Hotele
Linie lotnicze

Artykuły chętnie czytane na stronie

Podróże

Czytaj też

Wizz Air przewiózł rekordową liczbę pasażerów w 2022 roku

 Wizz Air świętuje swój rekord, przewożąc ponad 45 milionów pasażerów w roku kalendarzowym 2022 (w okresie od stycznia do grudnia). Oznacza to wzrost rok do roku o 110 proc.

 
W ciągu ostatniego roku Wizz Air rozbudowywał swoją siatkę połączeń, dodając 185 nowych tras do 38 różnorodnych i ekscytujących miejsc w Europie i poza nią. Linia odebrała także 25 nowych samolotów typu Airbus, zwiększając liczebność swojej floty do 177.

W 2022 roku średnia roczna intensywność emisji dwutlenku węgla wyniosła 55,2 grama, co jest najniższą wartością odnotowaną przez Wizz Air w jednym roku kalendarzowym. Oprócz odnawiania floty, Wizz Air stale pracuje nad projektami zmniejszającymi zużycie paliwa, badając między innymi potencjał samolotów napędzanych wodorem. Ultranowoczesna i wydajna flota pozwala wzmacniać pozycję Wizz Air jako jednej z najbardziej zrównoważonych linii lotniczych na świecie,której celem jest jest zmniejszenie intensywności emisji dwutlenku węgla na pasażerokilometr o 25% do końca dekady
W ubiegłym roku Wizz Air kontynuował ekspansje w Europie i poza nią, a także zobowiązał się do rozwoju i dywersyfikacji polskiej siatki połączeń. Obecnie linia obsługuje 183 trasy z całego kraju. Potwierdzając swoje stałe zaangażowanie oraz inwestycje na rynku, Wizz Air ogłosił 34 nowe trasy z lotnisk w Polsce do takich miejsc docelowych jak:  Akaba, Bilbao, Kutaisi, Leeds Bradford, Lyon, Madera, Malaga, Sewilla, Tirana czy Walencja.

Wizz Air świętował także dodanie kolejnych samolotów do swojej floty. Linia zainaugurowała operacje z dwóch polskich portów lotniczych: z Łodzi i Bydgoszczy. Od początku działalności w Polsce, linia lotnicza Wizz Air przewiozła łącznie 90 milionów pasażerów (na trasach z i do Polski). Linia także stale prowadziła w Polsce spotkania rekrutacyjne, pozwalające zatrudnić nowych członków personelu pokładowego i pilotów. 

- Jesteśmy dumni z wyników, które osiągnęliśmy w ostatnim roku kalendarzowym. Przewieźliśmy rekordową liczbę pasażerów, mogliśmy znacząco się rozwinąć, dodając nowe samoloty do floty WIZZ, zdobywając nagrodę CAPA jako najbardziej zrównoważona linia lotnicza w Europie czy rozpoczynając działalność na zupełnie nowych rynkach.  Z radością patrzę na stały rozwój na jednym z naszych absolutnie kluczowych rynków - w Polsce, gdzie możemy dalej umacniać naszą pozycję i dodawać nowe trasy do ekscytujących miejsc. Chcemy podziękować lojalnym klientom za to, że nadal wybierają Wizz Air ze względu na niskie taryfy, zróżnicowaną siatkę połączeń, doskonałą obsługę na pokładzie i ultrawydajne samoloty. W 2023 roku pragniemy powitać na pokładach naszych samolotów jeszcze więcej pasażerów - powiedziała Evelin Jeckel, Network Officer w Wizz Air.


Rivella - symbol Szwajcarii

 

O tym, że Szwajcarzy potrafią zaskakiwać świat, raczej nie trzeba nikogo przekonywać. Na własny użytek stworzyli wiele rzeczy, których zwyczajnie można im zazdrościć. Ja zazdroszczę im Rivelli, którą szczycą się podobnie jak serami czy czekoladą.


Komuś, kto w Szwajcarii ma spróbować napoju o nazwie Rivella po raz pierwszy, raczej nie warto mówić co w sobie zawiera. Tak się bowiem składa, że jeden z jej składników blokuje wiele osób do tego stopnia, że nie są w stanie jej przełknąć. Dlaczego? Trudno powiedzieć.

Pełen skład Rivelli, podobnie jak Coca-Coli jest pilnie strzeżoną tajemnicą przechowywaną w miejscowych skarbcach bankowych. fot. travelerdeluxe

 Zanim więc padną pierwsze pytania, wytłumaczę szybko, jaki to  tajemniczy składnik sprawia, że przybywający do Szwajcarii turyści (oczywiście ci mniej odważni i zamknięci na nowości) nie sięgają po złocisty napój. To serwatka, czyli płyn powstały przy produkcji serów, których w Szwajcaria jest bez liku. Tych, którzy mają jakiekolwiek obawy przed spróbowaniem napoju zapewniam, że w smaku niczym nie przypomina on produktu ubocznego produkcji sera. Napój jest delikatnie gazowany, słodki. Smak? Coś pomiędzy colą a lemoniadą i może trochę kwasem chlebowym. Bardzo oryginalny i bardzo smaczny.
 
Ciekawa jest historia powstania Rivelli. W połowie XX wieku Robert Barth postanowił zaeksperymentować, dodając do serwatki kilka ziół, soku owocowego, cukru i kwasu mlekowego. W ten sposób otrzymał naturalnie gazowany napój. Jednak uwaga - pełen skład Rivelli, podobnie jak Coca-Coli jest pilnie strzeżoną tajemnicą przechowywaną w miejscowych skarbcach bankowych.
Na sklepowych półkach Rivella jest tu widywana zdecydowanie częściej niż Coca-Cola. Może się to wydać dziwne, ale nawet szwajcarska młodzież sięga po niego częściej niż po amerykański produkt. Zapewne nie dlatego, iż nie zawiera sztucznych barwników ani konserwantów, bo młodzież zwykle takimi "drobiazgami" nie zawraca sobie głowy, ale dlatego, że jest wyjątkowo smaczna. Kupują ją wszyscy i dostępna jest w każdej restauracji. Rocznie produkuje się jej 100 milionów litrów.
 
Oprócz wersji klasycznej z czerwoną etykietą, jest Rivella light z etykietą niebieską i Rivella z ekstraktem z zielonej herbaty z zieloną etykietą. Od niedawna jest też Rivella żółta o smaku sojowym. Wyprodukowano nawet specjalną wersję dedykowaną turystom z Azji, których w Szwajcarii jest obecnie całkiem sporo.

Półlitrowa butelka Rivelli kosztuje w sklepie około 1,5 CHF.

Portugalia: Romeo i Julia odnaleźli się w Alcobaca

 

Romantyczna historia nieszczęśliwej miłości następcy tronu - księcia Piotra I (Dom Pedro) i hiszpańskiej damy dworu - Inês de Castro jest równie tragiczna, jak opowieść o kochankach z Werony. Wielka miłość z Alcobaça, znana w Portugalii, wciąż zachwyca.


 
Król Alfons IV, ojciec Pedra, z przyczyn politycznych ożenił go z Konstancją Kastylijską (Constança de Castela). Książę jednak zakochał się bez pamięci w dwórce swojej żony – Inês de Castro. Przez lata kochankowie ukrywali swoje uczucia, aż do śmierci Konstancji.  Nowy związek nie podobał się jednak królowi Alfonsowi IV oraz portugalskiej arystokracji, którzy obawiali się, że – pod wpływem rodziny de Castro – Portugalia zostanie wciągnięta w konflikty z Hiszpanią. Z ich inicjatywy zabito Inês, skutkiem czego zrozpaczony Dom Pedro wywołał rewolucję skierowaną przeciwko ojcu. Pogodziła ich dopiero matka Pedra. Dwa lata później, gdy Piotr I objął tron Portugalii, dokonał zemsty na mordercach swojej ukochanej – torturując ich i wyrywając im serca. Oświadczył też, że potajemnie poślubił Inês w Bragançy, a więc jest ona prawowitą królową Portugalii.

Czytaj też
Piłsudski na Maderze. Najdłuższy urlop Marszałka 
Portugalia: Muzea nie muszą być nudne. 8 muzeów, które musisz odwiedzić
Portugalia: najlepsze na świecie pola do gry w golfa 
Portugalia: najpiękniejsze plaże
Portugalia od A do Z 

Szczątki obu nieszczęśliwych kochanków znajdują się w Mosteiro de Alcobaça (największej portugalskiej świątyni), a ich pięknie zdobione sarkofagi ustawiono naprzeciwko siebie tak, aby w dniu zmartwychwstania od razu mogli sobie spojrzeć w oczy. Na nagrobkach umieszczono też napis: Até ao fim do mundo („Aż do końca świata”).

Ta romantyczna historia pozostała w pamięci ludzi, m.in. dzięki powiedzeniu: Agora é tarde; Inês é morta („Już za późno, Inês nie żyje”).

Czechy | Jak spędzić noc na zamku? Ile to kosztuje?



Czy chcielibyście spędzić noc w łożu z baldachimem, w średniowiecznej komnacie z kominkiem i pięknymi, stylowymi meblami?  W Czechach znajdziecie wiele zamków i pałaców, które oferują turystom zakwaterowanie i niezwykłe atrakcje.  



Sobotín


Czechy, Zamek, zamki, nocleg na zamku, noc na zamku, Hotele, Czechy hotele, Czechy ciekawostki, Czechy atrakcje, zamki w Czechach, Europa, Morawy, Czechy spa, Spa,
Pałac Sobotin

 


Czytaj też    

Na Morawach, w pobliżu Chronionego Parku Krajobrazowego Jesioniki, leży miejscowość Sobotín z pałacykiem o tej samej nazwie. Mieści się tu Hotel Klein oferujący przytulne pokoje oraz pięciogwiazdkowe apartamenty, z pięknym stylowym wyposażeniem. Do dyspozycji gości jest też salon odnowy biologicznej i spa. Ceny za pokój od ok. 1000 zł, natomiast za apartament do ok. 2300 zł.

Jemniště


W pałacu Jemniště, na południe od Pragi, należącym do rodu szlacheckiego Sternbergów, do dyspozycji są 3-gwiazdkowe apartamenty. Każdy wyposażony jest w zabytkowe meble i piękny romantyczny kominek. Cena od 480 zł.

Herálec 

 

Najlepsze hotele na Fuerteventurze
Hiszpania: Costa Brava, Minorka, Costa de la Luz, czyli wakacje dla każdego
Hiszpania | Sewilla i jej wszystkie atrakcje
Hiszpania: Park Terra Natura


W regionie Wysoczyzna, który szczyci się aż  trzema zabytkami na liście UNESCO, znajdziemy hotel Chateau Herálec, jeden z dziesięciu najlepszych i najpiękniejszych hoteli pałacowych świata. Hotel szczyci się bogatą ofertą zabiegów relaksacyjnych. Ceny pokoi wahają się od  760 zł do 2400 zł.

Liblice

Czechy, Zamek, zamki, nocleg na zamku, noc na zamku, Hotele, Czechy hotele, Czechy ciekawostki, Czechy atrakcje, zamki w Czechach, Europa, Morawy, Czechy spa, Spa,
Pałac Libice

 


Na północ od Pragi niedaleko miasta Mělník znajdziemy pochodzący ze szczytowego okresu baroku pałac Liblice. Część pałacowa hotelu oferuje pokoje z zabytkowymi meblami już od 320 zł. Goście mają też możliwość zakwaterowania w nowoczesnym budynku, z widokiem na pałac w cenie od 250 zł.

Mcely


Barokowy pałacyk położony niedaleko Pragi oferuje przyjemne zakwaterowanie w cenie od 3990 koron (640 zł), a przede wszystkim wyjątkowo bliski kontakt z naturą. Stwarza go nie tylko piękny widok na okolicę, ale również tutejsze tradycje uzdrowiskowe i filozofia życia oparta na zielarstwie.

Loučeň



Do pałacu Loučen (63 km od Pragi w kierunku na Mladą Boleslav) turyści jeżdżą nie tylko, aby zwiedzić wnętrza prezentujące zwyczaje i dzieje czeskiej gałęzi rodu Thurn-Taxisów na przełomie XIX i XX wieku, lecz także ze względu na wyjątkową kolekcję jedenastu labiryntów w rozległym parku pałacowym, dzieło Adriana Fischera, światowej sławy projektanta labiryntów. Znajdziemy tu na przykład labirynt świetlny, bukszpanowy, cisowy, palisadowy czy kamienny. Przez park wiedzie ścieżka edukacyjna szlakiem labiryntów. Pałac oferuje także zakwaterowanie w stylowym hotelu w cenie już od 160 zł do ponad 600 zł za pokój.

Hrubá Skála

Czechy, Zamek, zamki, nocleg na zamku, noc na zamku, Hotele, Czechy hotele, Czechy ciekawostki, Czechy atrakcje, zamki w Czechach, Europa, Morawy, Czechy spa, Spa,
Hruba Skala

 


Romantyczny zamek Hrubá Skála w Czeskim Raju (6 km od Turnova), ulokowany na piaskowcowej skale, oferuje zakwaterowanie w luksusowych pokojach w historycznym stylu. Z wieży zamkowej i pokojów rozciąga się przepiękny widok na okolicę. Ceny w hotelu wynoszą już od około 100 zł. Do dyspozycji turystów jest tu też tańszy, stylowy hostel.

Zbiroh



Zamek Zbiroh (63 km od Pragi w kierunku na Pilzno) stojący na wzgórzu, w malowniczym otoczeniu, pośród lasów zaprasza na nocleg w średniowiecznych komnatach, średniowieczne uczty  z występami kuglarzy, muzyków i tancerzy i liczne aktywne atrakcje. W okolicy zamku na turystów czekają  liczne ścieżki rowerowe, a także mnóstwo tras pieszych prowadzących przez przepiękną leśną okolicę. Ceny od około 450 zł za pokój do około 1200 zł za apartament.


Wyspy Kanaryjskie - którą wybrać, czym się różnią?

Wyspy Kanaryjskie są rajem dla miłośników wody, gór i przede wszystkim słońca. To też jeden z urlopowych pewniaków -  miejsce, w którym można spędzić udane wakacje zimą i latem. 

 

Piękne widoki, idealna temperatura, mnóstwo słońca, szerokie plaże i turkusowy ocean. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, jak różnorodne są poszczególne Wyspy Kanaryjskie. Każda dostarcza innych, niepowtarzalnych atrakcji, każda ma własną osobowość. Zanim więc wybierzecie konkretną wyspę na urlop – sprawdźcie, czego możecie się tam spodziewać.  


Teneryfa – dla poszukiwaczy malowniczych krajobrazów

 
Wyspy Kanaryjskie którą wybrać, Wyspy Kanaryjskie czym się różnią, która wyspa kanaryjska zimą, ranking wysp kanaryjskich, kanaryjskie pogoda, wyspy kanaryjskie czy warto, Podróże, Europa, wyspy kanaryjskie temperatura, wyspy kanaryjskie pogoda
Teneryfa



Największa i najludniejsza wyspa w archipelagu Wysp Kanaryjskich, co wcale nie oznacza, że jest tam bardzo tłoczno. Choć jej powierzchnia tylko nieznacznie przekracza 2 tys. kilometrów kwadratowych, można na niej wyróżnić kilka stref klimatycznych. Północ skąpana jest w zieleni i słynie ze wspaniałych, tropikalnych ogrodów, a południe suche i zawsze skąpane w słońcu. Do tego oczywiście należy dołożyć wulkaniczną, środkową część, pośród której góruje wulkan Teide. 
Najbardziej turystyczną częścią jest południe wyspy. Znajdują się tutaj najlepsze kurorty, które przyciągają miłośników wygrzewania się na słońcu. Północ jest słabiej zaludniona, ale i tutaj znajdziecie historyczne miasteczka o imponującej architekturze w których można się zatrzymać. Warto, ponieważ ta część wyspy słynie z malowniczego, skalistego wybrzeża, pośród którego ukryte są liczne plaże o czerwonawym czy wręcz czarnym odcieniu piasku. Trudno o piękniejsze widoki, niż te, które znajdziecie tutaj – można je odkrywać pieszo lub rowerem, co ułatwiają liczne trasy spacerowe.

– Główną atrakcją Teneryfy jest wspomniana Góra Teide, najwyższy szczyt w całej Hiszpanii. Ale warto zobaczyć także mniej znane zakątki, jak na przykład Piramidy w Güimarze, na wschodnim wybrzeżu. Z najwyższej piramidy, podczas letniego przesilenia można ujrzeć podwójny zachód słońca, które najpierw zachodzi za górskim szczytem, by po chwili wyjrzeć raz jeszcze i skryć się ponownie za kolejną górą – mówi Piotr Wilk z biura podróży Rainbow.
Warto dodać, że wspomniane sześć konstrukcji do dziś stanowi zagadkę dla archeologów, którzy próbują wyjaśnić łudzące podobieństwo kanaryjskich piramid do tych odnalezionych w Ameryce Środkowej, budowanych przez Majów czy Azteków.

Gran Canaria – dla miłośników plażowania i zwiedzania

 
Wyspy Kanaryjskie którą wybrać, Wyspy Kanaryjskie czym się różnią, która wyspa kanaryjska zimą, ranking wysp kanaryjskich, kanaryjskie pogoda, wyspy kanaryjskie czy warto, Podróże, Europa, wyspy kanaryjskie temperatura, wyspy kanaryjskie pogoda
Gran Canaria



Ci, którym Teneryfa przypadła do gustu, powinni też docenić Gran Canarię. Obie wyspy często nazywane są kontynentem w miniaturze – ze względu na występowanie kilku stref klimatycznych i różnorodne typy krajobrazu. Rzeczywiście mają wiele wspólnego. Gran Canaria także jest sucha na południu i górzysta w centralnej części a im dalej północ, tym bardziej zielono. Gran Canaria zdecydowanie wyróżnia się jednak pod względem plaż. Playa de Maspalomas i przepiękna, choć niewielka Playa de Mogan – oczarują każdego. Nawet miejska plaża Las Canteras – rozciągająca się na długości kilku kilometrów – jest plażą doskonałą. W dodatku wszystkie oblane są przez wyjątkowo ciepłe wody oceanu, przez co wypoczynek tam to czysta przyjemność.


Najlepsze hotele na Fuerteventurze
Hiszpania: Costa Brava, Minorka, Costa de la Luz, czyli wakacje dla każdego
Hiszpania | Sewilla i jej wszystkie atrakcje
Hiszpania: Park Terra Natura

Nie brakuje tam także miejsc wartych zwiedzania. Będąc na Gran Canarii nie wypada pominąć stolicy wyspy - Las Palmas. Najstarsza dzielnica miasta, La Vequeta, to miejsce nie tylko niezwykle klimatyczne, ale i pełne zabytków. A w poszukiwaniu niepowtarzalnych widoków warto udać się do wąwozu Guayadeque. Zielone zbocza robią wrażenie o każdej porze roku, w dodatku jest tu wiele jaskiń, które dawniej zamieszkiwali rdzenni mieszkańcy wyspy, Guanczowie. Nawet dziś można spotkać ludzi, którzy kontynuują tę rdzenną tradycję – wystarczy pojechać do Cuevas Bermejas, słynącego z wykutych w skale domostw.

Lanzarote – dla ceniących dzikie piękno natury

Wyspy Kanaryjskie którą wybrać, Wyspy Kanaryjskie czym się różnią, która wyspa kanaryjska zimą, ranking wysp kanaryjskich, kanaryjskie pogoda, wyspy kanaryjskie czy warto, Podróże, Europa, wyspy kanaryjskie temperatura, wyspy kanaryjskie pogoda
Lanzarote

 


Choć pod względem geograficznym, jest to Wyspa Kanaryjska najbliższa Europie, tutejszy krajobraz zdaje się temu przeczyć. To miejsce jakby wyjęte spoza znanego nam świata. Sceneria Lanzarote często porównywana jest do powierzchni księżyca – to dlatego, że wszędzie dookoła widać stożki wulkaniczne, nadające krajobrazowi nieziemski, hipnotyczny wygląd.
Na szczęście rozwijająca się turystyka nie zepsuła naturalnego uroku tego miejsca. Na wyspie nie znajdziecie wielkich hoteli, wymyślnych domów, nawet bilbordy są zakazane. Ogromną zasługę ma w tym lokalny bohater, César Manrique, architekt-wizjoner, który uważał, że zabudowa powinna współgrać z krajobrazem, a nie nad nim dominować. To on stworzył projekt słynnej restauracji El Diablo – wybudowanej na wulkanie w Parku Timanfaya i zagospodarował fragment lawowych korytarzy w Jameas del Aqua. Swój własny dom, zbudował w korycie wyschniętego potoku i wykorzystał skalne szczeliny, które powstały po erupcji wulkanu do stworzenia projektu całego parteru. Dzięki niemu, Lanzarote uważana jest za najmniej “popsutą” kanaryjską wyspę.
Cały obszar Lanzarote ustanowiony został Rezerwatem Biosfery. Jeżeli chcecie zobaczyć miejsce jedyne w swoim rodzaju – ta Wyspa Kanaryjska Was nie rozczaruje. W końcu, gdzie indziej będziecie mogli wybrać się na wycieczkę po czynnym wulkanie? W Parku Narodowym Timanfaya jest nawet szlak wulkanów, na którym można na własne oczy zaobserwować geotermiczne anomalia – wystarczy wlać odrobine wody w skalną szczelinę, by wystrzeliła w górę niczym gejzer. Z kolei w El Golfo znajdziecie czarną plażę, która ukształtowała się we wnętrzu krateru. Plaża słynie z unikalnego, siarkowego jeziorka Charco de los Clicos, które przypomina o wciąż nieodległej, wulkanicznej przeszłości tego rejonu.

Fuerteventura – dla szukających samotności i entuzjastów sportów wodnych

Wyspy Kanaryjskie którą wybrać, Wyspy Kanaryjskie czym się różnią, która wyspa kanaryjska zimą, ranking wysp kanaryjskich, kanaryjskie pogoda, wyspy kanaryjskie czy warto, Podróże, Europa, wyspy kanaryjskie temperatura, wyspy kanaryjskie pogoda
Fuerteventura

 


Najstarsza z Wysp Kanaryjskich a zarazem najbardziej wietrzna – choć wietrzna pogoda to domena głównie jej zachodniej części – która dziś uważana jest za mekkę windsurferów.
– Jeżeli zależy nam na morskich kąpielach bez wietrznych fal, najlepiej udać się na południe wyspy. Tam też znajdują się najpiękniejsze plaże, takie jak te na półwyspie Jandía lub w okolicach Corralejo – mówi przedstawiciel biura podróży Rainbow.
Podobnie jak Gran Canaria, Fuerteventura może poszczycić się wspaniałymi plażami. Na większości z nich znajdziecie drobny, złocisty piasek prosto z Sahary, który został tutaj przywiany w sposób naturalny. W dodatku, w przeciwieństwie do Gran Canarii, jest na nich niemal zupełnie pusto. Piękno natury, tylko od czasu do czasu urozmaicają, charakterystyczne dla tutejszego krajobrazu, młyny i wiatraki, dzięki którym dawniej wyspa pełniła rolę spichlerza całego archipelagu, oraz tysiące kozłów, które wędrują swobodnie po spalonych, pomarańczowych wzgórzach. Jeżeli szukacie więc miejsca w którym można wypocząć w samotności – Fuerteventura jest idealna. W dodatku restauracje serwują pyszne, tradycyjne dania, a nadmorskie, historyczne wioski wciągają swoim sennym klimatem.

La Palma – dla lubiących wypoczynek w karaibskim stylu

Wyspy Kanaryjskie którą wybrać, Wyspy Kanaryjskie czym się różnią, która wyspa kanaryjska zimą, ranking wysp kanaryjskich, kanaryjskie pogoda, wyspy kanaryjskie czy warto, Podróże, Europa, wyspy kanaryjskie temperatura, wyspy kanaryjskie pogoda
La Palma


 Znana jako La Isla Bonita, La Palma jest uważana za jedną z najładniejszych Wysp Kanaryjskich. W odróżnieniu od stonowanych Lanzarote czy Fuerteventury, tutaj królują kolory. Fasady budynków pomalowane są w wesołe barwy, a dookoła zielone plantacje bananów – trudno wyzbyć się wrażenia, że znaleźliśmy się w miejscu o wiele bardziej egzotycznym, niż hiszpańska wyspa. Wszystkie skojarzenia z środkowo i południowoamerykańskimi krajami dodatkowo umocni powszechny w La Palma zwyczaj ręcznego zwijania cygar.

Na La Palma szybko zrozumiemy, dlaczego Wyspy Kanaryjskie nazywane są Wyspami Szczęśliwymi. Idylliczne, kolonialne miasteczka, w których czas biegnie własnym, niespiesznym tempem, uśmiechnięci mieszkańcy i ulice tętniące życiem – naprawdę czuć tu karaibski klimat. W dodatku cudowna przyroda wyspy – głębokie wąwozy porośnięte zielonym, wawrzynowym lasem, Caldera de Taburiente w której znajduje się Park Narodowy, niesamowite wodne tunele w Marcos y Cordero – po prostu szczęśliwy wypoczynek.

Austria | Ischgl - lifestylowa metropolia Alp

 

Wraz z pojawieniem się śniegu, życie mocno tu przyśpiesza, staje się nieco niegrzeczne. Rytm dnia i nocy wyznaczają imprezy, koncerty oraz różnorakie narciarskie zawody. Zabawa trwa do maja, a jej uczestnicy doświadczają na własnej skórze, że w ośnieżonej krainie wszystko jest możliwe. Tak toczy się życie w Ischgl, jednym z najmodniejszych i najbardziej imprezowych kurortów w austriackim Tyrolu. Dla wielu to miejsce modne, w którym po prostu wypada się pokazać.


Z wypowiedzeniem nazwy miejscowości wiele osób ma pewien kłopot, choć sam dźwięk słowa "Ischgl" na twarzach zapaleńców sportów zimowych wywołuje szeroki uśmiech. To miejsce, w którym après ski jest równie ważne, co samo śnieżne szaleństwo. A może i ważniejsze. Waśnie dzięki zabawie austriackie miasteczko, liczące zaledwie 1600 stałych mieszkańców, zyskało miano "lifestylowej metropolii Alp". 

 

Czytaj też    
 
Ischgl fot. travelerdeluxe

Ischgl fot. travelerdeluxe

Ischgl fot. travelerdeluxe
 
Wszystko dobre, co się dobrze zaczyna. Gdy ponad alpejskimi szczytami rozbrzmiewa nagle głośna muzyka, oznacza to, że rozpoczął się sezon narciarski. I nie chodzi tylko o bary, w których podryguje się w rytm najnowszych hitów. Ischgl nie byłoby sobą bez rockandrollowego sznytu na stokach. Od lat próbuje przekonać swoich gości, że dobra zabawa i narciarstwo z powodzeniem mogą iść w parze. Służą temu przede wszystkim słynne koncerty, jakie odbywają się w centrum miasta z okazji rozpoczęcia sezonu narciarskiego i na Wielkanoc. Jest jeszcze Top of the Mountain, osławiona muzyczna impreza kończąca sezon. Właśnie to wydarzenie pomogło tyrolskiej miejscowości stać się lifestylową metropolią Alp. Zimowa scena na wysokości 2300 m n.p.m w Idalp, w samym środku narciarskiej przestrzeni, gości największe światowe nazwiska. Na pierwszym Top of the Mountain w 1995 roku wystąpił Elton John. Później wśród gwiazd otoczonych przez ośnieżone szczyty znaleźli się Tina Turner, Sting, Deep Purple, Rihanna, Melanie C, Scissor Sisters, The Pussycat Dolls… Dla posiadaczy ważnych skipassów wstęp na wszystkie koncerty pod gołym niebem jest wolny.

Top of the Mountain przemienia całą miejscowość w jedną wielką imprezę. Podczas koncertów różne trunki leją się takimi strumieniami tak bardzo, że nazajutrz stoki są… idealnie puste. Warto to wykorzystać.

 

Chodźcie na narty

Chociaż Ischgl robi wszystko co może, by stać się symbolem niegrzecznego kurortu z pieprzykiem, to jest też aktywne, sportowe i przede wszystkim wyjątkowo atrakcyjnie narciarsko. Kochający zjazdy dostaną tu wszystko o czym marzą. Bezgraniczne białe szaleństwo odbywa się na bajkowo przygotowanych trasach, w większości czerwonych i czarnych, choć i oślich łączek nie brakuje. Bramy tego raju otwiera zaś jeden karnet.

Stoki Ischgl fot. travelerdeluxe

Stoki Ischgl fot. travelerdeluxe
Silvretta Arena (czyli zbocza nad Ischgl oraz leżącym za granią szwajcarskim Samnaun) to blisko 250 km tras wytyczonych pomiędzy 1377 a 2872 m n.p.m. Do tego dochodzą hektary powierzchni do jazdy terenowej, na których można bezpiecznie dawkować poziom adrenaliny i doświadczać, jak niebywałe możliwości ma Ischgl. Kto chce się o tym tym przekonać, w góry powinien się wybrać się z miejscowym przewodnikiem, który zna tutejsze zakamarki. Pod skrzydłami takiej osoby zjazd po tzw. ski routes, czyli oznaczonych, ale nie przygotowywanych i nie patrolowanych trasach, staną się prawdziwą przygodą. To kolejny dowód na to, że Ischgl to prawdziwie alpejska stacja z  ofertą nie tylko dla narciarzy rozrywkowych.
Stoki Ischgl fot. travelerdeluxe
Kiedy zima mija, nadchodzi czas na wiosenne zjazdy. Większość nartostrad leży powyżej 2 tys. metrów, więc o śnieg nie należy się martwić. Co więcej, pod koniec sezonu jest największa szansa na zakosztowanie firnu, czyli śniegu-marzenia każdego narciarza. Występujący wyłącznie wiosną firn powstaje w efekcie dużych różnic temperatur pomiędzy dniem i nocą. Jest bardzo szybki, ponieważ drobiny lodu działają jak łożyska kulkowe, a jednocześnie przyczepny, w odróżnieniu od gładkiego lodu. Najlepiej sprawdza się rano i późnym popołudniem, gdy temperatura spada poniżej zera. Bywa też, że nawet gdy kończy się kwiecień, tu wciąż pada śnieg, a ratraki ledwo nadążają z wygładzaniem metrowych zasp.
Ale... Po zachodzie słońca zabawa na świeżym powietrzu się nie kończy. Kiedy już zapadnie zmrok, przy górnej stacji gondoli Silvretta otwierany jest tor saneczkowy, jeden z najdłuższych w Alpach. Siedem kilometrów szalonego nocnego zjazdu prosto do Ischgl może być równie emocjonujące co poranne szusowanie po nieskazitelnym sztruksie.

Na grzane wino lub sznapsa do dudniących głośną muzyką przybytków rozrywki tłumy wpadają po 16.30, tuż po zamknięciu wyciągów. Przychodzą do nich, a może bardziej zjeżdżają z gór, w pełnym rynsztunku narciarskim lub snowboardowym.

Ischgl fot. travelerdeluxe

Ischgl fot. travelerdeluxe

Do barów prowadzą eleganckie uliczki. Wokół pełno modnych sklepów. W butikach Prady i Diora stracić można małą fortunę. Kto chce zaoszczędzić nieco grosza, może z Ischgl wybrać się na wolnocłowe zakupy do Szwajcarii, do malowniczo położonej strefy wolnocłowej w Samnaun. Sklepów jest ponad pięćdziesiąt - od spożywczych począwszy, na salonach z kosmetykami skończywszy.
 
Na miejscu są też bary, kluby i puby, do których nie wypada przyjść w narciarskim stroju. Często potrzebna jest wcześniejsza rezerwacja. Tak jak w przypadku nowoczesnego klubu w hotelu Madlein, w którym swoje urodziny świętowała Paris Hilton, a wśród stałych gości są Victoria Beckham i Naomi Campbell.
 

Jeśli nie Ischgl, to co?

Co jednak zrobić, jeżeli hałas rozrywkowego Ischgl jest nie na nasze nerwy, ale nie chcemy rezygnować z bezgranicznej przyjemności szusowania? Jest na to proste lekarstwo. Wystarczy wybrać pozostałe, kameralne kurorty w dolinie Paznaun: Kappl, See lub wyjątkowo urokliwy Galtur. To kolejne perełki imponującej krainy górskich szczytów. Wszystkie aspirują do tego, by stać się urzeczywistnieniem narciarskich marzeń. Idealny rodzinny urlop to motyw przewodni tych sielskich zakątków. Za wypoczynkiem tu przemawiają też konkurencyjne ceny. Kameralne, ale też wytworne hotele i przytulne restauracje nie rujnują kieszeni. Ceny mogą być nawet połowę niższe niż w oddalonym pół godziny drogi Ischgl. Poza tym wypoczywa się tu bez uciążliwych kolejek i bez długich czasów oczekiwania do wyciągów. W Kappl-Sunny Mountain wytyczone zostały trasy zjazdowe marzeń. Czy nie brzmi to wspaniale? A jeśli ktoś poczuje przesyt nartami i zechce na chwilę od nich odpocząć, może poczuć wiatr we włosach na tutejszym torze saneczkowym. Nocne szaleństwo dorosłych zamienia w rozradowane dzieci. Równie wiele emocji przynoszą wędrówki w rakietach śnieżnych albo romantyczne przejażdżki saniami konnymi.
Galtur fot. travelerdeluxe

Galtur fot. travelerdeluxe

fot. travelerdeluxe
W całej dolinie Paznaun łatwo dać się oczarować menu kuszącym przysmakami z regionu i międzynarodowymi specjałami z całego świata. Trudno się dziwić, że w swej najnowszej edycji Gault Millau uznał Ischgl za kulinarny hotspot regionu alpejskiego i do elity zaliczył pięć tutejszych restauracji, które łącznie odznaczone zostały 12 czapkami przewodnika. Natomiast od 2007 roku cała dolina Paznaun oznaczona jest marką "Region Dobrego Smaku", chroniącą tradycję i kulturę oraz ukazującą, że turystyka i rolnictwo są tu ze sobą powiązane w szczególny sposób.
Austriacka kuchnia fot. travelerdeluxe

Austriacka kuchnia fot. travelerdeluxe
Nie wyjeżdżajcie stąd bez spróbowania Kaiserschmarrn, knedli, pączków z wędzonki, boczku, kiełbasy, miodu czy najprawdziwszych tyrolskich serów z mleka miejscowych krów, w tym słynnego Paznauner Almkase, górskiego sera z Paznaun. W sercu tyrolskich Alp najprostsze dania smakują wyjątkowo.


 


 


Najlepsze filmy o gotowaniu, czyli karta dań prosto z ekranu

 

Smakowite kąski na ekranie? Dlaczego nie! O tym, że gotowanie może stać się hitem, świadczy rosnąca popularność programów kulinarnych, których coraz więcej w rodzimych stacjach telewizyjnych, ale też ogromna rzesza fanów osób pichcących na ekranie. Magda Gessler to już osobowość telewizyjna, podobnie jak Robert Makłowicz, Wojciech Modest Amaro, Karol Okrasa czy Grzegorz Łapanowski. Nie sposób wymienić wszystkich.
Filmowcy idą dalej. Do smacznego menu dodają szczyptę dobrego scenariusza i kilka łyżek świetnych aktorów, tworząc szalone komedie, albo kulinarne dramaty. Zanim zaczniecie oglądać jeden z nich, sięgnijcie po ulubiony smakołyk. Przypominamy Wam kilka filmowych dań dla prawdziwych smakoszy, życząc przy okazji smacznego. 


"Julie i Julia"

Wielbiciele programów kulinarnych doskonale wiedzą, że nie jest łatwo odwzorować przepis znanego im z ekranu mistrza. Wie to również Julie Powell (Amy Adams), która postanawia, że w ciągu roku zrealizuje wszystkie 524 przepisy z książki kucharskiej "Mastering the Art of French Cooking", czyli dzieła Julii Child (Meryl Streep). Doświadczenia kulinarne nasza bohaterka zaczyna opisywać na blogu.


 Lekki, dowcipny, wzruszający i bawiący film bazujący na dwóch prawdziwych historiach udowadnia, że w życiu możliwe jest wszystko, wystarczy odpowiednia kombinacja pasji, odwagi i masła.
Wyjątkowo smakowity film, po którym ma się wielką ochotę jeść i gotować.

 

"Smażone zielone pomidory"


 W smaku delikatnie przypominają cukinię, choć są od niej delikatniejsze. Kto chce spróbować "Smażonych zielonych pomidorów", powinien zobaczyć film z Kathy Bates w roli głównej. Genialne widowisko z przepisem w tle.
W filmie i powieści o tym samym tytule splatają się dwa równoważne wątki. Spina je tajemnicza staruszka - Miz Threadgoode. To ona w młodości była współwłaścicielką Whistle Stop Café, w którym serwowała smażone zielone pomidory, jako specjalność zakładu. Tematem filmu są problemy w nietolerancyjnym społeczeństwie, jednak zapach soczystych warzyw niemal wydobywa się ekranu.
 

"Ratatouille", przepis na danie z warzyw


 Ratatouille, czy jak kto woli ratatuj, to przysmak nie tylko Francuzów. Jak wykonać to danie? To z całą pewnością wie młody szczur o imieniu Remy, bohater rysunkowego filmu pod tytułem… "Ratatuj". W końcu przysmak z warzyw, popularna na południu Francji potrawa z gotowanych warzyw, głównie z cebuli, czosnku, kabaczków i papryki, to jego popisowe danie. Historia Remiego jest nieprawdopodobna. Porzucił śmietnikowe korzenie i przy pomocy swego czarującego przyjaciela, zaczął gotować. Udowodnił wszystkim, że marzenia się spełniają.
Twórcy filmu długo przygotowywali się do stworzenia rysunkowego gryzonia-kucharza. Wnikliwe badania filmowcy przeprowadzali jedząc w niemal wszystkich sławnych restauracjach w Paryżu. Sami odbyli też lekcje gotowania.
 

"Skrzydełko czy nóżka"

 

To opowieść o wojnie "kucharstwa wysokiego" z fast foodami. W roli Charlesa Duchemina, znawcy kuchni i smakosza – sam Louis De Funes. W roli potraw ślimaki, ostrygi, foie gras, żabie udka i oczywiście drób.
Książę gastronomii, jak zwykł na siebie mówić bohater, to ważna persona w gastronomicznym świecie. Choć sam nie gotuje, jeździ incognito po francuskich restauracjach i decyduje o ich być albo nie być. Swe opinie zamieszcza w kulinarnym przewodniku. Jednak los płata różne figle. W tym przypadku krytyk kulinarny stracił smak.
 

"Czekolada" na deser

 Jak powinien smakować dobry deser? To pytanie do Juliette Binoche i Johnnego Deppa. Film "Czekolada" to opowieść o samotnej matce i jej córce, które po przeprowadzce do małego francuskiego miasteczka, postanawiają otworzyć w nim sklep z czekoladą. Ale to tylko początek historii. Słodki smak jest tu wszędzie. Czekolada czasami jest gorzka, bywa mleczna, biała, deserowa, smakowa, z dodatkami lub bez, na gorąco, w tabliczce, pralinie czy dodana do potraw. Jak w życiu. Czekolada jest też afrodyzjakiem, rozpala zmysły i oglądających film widzów.
 

Mafia zna włoski smak

 Włoskie kobiety bez wątpienia są znawczyniami dobrej, prostej kuchni. Jednak mafijne kino pozwoliło nam przekonać się, że nie tylko one potrafią gotować. Kto dokładnie oglądała "Ojca chrzestnego" Francisa Forda Coppoli, zobaczył jak prawidłowo ugotować makaron. Tam robili to przedstawiciele mafii szykujący się na wojnę z wrogim klanem. "Chłopcy z ferajny" poszli dalej. W więzieniu zabrali się za gotowanie klopsików w sosie pomidorowym. Na ekranie najwięksi bandyci i mordercy pieczołowicie siekają, mieszają i przyprawiają, żeby w końcu zjeść ulubiony posiłek. Dzięki temu, przekonaliśmy się, że włoskie podniebienia nie uznają kompromisu, nawet za kratami.

 

Gdańsk, Sopot, Gdynia na weekend. Co zobaczyć, gdzie zjeść

 

W Trójmieście możecie spędzić całe wakacje, miesiąc, tydzień albo weekend, jeśli brakuje Wam czasu. Zapewne każdy z tych wyjazdów będzie się od siebie różnił. Trudno przecież w weekend zobaczyć to, na co można poświęcić kilka czy kilkanaście dni. Postaram się Wam jednak pomóc zaplanować trzy dni tak, byście znaleźli czas na zwiedzanie, wypoczynek i zjedzenie czegoś dobrego. Gdańsk, Sopot i Gdynia stoją przed Wami otworem!

Gdańsk, Motława fot. travelerdeluxe

Gdańsk

Gdańsk, w przeciwieństwie do Sopotu i Gdyni czaruje historią. Nie chcę Was nią zbytnio zanudzać, ale jest kilka rzeczy, na które warto tu zwrócić uwagę.

Zwiedzanie Gdańska w krótkim czasie jest w miarę proste do zaplanowania. Większość atrakcji skumulowana jest wokół Głównego Miasta, Długiego Targu i Motławy.
 
Czytaj też




 Do gdańskich "must see" zaliczyć musicie Neptuna. Bez niego miasto nie istnieje. Władca mórz stoi od 1615 roku w najbardziej reprezentacyjnej części Gdańska – na Długim Targu. Za plecami Neptuna znajdziecie Złotą Kamienicę, jeden z najpiękniejszych gdańskich budynków. To tu zdjęcia robią sobie fanki Instagrama. 
 
Po przejściu pod Zieloną Bramą znajdziecie się nad Motławą. Tu stoi Żuraw, najstarszy zachowany dźwig portowy w Europie. Znacie go z pocztówek. Jest jeszcze ulica Mariacka, uroczy zakątek to również mekka dla wszystkich turystów, którzy chcieliby na pamiątkę pobytu w Gdańsku kupić np. bursztynowe "cudeńko". O Mariackiej mówi się często, że jest najpiękniejszą ulicą w Gdańsku, a nawet w Polsce.

Tuż przy Motławie znajdziecie przystanki Żeglugi Gdańskiej, dzięki której tramwajem wodnym  dotrzecie do Sopotu, na Westerplatte, na Hel. Niedaleko stoi też koło widokowe AmberSky (Ołowianka 1), z którego zobaczycie Gdańsk z góry. Fajna atrakcja dla dzieci.
 
Bazylika Mariacka to kolejny wart uwagi punkt na mapie miasta. Ta największa ceglana świątynia na świecie, powstawała w kilku etapach w latach 1343-1502. Warto wybrać się na szczyt kościoła. Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na okolicę.

Przy ul. Długiej 12 znajdziecie Dom Uphagena, jedyną w Gdańsku odtworzoną wraz ze swym wystrojem kamienicę mieszczańską. Stało się tak dzięki zapisowi Uphagena, który zabronił swym spadkobiercom zmian w wystroju domu. Miejsce dla miłośników historii.

Miejsc, w których zjecie jest w Gdańsku bez liku. Szczególnie polecam Wam ulicę Szafarnia z imponującym widokiem na Marinę.

 
Na kulinarnej mapie Trójmiasta pojawił się niedawno "Słony Spichlerz" na Wyspie Spichrzów (ul. Chmielna 10). Lokal, a w zasadzie dziewięć lokali gastronomicznych skumulowanych pod jednym dachem. Gdański "food court" to mini wersja warszawskiej Hali Koszyki. Warto zajrzeć.



 Czas na deser. Jeśli szukacie najlepszych lodów w Gdańsku, takich z tradycjami, zajrzyjcie do lodziarni "Miś" przy ul. Sukienniczej. W sezonie ustawia się tam ogonek wielbicieli smaków, ale warto być cierpliwym. Osobiście polecam Wam Umam Marina przy ul. Szafarnia 11, okrzykniętej najlepszą cukiernią w Trójmieście.

Jeśli wystarczy Wam czasu, zajrzyjcie do Muzeum II Wojny Światowej. Jest też Europejskie Centrum Solidarności - muzeum, które porusza emocje. Odwiedźcie Gdańsk Wrzeszcz - krainę nieznanych atrakcji i Zaspę z największą galeria murali w Europie i falowcem, najdłuższym budynkiem w Polsce, drugim pod względem długości budynkiem mieszkalnym Europy. Falowiec przy ul. Obrońców Wybrzeża ma blisko kilometr (860 metrów) długości. W pobliżu znajdziecie  "Avocado", sympatyczną vege restaurację, w której dwukrotnie stołował się zespół Depeche Mode.

Sopot


Na Sopot warto spojrzeć jak na kurort, bo nim właśnie jest. To miejsce idealne na leniwe spacery. Będą przyjemne, jeśli przyjedziecie tu przed sezonem lub po nim. Latem bywa tłoczno, szczególnie na Monciaku, na którym znajdziecie fantazyjny "Krzywy Domek", kolorową kamienicę wyglądem przypominającą chatkę Baby-Jagi. Tuż obok jest kultowy Spatif, od zawsze klub stowarzyszenia polskich artystów teatru i filmu. To tu przed laty przesiadywali Agnieszka Osiecka, Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela.

Sopot Krzywy Domek fot. travelerdeluxe

Schodząc w dół ulicą Monte Casino znajdziecie sopocką gwiazdę - Molo. Każdy, kto przybywa do Sopotu musi tu być. Symbol miasta jest najdłuższym drewnianym molem w Europie (512 m). W sezonie za opłatą, a poza sezonem bezpłatnie możemy tu wejść i podziwiać piękny widok na Zatokę Gdańską czy historyczny hotel Sofitel Grand Sopot.

Nieco więcej czasu wymaga spacer do Opery Leśnej. Słynny amfiteatr otwarto w 1909 roku. Znacie zapewne to miejsce z telewizji, od lat odbywają się tu koncerty i festiwale.

W Sopocie dobrze zjecie, to pewne. Są tu miejsca kultowe, jak Bar Przystań przy Alei Wojska Polskiego 11. Nie ważne czy jest lato, czy zima, w lokalu tuż przy plaży są tłumy, a ogonek po zupę rybną ciągnie się do drzwi, często wychodząc na ulicę. 


 W kulinarny krajobraz Sopotu wrosła też restauracja "Seafood Station Restaurant" (ul. Dworcowa 7), moja ulubiona. To najlepsza restauracja serwująca świeże ryby i owoce morza (rewelacyjne kraby i fish and chips), która rano zmienia się w Breakfast Station, gdzie można zjeść pyszne śniadania. Tuż obok ulokował się "Cały Gaweł", który karmi równie rewelacyjnie. Podczas gdyńskiego Open'er Festival jest tu prawdziwy najazd młodzieży.
 
 Jeśli szukacie dobrych smaków, zajrzyjcie koniecznie do restauracji "Pélican" przy ul. Bohaterów Monte Cassino 63. Krewetki, ośmiornica i kalmary są tu po prostu pyszne.
Do wszystkich wymienionych lokali wejdziecie z psem. Dla mnie to ogromny atut.

Gdynia


Gdynia jest najmłodszym miastem, co nie znaczy, że brakuje tu atrakcji. Portowy i morski charakter Gdyni widać na każdym kroku. Zacznijmy od wysokiego C, czyli od atrakcji, która powstała kilka lat temu i szturmem zdobyła uznanie odwiedzających. To Muzeum Emigracji przy ul. Polskiej 1, które opowiada dzieje emigracji naszych rodaków na wszystkich kontynentach. Znajdziemy go na obszarze gdyńskiego portu, w dawnym budynku Dworca Morskiego.

Jest tu też Muzeum Miasta Gdyni, Muzeum Marynarki Wojennej i Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej, najlepszy teatr muzyczny w Polsce - taką opinię zostawiają goście tego miejsca. Z ciekawostek warto wiedzieć, że to największy teatr muzyczny w Polsce i drugi, po Teatrze Wielkim w Warszawie, pod względem liczby miejsc dla widzów.

Skwer Kościuszki, ulubione miejsce spacerów mieszkańców Gdyni i turystów to też przystań Daru Pomorza, historii polskiego żeglarstwa i Błyskawicy, legendy polskiej marynarki wojennej. Warto wejść na pokład, polskiego niszczyciela z okresu II Wojny Światowej, który był ówcześnie jedną z najnowocześniejszych jednostek swojego typu na świecie. Jest jeszcze coś, czego nie mogą pominąć fani motoryzacji. Waśnie dla nich zebrano w jednym miejscu 120 zabytkowych maszyn - 26 unikatowych motocykli (najstarszy to Raleigh z 1917 r.) i 10 zabytkowych samochodów z lat 1925-1950. Co więcej, wszystkie pojazdy gotowe są do użycia.
 

 


 Są w Gdyni miejsca, gdzie czas płynie wolniej. Bezsprzecznie należy do nich Orłowo, z charakterystycznym, wrzynającym się w morze klifem, pocztówkową wizytówką miasta. Już sto lat temu stało się modne,  przyciągało sławy. "W tym domu mieszkał w 1920 r.  Stefan Żeromski. Wielki pisarz, piewca polskiego morza, rzecznik postępu i sprawiedliwości społecznej" - czytamy na tabliczce jednego z domów. Dziś warto tu przyjechać, by zrelaksować się na molo, plaży, malowniczych trasach spacerowych.
 


 Również Gdynia potrafi dobrze karmić. Miejscem godnym polecenia jest "Przystanek Orłowo" przy alei Zwycięstwa 237/3. To restauracja idealna na śniadanie, lunch i kolację. Mam wrażenie, że wiedzą o niej tylko miejscowi, zapewne dlatego, że nie znajduje się na żadnym szlaku turystycznym, więc ciężko do niego trafić przez przypadek. Szkoda! Wpadnijcie tu na własnoręcznie wyrabiane na miejscu makarony, aglio e olio z krewetkami, czosnkiem, natką pietruszki, szpinakiem i pecorino smakuje wybornie.
Na grillowane kalmary i specjalność lokalu: krewetki w różnych odsłonach wybierzcie się do "Honolulu Wise Wood" (Starowiejska 40A). Warto!