy i ogrodników raf”.


OBLU SELECT Sangeli

To pięciogwiazdkowy resort oferujący wypoczynek w malowniczej scenerii wyspy – kołyszących się palm, białych plaż oraz turkusowych lagun. Resort umożliwia również dostęp do jednej z najpiękniejszych raf koralowych w całym Atolu Północnego Malé.

TdL












10 miejsc w Polsce, które w 2026 roku będą hitami turystycznymi

Planujesz urlop w Polsce i zastanawiasz się, które kierunki będą najpopularniejsze w 2026 roku? Analiza zeszłorocznych wyborów turystycznych Polaków pokazuje wyraźnie, że coraz częściej szukamy miejsc z charakterem: w pobliżu natury, z lokalnym klimatem, ale bez przesadnego tłoku. Wśród hitów są zarówno duże miasta, uzdrowiska, górskie miasteczka, jak i spokojne nadmorskie miejscowości. Oto 10 miejsc w Polsce, które w ubiegłym roku skradły serca turystów i wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku będą jeszcze popularniejsze.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Gdzie Polacy najchętniej planują wyjazdy? Jakie miasta i miejscowości podbiły serca podróżników? fot. travelerdeluxe


Kołobrzeg ⚓🌊


Kołobrzeg niezmiennie pozostaje jednym z najczęściej wybieranych kierunków nad Bałtykiem. Przyciąga szerokimi plażami, długim molo i rozbudowaną ofertą uzdrowiskową. To miejsce, które dobrze łączy wypoczynek nad morzem z regeneracją i aktywnym stylem spędzania czasu.

Gdańsk ⚓🏰


Gdańsk to miasto, które oferuje znacznie więcej niż tylko zwiedzanie zabytków. Klimatyczne uliczki Głównego Miasta, bliskość morza, portowy charakter i dynamicznie rozwijająca się scena gastronomiczna sprawiają, że jest to jeden z najbardziej uniwersalnych kierunków na city break i dłuższy urlop.

Szklarska Poręba 🏔️🥾


Szklarska Poręba coraz częściej wybierana jest jako alternatywa dla zatłoczonych kurortów górskich. Dobre zaplecze noclegowe, dostęp do szlaków Karkonoszy i Izerskich oraz całoroczna oferta dla aktywnych sprawiają, że miejsce to świetnie sprawdza się zarówno latem, jak i zimą.

Biały Dunajec 🐑🏔️


Biały Dunajec przyciąga turystów, którzy chcą poczuć klimat Podhala bez zgiełku Zakopanego. Kameralna atmosfera, termy, regionalna kuchnia i widok na Tatry tworzą idealne warunki do spokojnego wypoczynku z nutą góralskiej tradycji.

Lądek-Zdrój 💧🏛️


Jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce przeżywa swój renesans. Lądek-Zdrój doceniany jest za zabytkową architekturę, lecznicze wody oraz bliskość Gór Złotych i Masywu Śnieżnika. To kierunek wybierany przez osoby szukające ciszy, zdrowia i kontaktu z naturą.

Pogorzelica 🌲🌊


Pogorzelica to propozycja dla tych, którzy nad morzem cenią spokój i przestrzeń. Otoczona lasami, z szeroką plażą i kameralną zabudową, stanowi idealne miejsce na rodzinny wypoczynek lub urlop w stylu slow.

Nałęczów 🌳🧖‍♀️


Nałęczów od lat kojarzony jest z regeneracją i zdrowiem, ale dziś przyciąga także młodszych turystów. Park Zdrojowy, kawiarniany klimat i oferta wellness sprawiają, że to miejsce idealne na krótki wyjazd resetujący od codziennego tempa.

Lublin 🏰✨


Lublin coraz śmielej zaznacza swoją pozycję na mapie turystycznej Polski. Autentyczne Stare Miasto, bogata oferta wydarzeń kulturalnych i wyjątkowa atmosfera wschodniej Polski przyciągają tych, którzy szukają mniej oczywistych kierunków.

Wrocław 🌉🐉


Wrocław to miasto pełne życia, mostów i wysp, które zachwyca różnorodnością. Doskonale sprawdza się jako kierunek na weekend, ale też dłuższy pobyt. Kultura, gastronomia i bliskość natury tworzą tu spójną całość.

Warszawa 🏙️🇵🇱


Stolica od kilku lat przeżywa turystyczny boom. Warszawa przyciąga zielonymi przestrzeniami, Wisłą, muzeami i dynamiczną sceną miejską. To miasto kontrastów, które potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy myślą, że już je znają.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Fastfood nie musi być nudny. Oto 5 najciekawszych restauracji McDonald's na świecie

Najbardziej popularnym sloganem reklamowym sieci McDonald's jest hasło "Restauracja inna niż wszystkie". To teraz pomyślcie, że w tych "innych niż wszystkie" znajdujecie "jeszcze bardziej inne niż wszystkie". Oto nasz subiektywny przegląd najbardziej odlotowych lokali McDonald's na świecie.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

McSki w szwedzkim kurorcie narciarskim Lindvallen, to jedyny na świecie "Mak" dla narciarzy. Można zostać obsłużonym bez konieczności odpinania nart. Fot. Flickr.com/Per-Olof Forberg/CC BY 2.0 


Na nartach 


Nie można zacząć inaczej niż od szwedzkiego kurortu zimowego Lindvallen. Na jednym z tamtejszych stoków w 1996 roku ulokowano jedyny na świecie McDonald's dla narciarzy. McSki - choć jego nazwa brzmi jak polskie nazwisko, to odnosi się rzecz jasna do nart - oferuje pełną usługę fastfoodową, z której można skorzystać, nie odpinając nart. Zamiast drive-thru, mamy swoiste ski-thru. Oczywiście w samym budynku też możemy się rozgościć i to dość swobodnie, ponieważ jest tam prawie 150 miejsc, ale jednak możliwość zakupienia Big Maca i kawy zjeżdżając na nartach pod okienko z samego szczytu, to jednak, przyznacie, jest oryginalne. McSki działa w sezonie, głównie między listopadem a kwietniem. 

W samolocie 


Również w latach 90. tyle że na drugiej półkuli, w Nowej Zelandii, w miejscowości Taupo - znanej z wielkiego jeziora o tej samej nazwie - powstał McDonald's w iście oryginalnej scenerii. Stał się nią kultowy amerykański samolot Douglas DC-3. Sprowadzony do miasta w połowie lat 80. nie za bardzo odnajdywał się w planach władz miasta. Aż w końcu szef miejscowego lokalu McDonald's zaproponował, by użyć maszyny jako jeden z elementów baru szybkiej obsługi. To był strzał w dziesiątkę. Samolot spodobał się szczególnie dzieciom. Ale nie tylko. W 2013 lokal ten otrzymał tytuł "World's Coolest McDonald's", czyli najfajniejszego McDonalda na świecie. 

W dawnym dworcu 


O ile ten w Nowej Zelandii uznawany jest za najfajniejszy, to tytuł najpiękniejszego na świecie powinien zdecydowanie trafić do McDonalda w Budapeszcie. Przy Terez krt. 55 w samym centrum stolicy Węgier wykorzystano dawny dworzec Nyugati do ulokowania w nim popularnej restauracji. W środku same eleganckie cuda w stylu art deco; kryształowe żyrandole i wymyślne witraże, to wizytówka baru. Żeby jednak nie było zbyt sztywno, kierownictwo fastfoodu organizuje w piątkowe wieczory występy DJ-ów, by przyciągnąć młodszych klientów.  

W spodku 


Nie. Nie chodzi o ten nasz w Katowicach. Chodzi o miejsce, które najbardziej na świecie kojarzy się z inwazją obcych. To oczywiście słynne Roswell w Stanach Zjednoczonych, gdzie latem 1947 roku doszło do incydentu z rzekomym UFO. Mieszkające tam małżeństwo Wilmot było świadkami rozbicia się statku kosmicznego. O sprawie szybko dowiedziały się media. Jednak służby wojskowe zaprzeczały, twierdząc, że poszło o balon meteorologiczny. Sprawa szybko ucichła, ale w latach 70 i 80. wróciła ze zdwojoną siłą, w związku z zainteresowaniem UFO-logów. Do dziś Roswell nie przestaje być mekką dla wyznawców teorii o obcych i ich kontaktach z Ziemią. Nie dziwi więc, że najpopularniejszy fastfood świata zrobił tam swoją siedzibę w kształcie latającego spodka.  

A jaki w Polsce? 


Nie możemy zamknąć tego rankingu bez odnotowania polskiego śladu na mapie światowych "Maków". W tym celu szukaliśmy go na polskich dworcach, gdzie najciekawsze wydały się nam bary McDonald's we Wrocławiu i w Gdyni. Szczególnie ten gdyński jest niezwykły. O ile wspomniany przez nas wyżej dworcowy Mac w Budapeszcie przyjął elementy art deco, trójmiejski zawiera w sobie hybrydę modernizmu i socrealizmu. Dodatkową, bo kulturową wartością budynku dworca Gdynia Główna, jest fakt, że dzięki pracom konserwatorskim z lat 2010-2012 odkryto w tym miejscu mozaiki i polichromie z 1957 roku ilustrujące morskie krajobrazy oraz życie codzienne w okolicy. Do tego zajadając dziś frytki z cheeseburgerami możemy spojrzeć w górę i po bokach, by nasycić oczy imponującymi malowidłami map świata, Europy i znaków astronomicznych. Piękne z pożytecznym. Smacznego! 

Mateusz Szewczyk 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Ustka poza sezonem. Niezwykłe atrakcje portowego miasta

Ustka, choć latem tętni życiem i przyciąga tłumy turystów, zachwyca również poza sezonem. Gdy tłumy turystów ustępują, miasto odsłania swoje bardziej intymne oblicze, pełne spokoju i uroku. Spacerując po plaży w chłodniejsze dni, można poczuć bliskość natury i delektować się szumem fal oraz śpiewem mew.

 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


Stare Miasto, z charakterystycznymi, kolorowymi domkami, nabiera wówczas wyjątkowego uroku. Ciche uliczki, zdobione kwiatami doniczkowymi, zapraszają do spokojnych spacerów. A wieczorami, w przytulnych kawiarenkach, można delektować się gorącą czekoladą i podziwiać zachody słońca malujące niebo w ciepłych barwach.
Hotel Szerokie Wody, położony tuż przy plaży, oferuje swoim gościom nie tylko komfortowe pokoje, ale przede wszystkim zapierający dech w piersi widok na morze. To idealne miejsce dla osób, które pragną odpocząć od miejskiego zgiełku i delektować się spokojem nadmorskiej atmosfery  fot. travelerdeluxe

Latarnia morska, górująca nad miastem, wydaje się jeszcze bardziej majestatyczna, gdy nie jest otoczona tłumem turystów. Jej światło, rozświetlające ciemności nocy, dodaje Ustce tajemniczości. A spacerując po molo, można poczuć się jak bohater romantycznej powieści.
 
Ustka poza sezonem to także doskonałe miejsce dla miłośników aktywnego wypoczynku. Spacerując po lesie, można napawać się zapachem igliwia i słuchać śpiewu ptaków. Amatorzy sportów wodnych mogą wybrać się na morską wyprawę lub po prostu spacerować brzegiem morza.
 
Niezależnie od tego, czy jesteś miłośnikiem historii, przyrody czy po prostu chcesz odpocząć od miejskiego zgiełku, Ustka poza sezonem ma Ci wiele do zaoferowania. To czas, kiedy można odkryć prawdziwe oblicze tego urokliwego miasta i poczuć jego wyjątkową atmosferę.
 

Ustka, co zobaczyć 

 

Latarnia morska w Ustce

 
Latarnia morska w Ustce usytuowana jest tuż przy nadmorskim deptaku, przy wejściu na portowe molo. Pierwotnie latarnią była aparatura Fresnela z bębnową soczewką i lampą oliwną jako źródło światła, o zasięgu 6 Mm. Była ona podnoszona na maszcie stacji pilotów z 1871roku. W 1892 roku wybudowano nową, dwukondygnacyjną stację pilotów z przylegającą do niej od południa ośmiokątną wieżą, na której znajduje się biała laterna. Latarnia w Ustce przetrwała bez szwanku II Wojnę Światową i została uruchomiona już 15 listopada 1945 roku. W 1993 roku latarnia morska w Ustce została wpisana do rejestru zabytków. 

 
Tutejsza plaża podzielona na dwie części kanałem portowym, to synonim najwyższej zgody, jaka może zapanować podczas plażowania. A to dlatego, że to plaża, która… usatysfakcjonuje każdego.  
Po sztormie miasto staje się prawdziwą mekką poszukiwaczy bursztynu, którzy w gumowych strojach, z kosiorami na ramieniu zanurzają się w spienionych wodach Bałtyku. Ponoć można tu znaleźć najbardziej dorodne okazy w okolicy! Stąd to właśnie w Ustce organizowane są mistrzostwa Polski w wypłukiwaniu „złota Bałtyku”.

 
Kładka, po której możliwe będzie przejście nad kanałem ma długość 53 m. System napędzany jest przez silniki elektryczne, zainstalowane w zachodniej części portu. Kładka zamykać i otwierać będzie się w kierunku morza. Generalnie będzie służyła tylko pieszym. W razie potrzeby może być także udostępniona pojazdom uprzywilejowanym. Poza poprawą dostępności do miejsc prowadzenia działalności dla wszystkich pracowników portu, kładka będzie ułatwieniem komunikacyjnym dla mieszkańców oraz niewątpliwą atrakcją dla turystów.
 
Wyobraź sobie siebie spacerującego po plaży o wschodzie słońca, z kubkiem aromatycznej kawy w dłoni. Po południu możesz zrelaksować się na tarasie, podziwiając zachód słońca malowany przez niebo w najpiękniejszych barwach. Wieczorem, w przytulnym wnętrzu hotelu, czeka na Ciebie spokojny sen, kołysany szumem morza. Marzenie o tak idealnym wypoczynku spełnia hotel Szerokie Wody, synonim luksusu i wypoczynku. 
 
Magdalena Lalik

 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Nowy Targ, jakiego nie znacie

Nowy Targ to miasto, które już na pierwszy rzut oka potrafi oczarować. Położony w sercu Kotliny Orawsko-Nowotarskiej, otulony nurtem Białego i Czarnego Dunajca, zachwyca naturalną scenerią, jakiej trudno szukać gdzie indziej. Bliskość Gorców oraz widokowe „okno” na Tatry, Pieniny i Babią Górę sprawiają, że jest to punkt obowiązkowy na mapie każdego, kto kocha górskie wędrówki, aktywny wypoczynek i krajobrazy, które naprawdę zapadają w pamięć. Jeśli szukasz miejsca, gdzie natura, tradycja i wyjątkowy klimat współgrają jak nigdzie indziej - właśnie je znalazłeś.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Widok na Gorce z Nowego Targu fot. P.Kos

Na miłośników aktywnej zimy czekają w Nowym Targu znakomicie utrzymane trasy narciarstwa biegowego, które w chłodniejszych miesiącach idealnie zastępują rowerowe wyprawy. To ponad 35 kilometrów zróżnicowanych szlaków, przygotowanych zarówno dla początkujących, jak i dla tych, którzy traktują trening bardzo serio.

Wygodna i świetnie przygotowana trasa na tzw. „Kole” przy Stadionie Miejskim w Parku im. A. Mickiewicza sprawdzi się jako miejsce do szlifowania techniki, pierwszych prób na nartach oraz regularnych treningów. Jeśli jednak wolisz spokojniejsze tempo i kontakt z naturą, Bór Kombinacki będzie strzałem w dziesiątkę - tamtejsza trasa prowadzi głównie przez leśne tereny, oferując ciszę i przyjemne oderwanie od miejskiego rytmu.

Z kolei szlak wytyczony w obrębie lotniska i Boru na Czerwonem to prawdziwa perełka dla tych, którzy nie wyobrażają sobie zimowej aktywności bez imponujących panoram. Uprawiając tu biegi narciarskie, można podziwiać aż cztery pasma górskie otaczające stolicę Podhala: Tatry, Pieniny, Gorce i majestatyczną Babią Górę. Idealne połączenie sportu i spektakularnych widoków.

Niezwykły Bieg Podhalański 

Bieg Podhalanski fot. J.Deneka

W kalendarzu zimowych wydarzeń Nowego Targu jedno ma absolutnie wyjątkowy status - Bieg Podhalański im. Jana Pawła II. To drugi co do wielkości bieg narciarski w Polsce, a jednocześnie impreza, która z roku na rok przyciąga coraz większą liczbę zawodników. Renoma wydarzenia nie wzięła się znikąd: perfekcyjna organizacja, malownicze trasy i sportowa atmosfera sprawiają, że listy startowe zapełniają się w ekspresowym tempie. Najbliższa edycja, zaplanowana na 17 stycznia 2026 roku, zapowiada się równie emocjonująco - szczegóły dostępne są na stronie organizatora.

Nie brak tu także miejsc idealnych do rekreacyjnej jazdy na nartach. Dwa kameralne wyciągi — Długa Polana i Zadział — oferują komfort jazdy bez tłumów i długiego oczekiwania, dzięki czemu świetnie sprawdzają się zarówno dla rodzin, jak i osób chcących po prostu pojeździć w spokojniejszych warunkach.

A jeśli już jesteś w okolicy Długiej Polany, grzechem byłoby pominąć Centrum Przyrodniczo-Edukacyjne „Brama w Gorce” w pobliskim Waksmundzie. To właśnie tam znajduje się najdłuższa w Europie ścieżka edukacyjna w koronie drzew — niezwykła atrakcja, która pozwala spojrzeć na Gorce z zupełnie nowej perspektywy. Na odwiedzających czekają także dodatkowe ekspozycje, instalacje i aktywności, dzięki którym zarówno dzieci, jak i dorośli spędzą tu czas naprawdę wyjątkowo.

Zimowe Gorce

Zimowa odsłona Gorców potrafi zauroczyć nawet tych, którzy widzieli już niejedno górskie pasmo. To jedne z najłatwiej dostępnych zimą gór, a z Nowego Targu można ruszyć na szlak dosłownie „z buta”. Już półgodzinny spacer prowadzi na Łapsową Polanę - miejsce uwielbiane za spokojną atmosferę i fenomenalną panoramę Tatr. Na miejscu czeka Koliba na Łapsowej Polanie, gdzie można złapać ciepły posiłek i chwilę oddechu. Tuż obok stoi także „owca-turystka”, jedna z charakterystycznych rzeźb tworzących nowotarski szlak owiec - idealny punkt na pamiątkowe zdjęcie.

Dla tych, którzy pragną nieco dłuższej wyprawy, świetnym wyborem będzie ponad dwugodzinny szlak w stronę Schroniska PTTK Turbacz. Po drodze nie brakuje miejsc widokowych, z których rozpościera się szeroka panorama na Tatry, Pieniny i taflę Jeziora Czorsztyńskiego. Ze schroniska wystarczy zaledwie dziesięć minut, by wejść na Turbacz, najwyższy szczyt Gorców, i poczuć prawdziwy smak zimowej wędrówki.

Gorce to również raj dla skiturowców - łagodne grzbiety, malownicze polany i pewna doza dzikiego klimatu sprawiają, że to pasmo staje się coraz popularniejszym miejscem zimowych wycieczek na nartach. Idealna propozycja dla tych, którzy chcą połączyć aktywność z bliskim kontaktem z naturą.

Nowy Targ na łyżwach i pływalni

Nowy Targ to także świetny wybór dla tych, którzy wolą mieć moc atrakcji „pod ręką”, bez konieczności planowania długich, całodziennych wypraw. Miasto oferuje szeroką gamę lokalnych aktywności, dzięki czemu każdy urlopowicz może stworzyć swój własny, wygodny plan wypoczynku - od sportowej rekreacji po rodzinne atrakcje pod dachem.

Sercem miejskiej infrastruktury sportowej, zarządzanej przez Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji, jest nowoczesna pływalnia miejska. To kompleks, w którym znajdzie się coś dla każdego: basen sportowy, rekreacyjny, strefa do nauki pływania, brodzik dla najmłodszych oraz efektowne zjeżdżalnie rurowe. Idealne miejsce na rodzinną przerwę od zimowych chłodów lub aktywny relaks w środku dnia.

Miłośnicy łyżew mogą z kolei wybrać się do Miejskiej Hali Lodowej - kultowego miejsca, w którym sportowy duch Podhala czuć na każdym kroku. Warto zajrzeć również do sali tradycji Klubu Hokejowego Podhale Nowy Targ, 19-krotnego mistrza Polski. To tutaj rodziła się legenda jednego z najbardziej zasłużonych klubów w historii polskiego hokeja. A jeśli ktoś marzy o łyżwach w wyjątkowej scenerii, w sezonie zimowym na nowotarskim Rynku działa klimatyczne mobilne lodowisko.

Aktywni poszukiwacze sportowych emocji również nie będą się nudzić. Przez cały rok organizowane są tu liczne wydarzenia zarówno dla amatorów, jak i zawodników z doświadczeniem. Jednym z najpopularniejszych jest Turbacz Trail — bieg górski w dwóch odsłonach: letniej i zimowej. Trasa prowadząca po wymagających, kapryśnych gorczańskich szlakach co roku przyciąga dziesiątki biegaczy, którzy szukają wyzwań i niezapomnianych widoków.

Najwyżej położone lotnisko w Polsce

Jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji Nowego Targu jest najwyżej położone lotnisko w Polsce, malowniczo usytuowane tuż przy południowej granicy miasta. To właśnie tutaj działa Aeroklub Nowy Targ, który oferuje coś naprawdę wyjątkowego - lot widokowy nad Podhalem, Tatrami i Gorcami. Zobaczyć ten region z perspektywy ptaka to przeżycie, które zostaje w pamięci na długo. Miłośnicy latania mogą spróbować swoich sił również w szybownictwie, a dla żądnych adrenaliny dostępne są skoki spadochronowe.

Wczesną wiosną lotnisko zamienia się w kolorową, unoszącą się nad ziemią scenę dzięki Małopolskiemu Festiwalowi Balonowemu. To wydarzenie przyciąga co roku kilkadziesiąt załóg z całej Europy, które wspólnie rozpoczynają sezon lotów. Przez kilka dni odwiedzający mogą podziwiać barwne przeloty, uczestniczyć w pokazach i kibicować załogom podczas pucharowych rywalizacji. Piloci balonów często podkreślają, że warunki panujące nad nowotarskim lotniskiem przypominają im słynną turecką Kapadocję - trudno o lepszą rekomendację.

Bór na Czerwonem - niezwykły rezerwat

Tuż obok lotniska znajduje się kolejny naturalny skarb - Bór na Czerwonem, jeden z najstarszych rezerwatów w Polsce, objęty ochroną w ramach Konwencji Ramsarskiej. To miejsce, gdzie krajobraz ukształtowany przez ustępujące lodowce zachował swój pierwotny charakter. Wzdłuż drewnianej ścieżki edukacyjnej można poznać historię torfowiska, jego ekosystem i unikalną roślinność. Bór na Czerwonem to idealna przestrzeń na spokojny spacer, chwilę oddechu i kontakt z naturą, która zachwyca swoją surową, cichą urodą.

Odwiedzając Nowy Targ, trudno przejść obojętnie obok jego kulturalnego bogactwa. Miasto pełne jest zabytków, muzeów i miejsc, które pozwalają zanurzyć się w lokalną historię i tradycję — i to w sposób naprawdę angażujący.

Zabytki, których zazdrości cały kraj

Jednym z najciekawszych punktów na mapie jest Muzeum Drukarstwa, skrywające absolutny unikat: najstarszy na świecie zachowany model pospiesznej maszyny drukującej z wiedeńskiej fabryki Helbig & Müller. Co więcej, odwiedzający mogą spróbować swoich sił w pracy z tym zabytkowym sprzętem i na chwilę przenieść się do czasów, gdy druk był prawdziwą sztuką. Muzeum regularnie organizuje też warsztaty oraz spotkania edukacyjne, dzięki którym historia druku nabiera zupełnie nowego wymiaru.

Miłośnicy historii regionu docenią również Muzeum Podhalańskie im. Czesława Pajerskiego mieszczące się w zabytkowym Ratuszu miejskim. Sam budynek, którego korzenie sięgają XV wieku, jest już perełką architektury, a znajdujące się wewnątrz ekspozycje opowiadają historię Nowego Targu, jego rzemiosła oraz barwnej twórczości ludowej. W muzeum znajdziemy również wyjątkową wystawę poświęconą związkom Jana Pawła II ze Stolicą Podhala.

Lista nowotarskich zabytków jest długa, jednak na szczególną uwagę zasługują dwa wyjątkowe kościoły: późnogotycki Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej z XIV wieku oraz Kościół św. Anny, którego początki sięgają przełomu XV i XVI stulecia. Każdy z nich skrywa w murach historię regionu i niepowtarzalny klimat dawnych czasów.

ML

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

50 lat hotelu Novotel Gdańsk Centrum

Hotel Novotel Gdańsk Centrum obchodzi 50-lecie działalności. 28 stycznia, dokładnie w dniu jubileuszu hotelu, odbyło się wydarzenie, będące symbolicznym podsumowaniem półwiecza obecności obiektu w sercu Gdańska. Jubileuszowy wieczór miał uroczysty charakter i zgromadził zaproszonych gości na wspólnym spotkaniu podkreślającym wagę pięciu dekad historii hotelu.


50 lat hotelu Novotel Gdańsk Centrum fot. materiały prasowe 

Miejsce, które współtworzy lokalną historię 


Novotel Gdańsk Centrum zajmuje wyjątkowe miejsce na mapie Gdańska – położony jest bowiem na Wyspie Spichrzów, u zbiegu Motławy i Nowej Motławy, w bezpośrednim sąsiedztwie historycznego Starego Miasta. Ulica Pszenna, przy której się znajduje, przypomina o handlowych korzeniach tej części Gdańska, a lokalizacja hotelu od lat sprzyja naturalnemu przenikaniu się historii z jego współczesnym rytmem. W tym kontekście obiekt przez dekady budował swoją tożsamość jako przestrzeń spotkań, powrotów i doświadczeń, których znaczenie wykraczało poza sam nocleg.
 
Historia hotelu Novotel Gdańsk Centrum to już pół wieku fot. materiały prasowe

Ludzie jako fundament pięciu dekad 


Od momentu otwarcia Novotel Gdańsk Centrum był postrzegany jako symbol nowoczesności i wysokiego standardu. Z biegiem lat stał się jednak czymś więcej niż hotelem – przestrzenią, z którą goście wiązali wspomnienia i do której chętnie wracali.

- Hotel od początku był przestrzenią, w której spotykały się różne kultury, języki i historie. Przyjeżdżało się tu nie tylko po nocleg, ale i po doświadczenia. Był jak okno na świat - pełen światła, energii i ludzi z różnych stron globu. Przez lata stał się częścią miejskiego pejzażu i codzienności Gdańska - punktem odniesienia dla mieszkańców i gości. Dziś tę tożsamość nadal pielęgnujemy, dbając o to, by tradycja i współczesność wzajemnie się uzupełniały – dodaje Małgorzata Fieducik, Dyrektorka Novotel Gdańsk Centrum.

O ciągłości tej historii od zawsze decydowali ci, którzy ją współtworzyli każdego dnia
– z zaangażowaniem, doświadczeniem i pasją.

- To ludzie tworzą to wspaniałe miejsce – nasi Pracownicy, dla których hotelarstwo jest pasją, i nasi Goście, którzy wielokrotnie odwiedzają to magiczne miejsce. Piękna symbioza trwająca nieprzerwanie przez ostatnie 50 lat sprawia, że Novotel Gdańsk Centrum jest dziś hotelem z wyjątkową historią i wyjątkowym zespołem – podkreśla Małgorzata Fieducik, Dyrektorka Novotel Gdańsk Centrum.

Novotel Gdańsk Centrum należy do portfolio Essendi, wiodącego właściciela i operatora hoteli w Europie w segmentach ekonomicznym i midscale.

- 50 lat historii tego hotelu to pięć dekad gościnności, profesjonalizmu i obecności w życiu Gdańska. Od początku to miejsce miało wyjątkowy charakter. Powstało jako symbol nowoczesności i otwartości, wyróżniając się na tle ówczesnego Trójmiasta. To historia pisana każdego dnia przez kolejne pokolenia pracowników, partnerów i gości, którzy wspólnie stworzyli miejsce, jakim jest dzisiaj – komentuje Dominik Sołtysik, COO Eastern Europe Essendi i prezes zarządu Essendi Poland S.A.

 

Skala codzienności zapisana w liczbach


Skalę tej historii najlepiej oddaje codzienność zapisana w liczbach. Przez pięć dekad progi hotelu przekroczyło blisko 1,9 miliona gości, hotelowa kuchnia wydała ponad 1,5 miliona śniadań, a zaplecze operacyjne obsłużyło około 2,8 miliona kilogramów prania. To nie tylko statystyki, lecz zapis intensywnego życia miejsca, które nieprzerwanie funkcjonowało niezależnie od zmieniających się realiów. Za tą ciągłością stoją także pracownicy związani z hotelem przez dziesięciolecia – jak Grzegorz Wirkus, kuchmistrz Novotel Gdańsk Centrum, który swoją drogę zawodową rozpoczął tu niemal 40 lat temu: 

Zespół hotelu Novotel Gdańsk Centrum

-Widziałem, jak to miejsce zmieniało swoje oblicza – od pierwszych dni, gdy byłem uczniem, po dziś, gdy stoję w kuchni jako kuchmistrz. Każda zmiana miała swoją historię, a wszystkie łączyli ludzie, z którymi pracowałem i dla których gotowaliśmy.

Hotel zakorzeniony w społeczności Gdańszczan


Jubileusz był również okazją do podkreślenia relacji hotelu z lokalną społecznością. Od ponad
15 lat Novotel Gdańsk Centrum współpracuje z Towarzystwem Profilaktyki Środowiskowej „Mrowisko” – Centrum Reduta, angażując się w działania na rzecz dzieci i młodzieży, budując trwałe więzi wykraczające poza działalność hotelarską.

Novotel Gdańsk Centrum oferuje 158 komfortowych pokoi, restaurację NOVO SQUARE Lounge Bar, ogród, centrum fitness oraz nowoczesne zaplecze konferencyjne.
Hotel odpowiada na potrzeby gości indywidualnych i biznesowych, pozostając jednocześnie miejscem, w którym historia nie jest jedynie tłem, lecz fundamentem codziennego działania.

Pięćdziesięciolecie hotelu nie zamyka tej opowieści – jest potwierdzeniem ciągłości i gotowości na kolejne dekady, budowane na tym samym kapitale: ludziach, miejscu i wartościach, które nie tracą znaczenia mimo upływu czasu.

TdL

Szczawnica - atrakcje przez cały rok, górskie szlaki, zimowe aktywności i lecznicze wody mineralne

Kiedy marzy się idealne połączenie górskich ścieżek, znakomitej kuchni i prawdziwej kultury, odpowiedź czeka w Szczawnicy. Tu każdy oddech wypełnia górskie powietrze, każdy posiłek smaki, a każda chwila ciepło gościnnego serca Pienin.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


Szczawnica to brama do Pienińskiego Parku Narodowego, pełna malowniczych tras na każdą kondycję. Kojący spacer Promenadą nad Grajcarkiem, przejażdżka Drogą Pienińską (10 km przepięknych widoków), wąwóz Homole z kaskadami i czystą wodą – naprawdę jest w czym wybierać. fot. Urząd Miasta Szczawnica


„Zasmakuj Szczawnicy” i odkryj ją na wielu płaszczyznach. 

To miejsce otwiera drzwi do Pienińskiego Parku Narodowego i zaprasza na trasy, które odpowiadają każdej kondycji i nastrojowi. Kojący spacer Promenadą nad Grajcarkiem, przejażdżka Drogą Pienińską (10 km przepięknych widoków), wąwóz Homole z kaskadami i czystą wodą – naprawdę jest w czym wybierać. 

A zimą? Szczawnica potrafi zachwycić równie mocno. Kto choć raz spędził ferie w Pieninach, chętnie tu wraca, bo zima w Szczawnicy to prawdziwa mieszanka ruchu i krajobrazu. Są lodowiska, są narciarskie zjazdy, są trasy biegowe i skiturowe wyprawy. Wszystko otulone ciszą i surowym pięknem zimowych Pienin, które dodają każdej aktywności wyjątkowego charakteru.

TRASY NARCIARSTWA BIEGOWEGO


Marzysz o długiej trasie w pięknym otoczeniu? Trasa ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru to niemal 12 km w jedną stronę, prowadząca przez dolinę Dunajca. Szlak oferuje niezrównane widoki i płaski profil, doskonały także dla początkujących narciarzy. W całej pienińskiej miejscowości i okolicy przygotowano więcej tras biegowych, koniecznie zajrzyj i odwiedź Białą Wodę w Jaworkach.

OŚRODKI NARCIARSKIE


Palenica fot. Urząd Miasta Szczawnica

Szczawnica to dwa świetnie przygotowane i zorganizowane ośrodki narciarskie: 

PKL Palenica (centrum Szczawnicy) – nowoczesna kolejka krzesełkowa, trasy homologowane FIS, czarne zjazdy oraz strefa nauki dla dzieci i początkujących. Trasa Palenica II o długości ok. 1,8 km zadowoli każdego narciarza. W tym roku ośrodek planuje uroczyste otwarcie tras dla narciarzy 17 stycznia! 

Arena Narciarska Jaworki‑Homole – około 3,6–4 km tras o zróżnicowanym stopniu trudności, obsługiwane przez kolejkę linową i wyciągi orczykowe. Ośrodek stanowi świetną opcję zarówno dla rodzin, jak i dla osób szukających bardziej wymagających tras. 

SKITURY 


Okolice Szczawnicy to świetne miejsce do skituringu! Można tu wybrać trasy prowadzące przez leśne ścieżki i doliny. Małe Pieniny to idealne miejsce dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z tą zimową aktywnością.

Na zainteresowanych czeka w przepięknym miejscu schronisko Durbaszka – trasa od parkingu przy rezerwacie Homole w Jaworkach może dalej prowadzić pod Wysoki Wierch aż do stacji narciarskiej Palenica. To propozycja dla osób, które uwielbiają piękne widoki.

LODOWISKO I SANECZKI 


W centrum Szczawnicy funkcjonuje lodowisko – doskonałe dla dzieci i dorosłych. Muzyka, wypożyczalnia i specjalna strefa dla najmłodszych zachęcają do pierwszych kroków na lodzie. W pobliżu znajdziesz także przygotowane łagodne górki na sanki, które idealnie sprawdzą się podczas rodzinnych śnieżnych szaleństw.


KULIGI


Kulig w Szczawnicy fot. Urząd Miasta Szczawnica

Jednym z najpiękniejszych sposobów, by ją poczuć, jest tradycyjny kulig. Wyobraź sobie kulig w Szczawnicy: za dnia zachwycający bajkowymi krajobrazami, a nocą – rozświetlony blaskiem płonących pochodni. Świąteczna sceneria, ciepłe światło i cisza spowitego śniegiem lasu tworzą niepowtarzalną atmosferę.

Po przejażdżce czeka prawdziwa góralska uczta i muzyka, która porusza serce. Kapela grająca na żywo, rozgrzewający grzaniec, ognisko i zapach pieczonych kiełbasek – czy może być coś przyjemniejszego zimą w górach?

Kulig to znacznie więcej niż tylko sezonowa atrakcja – to zanurzenie w kulturę Pienin i dawne tradycje regionu. Podczas przejazdu usłyszysz opowieści o dawnych mieszkańcach i legendy Białej Wody – żywe dziedzictwo Szczawnicy.

SZCZAWNICA UZDROWISKO


Szczawnica to nie tylko malownicze górskie miasteczko, ale i uzdrowisko z 200-letnią tradycją. Słynie ze swoich leczniczych „szczaw” – mineralnych wód o bogatym składzie, idealnych przy schorzeniach dróg oddechowych, układu pokarmowego, moczowego, osteoporozie czy miażdżycy. Uzdrowisko Szczawnica dysponuje 12 źródłami szczaw, których można spróbować w historycznej Pijalni Wód Mineralnych przy Placu Dietla.

Którą wodę leczniczą wybrać na początek? W Szczawnicy każda ma swoją historię i charakter. „Józefina” to najstarszy zdrój, znany jeszcze przed 1810 rokiem. Ta szczawa od lat polecana jest przy nieżytach gardła, astmie, rozedmie, skazie moczanowej i otyłości. „Stefan”, odkryty w 1822 roku, wspiera organizm przy schorzeniach dróg oddechowych i stanach zapalnych, pomaga także przy problemach układu moczowego oraz miażdżycy. Najmłodsza z trójki, „Helena”, wydobywana od 1966 roku z odwiertu w Parku Dolnym, wyróżnia się zawartością żelaza. Wspomaga leczenie anemii, obniża cholesterol i znajduje zastosowanie przy osteoporozie, astmie oraz chorobach układu trawiennego. W Szczawnicy zdrowie naprawdę płynie z natury.

TdL

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Obowiązek noszenia kasku na nartach we Włoszech – nowe przepisy dla wszystkich

Włochy wprowadziły przełomowe zmiany w przepisach dotyczących bezpieczeństwa na stokach narciarskich. Od sezonu zimowego 2025/2026 obowiązek noszenia kasku dotyczy wszystkich narciarzy, snowboardzistów oraz osób uprawiających inne sporty zimowe, bez względu na wiek. To pierwsze takie rozwiązanie w Europie, które obejmuje zarówno dzieci, młodzież, jak i dorosłych.

We Włoszech na stoku każdy musi mieć kask. Nie ma wyjątków wiekowych. fot. travelerdeluxe


Nowe prawo obowiązuje na wszystkich oficjalnych trasach narciarskich we Włoszech, w tym na stokach zjazdowych, w snowparkach oraz na wyznaczonych trasach dla sanek i innych sportów zimowych.

Kogo dokładnie dotyczy obowiązek kasku we Włoszech


Zgodnie z nowymi przepisami, kask musi nosić każda osoba przebywająca na stoku, która:

jeździ na nartach,
uprawia snowboarding,
korzysta z sanek,
bierze udział w innych zorganizowanych aktywnościach zimowych na trasach.

Nie ma wyjątków wiekowych. Oznacza to, że również doświadczeni dorośli narciarze i instruktorzy muszą mieć kask ochronny.

Jaki kask jest wymagany


Kask używany na włoskich stokach musi:
być przeznaczony do sportów zimowych,posiadać europejski certyfikat bezpieczeństwa, najczęściej EN 1077,
być prawidłowo zapięty podczas jazdy.

Kaski rowerowe lub inne, nieprzystosowane do sportów zimowych, nie spełniają wymogów przepisów.

Mandaty i kary za brak kasku na stoku.


Nieprzestrzeganie nowych przepisów wiąże się z realnymi konsekwencjami. We Włoszech kontrole na stokach prowadzą służby porządkowe oraz obsługa ośrodków narciarskich.

Za jazdę bez kasku grozi:mandat w wysokości od około 100 do 200 euro,
w przypadku powtórnego naruszenia przepisów możliwe jest czasowe odebranie skipassa, nawet na kilka dni.

Oznacza to, że brak kasku może nie tylko kosztować, ale też całkowicie zepsuć wyjazd narciarski.

Dlaczego Włochy wprowadziły obowiązek dla wszystkich


Decyzja o wprowadzeniu powszechnego obowiązku noszenia kasków ma związek z:
rosnącą liczbą wypadków na stokach,
coraz większym ruchem narciarskim w popularnych regionach jak Dolomity czy Alpy Włoskie,
danymi medycznymi pokazującymi, że urazy głowy są jednymi z najczęstszych i najgroźniejszych kontuzji zimowych.

Władze włoskie podkreślają, że celem zmian jest poprawa bezpieczeństwa, a nie karanie turystów.

Co to oznacza dla turystów z Polski


Włochy są jednym z najczęściej wybieranych kierunków narciarskich przez Polaków. 

Nowe przepisy oznaczają, że:
każdy uczestnik wyjazdu musi mieć własny kask,
brak kasku u dorosłego nie jest już „dopuszczalny”, jak w wielu innych krajach,
organizatorzy wyjazdów, szkółki narciarskie i wypożyczalnie coraz częściej wymagają kasku już na etapie rezerwacji.

Warto pamiętać, że brak kasku może również wpłynąć na wypłatę odszkodowania z ubezpieczenia, jeśli dojdzie do wypadku.

Czy inne kraje pójdą w ślady Włoch


Wprowadzenie obowiązku noszenia kasków dla wszystkich we Włoszech jest szeroko komentowane w Europie. Niewykluczone, że w kolejnych latach podobne regulacje pojawią się w innych popularnych krajach narciarskich, takich jak Austria, Francja czy Szwajcaria.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: traveler_deluxe

Uwaga! Nowy ważny przepis dla narciarzy na Słowacji

Jedziesz na narty na Słowację? Musisz uważać. Od 1 stycznia 2026 roku wprowadzono nowy przepis dotyczący bezpieczeństwa na stokach.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


Wiek, do którego obowiązuje noszenie kasku narciarskiego, zostaje na Słowacji podwyższony. Celem jest ochrona zdrowia młodych narciarzy fot. travelerdeluxe


Chodzi o obowiązek zakładania kasku dla wszystkich, którzy nie ukończyli 18. roku życia.  

- Wiek, do którego obowiązuje noszenie kasku narciarskiego, zostaje podwyższony z dotychczasowych 15 do 18 lat. Celem jest ochrona zdrowia młodych narciarzy - czytamy w piśmie ministerstwa spraw wewnętrznych Słowacji. 

W związku z nowymi wytycznymi, właściciele stoków mają prawo nie dopuścić na jazdy osoby, która nie ma na sobie kasku. Za brak ochrony głowy grozi mandat w wysokości 331 euro, czyli ponad 1300 zł. Co ciekawe, od niedawna we Włoszech obowiązek zakładania kasku na stokach dotyczy wszystkich narciarzy i snowboardzistów, bez względu na wiek. W Polsce natomiast jest ograniczenie wiekowe do lat 16. Za brak kasku możemy zapłacić nawet 5 tys. zł mandatu. 

Mateusz Szewczyk 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe



Jak świat wita Nowy Rok. Kto celebruje go pierwszy, a kto ostatni

Ziemia podzielona jest na 24 strefy czasowe, dlatego gdy jedni witają dzień, inni go kończą. Nie inaczej jest 31 grudnia, gdy uroczyście szykujemy się do przywitania Nowego Roku. Kiedy w jednym kraju mieszkańcy są już po sylwestrowej zabawie, po drugiej stronie globu jeszcze jej nawet nie zaczęli. A kto daje sygnał do rozpoczęcia świętowania?


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Nowy Rok w Sydney. New Years Eve, Sydney Harbour Bridge - Credit: City of Sydney | Scott Barbour

Absolutnym numerem jeden jest Kiribati - malutkie państewko wyspiarskie położone na Oceanie Spokojnym, które wita Nowy Rok, kiedy w Polsce jest dopiero godzina 11 w sylwestra. Dla Polaków Kiribati znane jest nie tylko z powodu tej wyjątkowej strefy czasowej, ale ze względu na jedną z tamtejszych osad. Otóż nosi ona nazwę Poland. Pochodzenie jej nie jest do końca jasne. Być może powstało na cześć Stanisława Pełczyńskiego, który utworzył na Kiribati system irygacyjny, dzięki czemu mieszkańcy mogli nawadniać swoje uprawy; być może też ze względu na Charlesa Malinowskiego, który przez jakiś czas był tam zarządcą. Co ciekawe, obok osady Poland, są też miejscowości takie jak Paris, London i... Banana.

Gdy w Polsce wybija samo południe, Nowy Rok witają mieszkańcy kolejnych wysp na Pacyfiku, m.in. Samoa i Tonga. Godzinę później dołączają Nowa Zelandia i Fidżi, a po kolejnych 60 minutach, Wyspy Salomona oraz wschodnia część Australii, ta najbardziej spektakularna, ze wspaniałym pokazem sztucznych ogni na moście w Sydney, tuż obok słynnej opery.

O godzinie 16:00 polskiego czas korki od szampana zaczynają strzelać w Japonii i Korei Południowej, o godzinie 17:00 w Chinach, Singapurze i na Filipinach, o godzinie 19:30 w Indiach i na Sri Lance, o 20:30 w Afganistanie, o 21:00 w Gruzji i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, o 22:00 w Turcji i Izraelu, o 23:00 na Litwie i w Rumunii.

Nowy Rok u nas oznacza też Nowy Rok m.in. w Szwajcarii, Francji czy we Włoszech. O godzinie 1 naszego czasu świętować zaczynają mieszkańcy Wielkiej Brytanii i Portugalii. O 4 nad ranem impreza się zenitu w Brazylii i Argentynie, o 6:00 w Nowym Jorku, a gdy u nas jest godzina 9 rano, początek roku witają mieszkańcy Los Angeles i San Francisco.

Cała ziemska impreza sylwestrowa kończy się znów na Oceanie Spokojnym, ale jeszcze przed granicą zmiany daty. Czyli gdy w Polsce wybija godzina 11 przed południem w Nowy Rok, to na Wyspach Cooka i na Polinezji Francuskiej jest równo północ i można tam wreszcie świętować. Natomiast absolutnie ostatni na ziemi Nowy Rok witają mieszkańcy Samoa Amerykańskiego. Północ u nich wybija dopiero wtedy, gdy u nas jest już równo południe 1 stycznia.

Mateusz Szewczyk 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Fontanna di Trevi będzie płatna. Rzym mówi „dość” turystycznemu chaosowi

Wyobraź sobie Rzym o świcie. Słońce odbija się w wodzie Fontanny di Trevi, a plac powoli budzi się do życia. Jeszcze kilka lat temu taki widok był możliwy tylko dla nielicznych. Dziś to niemal legenda. Tłumy, telefony uniesione w górę, selfie sticki i niekończący się szum rozmów - właśnie z tym miasto próbuje walczyć. Od 7 stycznia 2026 roku podejście bezpośrednio do Fontana di Trevi będzie płatne. Czy to początek nowej ery zwiedzania Rzymu?


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Każdego dnia do fontanny wrzucane jest od 3 do 4 tysięcy euro. Rocznie daje to ponad 1,5 miliona euro, które trafiają na cele charytatywne. fot. travelerdeluxe

2 euro za dostęp do Fontana di Trevi - co się zmieni?


Nowe zasady zakładają wprowadzenie opłaty w wysokości 2 euro za wejście do bezpośredniej strefy przy fontannie. Opłata będzie dotyczyć turystów, których - według prognoz - w 2026 roku ma przybyć pod fontannę nawet 11 milionów.

Bilety będzie można:
• kupić online,
• opłacić kartą bezpośrednio przy wejściu.

Jednocześnie miasto wprowadzi limit 400 osób przebywających przy fontannie w jednym czasie, co ma znacząco poprawić komfort zwiedzania. Dla mieszkańców Rzymu przewidziano osobną, bezpłatną kolejkę. Co istotne - plac wokół Fontana di Trevi pozostanie ogólnodostępny, więc nikt nie „zamyka” zabytku za bramkami.

Dlaczego Rzym zdecydował się na ten krok?


Powód jest prosty: ochrona zabytków i walka z masową turystyką. Fontanna di Trevi to nie tylko wizytówka miasta, ale też delikatna, XVIII-wieczna konstrukcja, która każdego dnia musi znosić ogromne obciążenie – dosłownie i w przenośni.

Władze miasta liczą, że:
• łatwiej będzie kontrolować liczbę odwiedzających,
• zmniejszy się liczba aktów wandalizmu,
• poprawi się bezpieczeństwo,
a samo zwiedzanie stanie się bardziej „doświadczeniem”, a nie chaotycznym przepychaniem się w tłumie..

Ciekawostki o Fontannie di Trevi, których możesz nie znać


Fontanna di Trevi to nie tylko jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Rzymu, ale także miejsce owiane legendami i zaskakującymi faktami. Każdego dnia turyści z całego świata wrzucają do jej wody od 3 do 4 tysięcy euro. W skali roku daje to imponującą kwotę przekraczającą 1,5 miliona euro, która – wbrew obiegowym opiniom - nie trafia do miejskiej kasy, lecz jest przeznaczana na cele charytatywne, głównie pomoc osobom potrzebującym.

Z fontanną nierozerwalnie związana jest również popularna tradycja wrzucania monet przez prawe ramię. Według legendy jedna moneta zapewnia powrót do Rzymu, dwie mają zagwarantować nową miłość, natomiast trzy zwiastują rozstanie lub rozwód. Choć brzmi to jak miejska legenda, wiele osób traktuje ten rytuał z zadziwiającą powagą.

Imponujące są także same rozmiary fontanny. 26 metrów wysokości i blisko 50 metrów szerokości sprawiają, że Fontanna di Trevi jest największą barokową fontanną w Rzymie. Jej monumentalna forma i bogata dekoracja rzeźbiarska robią ogromne wrażenie zarówno w pełnym słońcu, jak i po zmroku.

Ciekawa jest również geneza nazwy. „Trevi” najprawdopodobniej wywodzi się od łacińskiego słowa trivium, oznaczającego skrzyżowanie trzech dróg. To właśnie w tym miejscu już w starożytności kończył się akwedukt Aqua Virgo, dostarczający wodę do miasta – i robi to nieprzerwanie do dziś.

Fontanna di Trevi to więc nie tylko piękny zabytek, ale żywa historia, w której codziennie uczestniczą miliony ludzi z całego świata.

Mandaty za łamanie zasad – ile kosztuje wejście do fontanny?


Rzym od lat zmaga się z problemem turystów, którzy traktują Fontannę di Trevi jak miejsce zabawy, ochłody w upalne dni albo scenografię do efektownych filmików w mediach społecznościowych. Choć dla wielu może to wyglądać niewinnie, wchodzenie do fontanny jest surowo zabronione i traktowane jako naruszenie prawa oraz brak szacunku dla zabytku o bezcennej wartości historycznej.
Osoby łamiące zasady muszą liczyć się z dotkliwymi konsekwencjami. Mandat za wejście do wody wynosi od 160 do nawet 450 euro, w zależności od okoliczności i zachowania sprawcy. W poważniejszych przypadkach służby porządkowe mogą nałożyć również czasowy zakaz przebywania w rejonie Fontanny di Trevi, co oznacza konieczność opuszczenia tej części miasta.

To jednak nie wszystko. Dodatkowe grzywny grożą także za spożywanie alkoholu, jedzenie posiłków lub siadanie na krawędzi fontanny, co również przyczynia się do jej niszczenia. Władze miasta nie ukrywają, że coraz ostrzejsze przepisy i planowane opłaty za dostęp do fontanny mają jeden cel – ograniczyć nieodpowiedzialne zachowania i lepiej chronić jeden z najważniejszych symboli Rzymu.
Fontanna di Trevi w filmach - ikona popkultury.

To jedno z najczęściej filmowanych miejsc na świecie. 


Najsłynniejsze produkcje kręcone przy fontannie to m.in.:
„La Dolce Vita” (1960) – kultowa scena z Anitą Ekberg brodzącą w fontannie przeszła do historii kina.
„Rzymskie wakacje” (1953) z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem.
„Trzy monety w fontannie” (1954) – film, który rozsławił romantyczny mit wrzucania monet.
„Anioły i demony” (2009) – thriller oparty na powieści Dana Browna.

Płatne zwiedzanie - dobra organizacja czy zabijanie magii Rzymu?


Dla jednych to logiczny krok w stronę zrównoważonej turystyki. Dla innych – symbol końca spontanicznego podróżowania i zamieniania miast w „bileterki”. Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku.

Jedno jest pewne: Fontanna di Trevi już nigdy nie będzie taka sama. Pytanie tylko, czy stanie się spokojniejsza i piękniejsza, czy bardziej elitarna.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe