Hotele
Linie lotnicze

Artykuły chętnie czytane na stronie

Podróże

Czytaj też

Kanał Elbląski - droższy niż Wieża Eiffla

Czy coś, co na świecie funkcjonuje w jednym egzemplarzu, można nazwać cudem świata? Zapewne tak. Kanał Elbląski to prawdziwy fenomen inżynierii wodnej, jedyny w swoim rodzaju na całym globie. Ciekawy tym bardziej, że koszty jego budowy były wyższe, niż słynnej wieży Eiffla w Paryżu. Dzięki Kanałowi Elbląskiemu odkrywamy bajkowe Mazury Zachodnie.

Rejs Kanałem Elbląskim to niezapomniana przygoda, podczas której można podziwiać unikalną technikę podnoszenia statków oraz piękne krajobrazy. Spokojna atmosfera i piękne widoki Mazur Zachodnich sprzyjają relaksowi i oderwaniu się od codzienności. fot. travelerdeluxe

Historia Kanału Elbląskiego jest niezwykle pasjonująca. Pokazuje ambicję i przedsiębiorczość ówczesnych ludzi, a także zmienne koleje losu dużych inwestycji. Powstały w XIX wieku jest dziś arcydziełem budownictwa wodnego, wpisanym w 2011 roku na listę Pomników Historii. Co ciekawe, zachwyca nie tyko doskonałością wykonania, ale przede wszystkim wciąż pełnioną funkcją żeglugową.

 

Jak to się zaczęło?

XIX wiek przyniósł Mazurom dynamiczny rozwój przemysłu, zwłaszcza drzewnego. Słynna sosna taborska, o wyjątkowo prostych i długich pniach, idealnie nadawała się na maszty okrętowe. Ogromny popyt na rynku światowym sprawił, że powstała pilna potrzeba stworzenia efektywnej sieci transportowej łączącej region z portami nadbałtyckimi. Budowa kanału stała się więc odpowiedzią na to wyzwanie. 
Mózgiem stojącym za budową Kanału Elbląskiego był Georg Jacob Steenke, niezwykle zdolny pruski inżynier. Jego rewolucyjny pomysł na pochylnie z suchym grzbietem zmienił oblicze europejskiej inżynierii wodnej. Ważny jest jednak fakt, iż pierwowzorem Kanału Elbląskiego był Kanał Morris (Morris Canal) w USA, który dziś już nie funkcjonuje.
Budowa kanału, rozpoczęta w 1844 roku, była ogromnym przedsięwzięciem, wymagającym nie tylko zaawansowanej wiedzy inżynieryjnej, ale także ogromnych nakładów finansowych i pracy tysięcy ludzi. Dzięki kanałowi Prusy Wschodnie zyskały nowe możliwości rozwoju gospodarczego, a Steenke zapisał się na kartach historii jako twórca jednego z najbardziej niezwykłych dzieł inżynierii wodnej na świecie. Sam kanał przez wiele dziesięcioleci spełniał swoją rolę, a dziś jest jednym z najcenniejszych zabytków techniki na świecie.

Niezwykłe pochylnie Kanału Elbląskiego

Kanał Elbląski to doskonałe miejsce dla miłośników historii i techniki. Można tu poznać historię budowy kanału, zobaczyć jak działały pochylnie i dowiedzieć się więcej o życiu mieszkańców regionu w XIX wieku. fot. travelerdeluxe

Perłą Kanału Elbląskiego są zabytkowe pochylnie z suchym grzbietem, takie jak Buczyniec, Kąty czy Całuny. To właśnie dzięki nim statki, umieszczone na specjalnych wózkach, pokonują różnice poziomów lustra wody. Unikalny system lin i kół wodnych, a w przypadku pochylni Całuny – turbiny Francisa, czyni ten proces niezwykle efektownym i inżynieryjnie fascynującym.
 
 

Pozwól się oczarować magią Kanału Elbląskiego! Ten niezwykły szlak wodny, pełen historii i tajemnic, zabiera w podróż przez czas i przestrzeń. Podróżując po nim, poczujesz się jak odkrywca, przemierzając Mazury Zachodnie, jeden z najpiękniejszych zakątków Polski.

 
Jego unikatowe pochylnie, pozwalające na podnoszenie i opuszczanie jednostek, czynią go niezwykle cennym zabytkiem techniki i jedną z największych atrakcji turystycznych Mazur Zachodnich. Przepłynięcie nim jest niezwykłą przygodą dla miłośników żeglarstwa i turystyki. Podróżując po Kanale Elbląskim można "popłynąć po trawie", podziwiać niezwykłe pochylnie, malownicze krajobrazy i poczuć atmosferę XIX wieku. Rejsy pasażerskie odbywają się tu regularnie od 1927 roku i cieszą się niezmienną popularnością. Największą flotę statków posiada Żegluga Ostródzko-Elbląska, oferująca różnorodne trasy. Jednak w rejs można wyruszyć nie tylko statkiem pasażerskim, ale też kajakiem lub jachtem motorowym. 
 

Rejs po trawie. Jak to działa?

Wyprawa po Kanale Elbląskim jest unikalnym doświadczeniem. To jedyne takie miejsce na świecie, gdzie można zobaczyć, jak statek "spaceruje" po zielonej pochylni fot travelerdeluxe.
 
Na Kanale Elbląskim znajduje się kilka pochylni. Są to konstrukcje, na których umieszczony jest wózek z szynami. Statek wpływa na ten wózek, a następnie wraz z nim jest przesuwany po pochylni w górę lub w dół, pokonując różnicę poziomów terenu.
Chociaż powszechnie określa się to "rejsem po trawie", statki nie poruszają się bezpośrednio po trawie, ale po specjalnych drewnianych podkładach, które układane są na pochylniach. To właśnie ten sposób poruszania statku, przypominający jazdę po zielonym torze, nadał tej formie żeglugi tak oryginalną nazwę.
 

Ile kosztował kanał?

 
Złożony system Kanału Elbląskiego, o łącznej długości 151,7 km, jest dowodem na niezwykłe umiejętności inżynierów XIX wieku. Sieć kanałów, łącznie z takimi odnogami jak Kanał Iławski czy Kanał Jagielloński, świadczy o skali i złożoności tego przedsięwzięcia. Budowa Kanału Elbląskiego wymagała pokonania wielu wyzwań technicznych. Różnica poziomów wynosząca 103,4 metra oraz znaczna długość trasy, zwłaszcza między Ostródą a Elblągiem, były poważnymi przeszkodami, którym inżynierowie musieli podołać.
Budowa Kanału Elbląskiego była też niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Szacuje się, że wydatki na tę inwestycję przekroczyły o około 10 proc. koszty budowy słynnej wieży Eiffla w Paryżu. Wartość poniesionych nakładów odpowiadała wówczas wartości 2,4 tony złota – niewyobrażalnej sumie jak na owe czasy. Na szczęście, choć koszty budowy były ogromne, inwestycja ta szybko się zwróciła, przynosząc znaczne korzyści gospodarcze dla regionu.

Kanał w Olsztynie? Był taki pomysł

 
Pomysł przedłużenia Kanału Elbląskiego do Olsztyna powstał jeszcze w XIX wieku. Plan, który powstał z czasem, zakładał rozbudowę kanału o 30 km, z początkiem w Ostródzie i końcem nad Jeziorem Ukiel w Olsztynie. W pobliżu obecnego kąpieliska miejskiego w Olsztynie miał powstać port przeładunkowy, połączony z linią kolejową Olsztyn-Morąg. Inwestycja ta miała znacznie ułatwić transport towarów z Warmii i Mazur do portów nad Bałtykiem, a także ożywić gospodarkę regionu.

Projekt był bardzo ambitny i naprawdę bliski realizacji. Niestety, z powodu braku funduszy oraz zmiany priorytetów gospodarczych, plan ostatecznie upadł. Choć rozbudowa Kanału Elbląskiego do Olsztyna nie doszła do skutku, sama idea pozostaje fascynująca. Pokazuje ona innowacyjność ówczesnych inżynierów i ich wizję rozwoju regionu.


TdL

Za poznanie historii i zakamarów Kanału Elbląskiego dziękujemy Zachodniomazurskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. 

Błękitna misja na atolu: Jak Malediwy ratują swój raj

Malediwy od lat są synonimem luksusu spod znaku „no shoes, no news”. Jednak za pocztówkowym lazurem kryje się dziś znacznie głębsza opowieść – to historia o przetrwaniu i odpowiedzialności, którą archipelag pisze na nowo w dobie kryzysu klimatycznego. Współczesny podróżnik nie szuka już tylko białego piasku; szuka miejsc, które oddają naturze tyle, ile od niej biorą.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

 Giorgia Maggioni fot. materiały prasowe


Malediwy, rajskie wyspy na Oceanie Indyjskim, znane z pocztówkowych lazurów aktywnie reagują na zmiany klimatu i zanieczyszczenie środowiska. Są hotele, w których zrównoważony rozwój oznacza również ochronę żółwi, delfinów i płaszczek, czyszczenie oceanu z sieci rybackich i plastiku, a przede wszystkim konserwację i odbudowę raf koralowych. W OBLU SELECT Sangeli działa Muraka Conservation Center, gdzie biolodzy nie tylko obserwują i chronią środowisko, ale również włączają w te działania turystów.

Włoszka Giorgia Maggioni po raz pierwszy odwiedziła Malediwy w trakcie studiów biologicznych, biorąc udział w warsztatach na jednej z wysp. To doświadczenie było dla niej kluczowe. Dziś jest biolożką morską i wraz ze swoim zespołem przyczyniła się do powstania Muraka Conservation Center na wyspie Sangeli. Przyjrzyjmy się jej najważniejszym programom.


Szpital dla uszkodzonych koralowców

Kluczowym zadaniem Centrum jest odbudowa raf koralowych. Polega na instalowaniu nowych struktur szkółek koralowych, poprzez zawieszanie „drzew koralowych” oraz stołów hodowlanych. Szkółki nie tylko umożliwiają odbudowę raf, ale pozwalają również badać rozwój koralowców oraz lepiej rozumieć ich reakcje na zmiany w środowisku. Ogród koralowy to również miejsce regeneracji i rekonwalescencji uszkodzonych koralowców.

Wykorzystujemy tzw. „fragmenty możliwości” – niewielkie kawałki koralowców, które odłamują się od zdrowych kolonii z powodu sztormów, aktywności ryb lub przypadkowego kontaktu z nurkami i snorkelerami. Znajdujemy im nowe miejsce, umieszczając je na przygotowanych konstrukcjach. W ciągu pierwszych tygodni koralowce regenerują uszkodzone fragmenty i przytwierdzają się do podłoża, ponownie stając się częścią rafy – czytamy w materiałach informacyjnych Muraka Conservation Center.
Ogrody składają się z różnorodnych struktur – od piramid po formy przypominające żółwie, płaszczki czy łodzie – zaprojektowanych dla zwiększenia bioróżnorodności. Ogrody stopniowo przekształcają się w siedliska młodych ryb i gatunków rafowych, a z czasem w tętniące życiem podwodne ekosystemy zamieszkiwane przez żółwie, rekiny i płaszczki. Dzięki podwodnej kamerze, można obserwować ten niezwykły ogród na żywo.


Przygarnij koralowca, wesprzyj odbudowę

OBLU SELECT Sangeli fot. materiały prasowe

Samantha Noel to biolog morska, której zainteresowanie oceanem zaprowadziło ją z rodzinnego Kolorado w USA na rafy koralowe. Samantha pracuje w OBLU SELECT Sangeli, gdzie zajmuje się odbudową raf i edukacją. Wraz ze swoją przełożoną Giorgią doprowadziły do nawiązania współpracy z państwową agencją odpowiedzialną za ochronę środowiska (Maldives Environmental Regulatory Authority), wzmacniając zaangażowanie resortu w działania ochronne na poziomie krajowym. Zainicjowała także badania nad wzrostem koralowców oraz rozwija programy adopcji koralowców.
Goście hotelu mogą bowiem uczestniczyć w rozwoju ogrodów, adoptując fragment koralowca lub tworząc i sadząc własną konstrukcję. Można wybrać jeden z gatunków, nadać mu imię i obserwować (dzięki przesyłanym zdjęciom) jego rozwój do czasu, gdy rozpocznie samodzielne życie na zewnętrznej rafie. To działanie uświadamia, jak koralowce mogą się rozwijać dzięki odpowiedniej opiece, a zarazem umożliwia zostawienie własnego śladu pod powierzchnią oceanu.



Adopcja żółwi morskich

Muraka Conservation Center w OBLU SELECT Sangeli zaprasza również gości do udziału w obserwowaniu historii żółwi morskich poprzez symboliczną adopcję konkretnego osobnika. Przy każdym spotkaniu z żółwiem udostępniane są opiekun otrzymuje zdjęcia, informacje o lokalizacji oraz obserwacje dotyczące jego kondycji i zachowania. Żółwie to oceaniczni długodystansowcy, kolejne obserwacje pozwalają odtworzyć historię ich wędrówki i wziąć udział w angażującej opowieści o ochronie przyrody.


Eco Apparel czyli odzież z odzysku

Program przekształcania plastiku wyłowionego z oceanu w wysokiej jakości odzież. Przyczynia się do redukcji zanieczyszczeń i nadaje nowe życie materiałom, które pozostając w oceanie stanowiłyby śmiertelne zagrożenie dla ekosystemów morskich.


Bransoletki z sieci widmo

Program Ghost Net Bracelets wykorzystuje porzucone sieci rybackie i przekształca je w symbol pozytywnej zmiany. Są z nich wyplatane bransoletki. Ich zakup wspiera działania na rzecz ochrony świata podwodnego, jednocześnie pomagając ograniczać ilość szkodliwych odpadów w rafach i lagunach. To dowód, że nawet niewielkie działania mogą mieć długotrwały wpływ na ochronę oceanów. W te sieci nie zapłaczą się już żadne ryby ani żółwie.


Z wizytą u doktorów raf

Odwiedzający Muraka Conservation Center mogą wziąć również udział w prezentacji prowadzonej przez biologów morskich na temat podwodnego życia oceanu i poznać osobiście „lekarzy i ogrodników raf”.


OBLU SELECT Sangeli

To pięciogwiazdkowy resort oferujący wypoczynek w malowniczej scenerii wyspy – kołyszących się palm, białych plaż oraz turkusowych lagun. Resort umożliwia również dostęp do jednej z najpiękniejszych raf koralowych w całym Atolu Północnego Malé.

TdL












Muzeum Wsi Lubelskiej. Podróż do przeszłości

By dotrzeć do Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie, trzeba wyjechać poza centrum miasta i zarezerwować sobie zdecydowanie więcej czasu niż godzinę. Powodów jest kilka - po pierwsze teren jest rozległy, po drugie to miejsce naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni.


Otoczenie jest szalenie malownicze i urocze. Nie dziwi więc, że młode pary przyjeżdżają tu na sesje ślubne. Można się tu poczuć trochę jak planie filmowym, a trochę jak u babci. W wiejskiej chałupie na Roztoczu zapomnieć o bożym świecie, podobie jak w kameralnej knajpce sprzed stu lat. Jest stara poczta z wielkimi drewnianymi stemplami, szewc, cholewkarz, szynk, fryzjer, małe żydowskie sklepiki, nawet dentysta. 

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum, które często nazywane jest też skansenem, jest jednym z największych tego typu obiektów w Polsce. To muzeum żywe - po podwórkach małych domostw spacerują kury i kaczki. Od lat jedną z tutejszych atrakcji są zwierzęta, poza drobiem swój dom mają tu konie, krowy, owce, kozy i gołębie. Można je nie tylko oglądać, ale – jeśli pozwolą – także pogłaskać. W piecach piecze chleb według przepisów sprzed lat. Rynek muzealnego miasteczka często ubarwią kolorowe kramy pełne rękodzieła, zabawek, słodyczami i produktami regionalnymi. Są pokazy wyrobu tradycyjnych wiązanek, wypieku cebularzy i poszywania dachu słomą. Można też uczestniczyć w sianokosach, albo zorganizować piknik. Dzieci poczują się tu rewelacyjnie.

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

 Ekspozycja w skansenie podzielona jest na siedem części – w każdej są zabudowania z różnych regionów. Są budynki z okolic Lublina, z Roztocza z m.in. cerkwią greckokatolicką z Tarnoszyna, jest sektor Powiśla, w którym można popływać pychówką, jest także część z zabudowaniami dworskimi. Najbardziej zaskakujące jest miasteczko, w którym zajrzeć można do dentysty, sklepów, pospacerować między zabudowaniami prowincjonalnego miasteczka dawnej Lubelszczyzny. To prawdziwy majstersztyk architektoniczny.

Warto wiedzieć. Jak powstało Muzeum Wsi Lubelskiej

Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie naprawdę wciąga, pozwala wejść do świata, o który w dzieciństwie otarli się już tylko nieliczni. fot. travelerdeluxe

• Muzeum Wsi Lubelskiej założono w 1960 roku, a pod obecną nazwą istnieje od 1970 roku.
• Ekspozycja podzielona jest na kilka sektorów: Wyżyna Lubelska (z wiatrakiem holenderskim, kuźnią, kapliczką, olejarnią, studnią i wiejskimi zagrodami), zespół dworski (ulokowano tu dwory z XVIII i XIX wieku, spichlerze i kopiec widokowy), miasteczko (z zabudowaniami prowincjonalnego miasteczka z ratuszem, młynem, kościołem i domami) i wiele innych.
• Teren można zwiedzać indywidualnie lub z przewodnikiem.
• Na terenie muzeum często odbywają się też jarmarki, festyny, dożynki i wiele innych wydarzeń.
• Bilety: normalny, ulgowy, dzieci do lat 7 gratis.

 

Jak dotrzeć


• Umiejscowiony jest w lubelskiej dzielnicy Sławin, przy trasie wylotowej w kierunku Warszawy. Przy wejściu od ul. Warszawskiej znajduje się parking. Można tu też dotrzeć autobusami komunikacji miejskiej: 18, 20, 30, 37.

 TdL


Chur - miasto historii i pozaziemskich atrakcji Gigera

Chur, najstarsze miasto Szwajcarii, pełne jest niespodzianek. To nie tylko historyczne serce kantonu Gryzonia, ale też miejsce, gdzie odnajdziecie niezwykłe, wręcz pozaziemskie atrakcje!

Chur, najstarsze miasto w Szwajcarii, to prawdziwa skarbnica niespodzianek. Nie tylko stanowi bijące serce Gryzonii, ale również oferuje doświadczenia tak niezwykłe, że zdają się pochodzić z innego świata fot. travelerdeluxe

Chur zaskakuje. Najstarsze miasto w Szwajcarii jest fascynującym połączeniem historii z nowoczesnym charakterem. Pomiędzy wąskimi uliczkami, zamkiem, katedrą i tętniącymi życiem targami, usadowiły się przytulne kawiarnie i kolorowe butiki. Co warto podkreślić, stare miasto Chur, intensywnie odrestaurowane w ostatnich dekadach, obecnie jest jednym z najlepiej zachowanych w Szwajcarii.

Historia najstarszego miasta Szwajcarii


 
Starówka jest gwarna i kolorowa, pełni głównie funkcję miejsca spotkań, choć poczuć tu można historyczny klimat Gryzonii. Nad miastem niczym strażnik czasu wznosi się okazała romańsko-gotycka ośmiusetletnia katedra, której majestatyczna sylwetka jest niemym, lecz potężnym świadectwem bogatej spuścizny, zapraszając do zgłębiania dawnych dziejów. Jest dumą i najcenniejszym zabytkiem miasta. Wzniesiono ją w latach 1171-1282 w miejscu starej, pochodzącej z VI wieku świątyni.

Równie ciekawy jest pochodzący z przełomu XV i XVI wieku barokowy pałac biskupi oraz późnogotycki kościół św. Marcina. Graues Haus z XVIII wieku, mieści bibliotekę i archiwum miejskie. w Muzeum Sztuk Pięknych Gryzonii znaleźć można kolekcję dzieł z regionu, na czele z perłami pędzla samego Alberta Giacomettiego. Historię regionu odkrywa też Muzeum Retyckie. Udając się na niespieszny spacer, warto zwrócić uwagę, jak miasto pamięta o swoich dawnych obwarowaniach, których pozostałościami są wieże i bramy miejskie.

Obcy z Chur

W Chur Giger otworzył Giger Bar, który od lat stanowi obowiązkowy punkt na mapie każdego fana jego twórczości. Dodatkowo, w samym sercu miasta, podziwiać można rzeźbę kultowego filmowego bohatera, co stanowi jeszcze jedną atrakcję dla wielbicieli sztuki Gigera. fot. travelerdeluxe

Szwajcarskie miasto Chur ma także powiązania z postaciami z zaświatów. Jest bowiem miejscem narodzin Hansa Rudolfa Gigera (5 lutego 1940 roku), znanego na całym świecie jako H.R. Giger – malarza, rzeźbiarza, scenografa i projektanta. To właśnie Giger jest twórcą ikonicznej postaci Obcego, a za efekty wizualne do kultowego filmu Ridleya Scotta „Obcy” otrzymał Oscara.
 
Fascynacja H.R. Gigera mrokiem i dziwnością zrodziła się, gdy jego ojciec, farmaceuta, przyniósł do domu ludzką czaszkę. Zauroczony tym artefaktem, młody Hans zaczął rozwijać swoją niezwykłą pasję. Obsesję tę podsycał, studiując czasopisma z pracami Salvadora Dalí i Jeana Cocteau. Ścieżkę artystyczną rozpoczął od studiów na wydziale architektury i wzornictwa przemysłowego w Zurychu, po czym podjął pracę jako projektant wnętrz, jednocześnie rozwijając swoje pierwsze dzieła. Od 1968 roku w pełni poświęcił się karierze artystycznej.

Wykreowanie ikonicznej postaci Obcego w filmie "Obcy – 8. pasażer "Nostromo"" oraz wielu elementów tego przerażającego świata, takich jak statek "Derelict" czy tajemniczy "Space Jockey", przyniosło Gigerowi największą sławę. Za swe pomysy przy tworzeniu filmu artysta został uhonorowany Oscarem w 1980 roku.
 
Artysta otworzył w swoim rodzinnym mieście Giger Bar, który od lat jest obowiązkowym punktem wizyt dla każdego fana jego twórczości. Otoczeni fantastycznymi stworzeniami i szkieletami, mogą delektować się ziemskimi napojami, z lekko upiornym uczuciem przeniesienia do innego świata. Co ciekawe, początkowo bar miał powstać w Nowym Jorku. Jednak kiedy plan się nie powiódł, lokal o ekskluzywnym, gigerowskim wystroju otwarto w Centrum Kalchbuhl w Chur. Całe wnętrze baru, łącznie z meblami, zostało zaprojektowane osobiście przez H.R. Gigera i w pełni nawiązuje on do elementów znanych z filmowego uniwersum Obcego.
W samym centrum miasta można także znaleźć rzeźbę tego kultowego filmowego bohatera, co stanowi dodatkową atrakcję dla fanów twórczości Gigera.
 
Hans Rudolf Giger zmarł 12 maja 2014 r w Zurychu. Od 2015 roku skrzyżowanie ulic Vazerolgasse i Storchengasse w Chur nosi nazwę Placu Gigera. Przypomina też o nim prosta tablica pamiątkowa na domu narodzin oscarowego twórcy legendarnego Obcego. 
 

W podróż czerwonymi wagonikami

 
Z Chur wybrać się też warto w bajkową podróż. Właśnie tu startuje światowej sławy trasa kolejowa Bernina Express, panoramiczny pociąg zabierających swych pasażerów niezwykłą trasą wiodącą przez imponujące wiadukty, wśród wyjątkowych krajobrazów, nad malowniczymi przełęczami i górami, aż do włoskiego Tirano. Natomiast inna ikona szwajcarskich szyn, Kolej Glacier Express (Ekspres Lodowcowy), rozpoczyna swój bieg w St. Moritz, zatrzymuje się w Chur, by kontynuować podróż aż do Zermatt, oferując kolejne spektakularne widoki.


ML


10 miejsc w Polsce, które w 2026 roku będą hitami turystycznymi

Planujesz urlop w Polsce i zastanawiasz się, które kierunki będą najpopularniejsze w 2026 roku? Analiza zeszłorocznych wyborów turystycznych Polaków pokazuje wyraźnie, że coraz częściej szukamy miejsc z charakterem: w pobliżu natury, z lokalnym klimatem, ale bez przesadnego tłoku. Wśród hitów są zarówno duże miasta, uzdrowiska, górskie miasteczka, jak i spokojne nadmorskie miejscowości. Oto 10 miejsc w Polsce, które w ubiegłym roku skradły serca turystów i wszystko wskazuje na to, że w 2026 roku będą jeszcze popularniejsze.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Gdzie Polacy najchętniej planują wyjazdy? Jakie miasta i miejscowości podbiły serca podróżników? fot. travelerdeluxe


Kołobrzeg ⚓🌊


Kołobrzeg niezmiennie pozostaje jednym z najczęściej wybieranych kierunków nad Bałtykiem. Przyciąga szerokimi plażami, długim molo i rozbudowaną ofertą uzdrowiskową. To miejsce, które dobrze łączy wypoczynek nad morzem z regeneracją i aktywnym stylem spędzania czasu.

Gdańsk ⚓🏰


Gdańsk to miasto, które oferuje znacznie więcej niż tylko zwiedzanie zabytków. Klimatyczne uliczki Głównego Miasta, bliskość morza, portowy charakter i dynamicznie rozwijająca się scena gastronomiczna sprawiają, że jest to jeden z najbardziej uniwersalnych kierunków na city break i dłuższy urlop.

Szklarska Poręba 🏔️🥾


Szklarska Poręba coraz częściej wybierana jest jako alternatywa dla zatłoczonych kurortów górskich. Dobre zaplecze noclegowe, dostęp do szlaków Karkonoszy i Izerskich oraz całoroczna oferta dla aktywnych sprawiają, że miejsce to świetnie sprawdza się zarówno latem, jak i zimą.

Biały Dunajec 🐑🏔️


Biały Dunajec przyciąga turystów, którzy chcą poczuć klimat Podhala bez zgiełku Zakopanego. Kameralna atmosfera, termy, regionalna kuchnia i widok na Tatry tworzą idealne warunki do spokojnego wypoczynku z nutą góralskiej tradycji.

Lądek-Zdrój 💧🏛️


Jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce przeżywa swój renesans. Lądek-Zdrój doceniany jest za zabytkową architekturę, lecznicze wody oraz bliskość Gór Złotych i Masywu Śnieżnika. To kierunek wybierany przez osoby szukające ciszy, zdrowia i kontaktu z naturą.

Pogorzelica 🌲🌊


Pogorzelica to propozycja dla tych, którzy nad morzem cenią spokój i przestrzeń. Otoczona lasami, z szeroką plażą i kameralną zabudową, stanowi idealne miejsce na rodzinny wypoczynek lub urlop w stylu slow.

Nałęczów 🌳🧖‍♀️


Nałęczów od lat kojarzony jest z regeneracją i zdrowiem, ale dziś przyciąga także młodszych turystów. Park Zdrojowy, kawiarniany klimat i oferta wellness sprawiają, że to miejsce idealne na krótki wyjazd resetujący od codziennego tempa.

Lublin 🏰✨


Lublin coraz śmielej zaznacza swoją pozycję na mapie turystycznej Polski. Autentyczne Stare Miasto, bogata oferta wydarzeń kulturalnych i wyjątkowa atmosfera wschodniej Polski przyciągają tych, którzy szukają mniej oczywistych kierunków.

Wrocław 🌉🐉


Wrocław to miasto pełne życia, mostów i wysp, które zachwyca różnorodnością. Doskonale sprawdza się jako kierunek na weekend, ale też dłuższy pobyt. Kultura, gastronomia i bliskość natury tworzą tu spójną całość.

Warszawa 🏙️🇵🇱


Stolica od kilku lat przeżywa turystyczny boom. Warszawa przyciąga zielonymi przestrzeniami, Wisłą, muzeami i dynamiczną sceną miejską. To miasto kontrastów, które potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy myślą, że już je znają.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Mercure Katowice Centrum. Idealny przykład zrównoważonego hotelarstwa

Coraz większa świadomość ekologiczna u wielu osób przekłada się w podróży na wybór zrównoważonego hotelu. Takiego, który wykorzystuje potencjał otoczenia, przyczynia się do rozwoju lokalnej gospodarki i dba o ochronę środowiska. Również takiego, który zachęca do poszukiwania zrównoważonych rozwiązań i kierowania się na co dzień ekologią. Mercure Katowice Centrum w pełni wpisuje się w koncepcję zrównoważonego hotelarstwa.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

 
Koncepcja zielonego hotelarstwa w Katowicach jest podwójnie istotna, bowiem samo miasto zamienia się w strefę wypełnianą naturą. Już dziś jest jednym z najbardziej zielonych miast w Polsce. Ponad 42 proc. powierzchni zajmują tu lasy, również pozostałości prastarej Puszczy Śląskiej. Mercure Katowice Centrum świetnie wpisuje się miejską inicjatywę. Co więcej, hotel za wzór stawiać można obiektom w całej w Polsce, tym bardziej, że zrównoważony rozwój w hotelarstwie jest na naszym rynku wciąż rozwijającą się ideą. Tymczasem katowicki hotel wprowadza na rynek wiele innowacyjnych pomysłów, swoim wymagającym gościom zapewniając realizację wyśrubowanych celów w obszarze różnorodności i integracji. Nie bez znaczenia jest fakt, iż funkcjonowanie Mercure Katowice Centrum zgodnie zasadami zrównoważonego rozwoju znacznie wykracza poza obszar samej ekologii. Poza działaniami proekologicznymi, obejmuje również aspekty ekonomiczne, a personel głęboko angażuje się w rozmaite ekologiczne działania, wpisując się w istotną część filozofii tego miejsca.
 
Czytaj też
 
 

Niezwykły ekologiczny budynek

 
Zaprojektowanie prawdziwie ekologicznego budynku jest dla architektów wciąż jednym z większych wyzwań. Wystarczy jednak jeden rzut oka na czterogwiazdkowy Mercure Katowice Centrum, by zauważyć, że jest idealnym przykładem nowoczesnej istoty ekohotelu. Jego powstanie w sercu stolicy Górnego Śląska przy ul. Młyńskiej, wydaje się o tyle łatwiejsze, że hotel na rynku wciąż uznać można za nowy. Otwarto go w 2021 roku.
 

Bryła hotelu w harmonijny sposób wpasowuje się w otoczenie, zwracając uwagę zieloną ścianą umieszczoną na frontowej części budynku, którą dostrzec można z wielu perspektyw. Wysoka na 18 i szeroka na ponad 10 metrów jest największą zieloną ścianą w Katowicach. Co ciekawe, z drugiej strony budynku umieszczono jeszcze jedną, a obie utkano z 7 tysięcy roślin kilkunastu gatunków.
Ściana wypełniona roślinami jest jednym z dowodów na to, że świadomość ekologiczna i koncepcja zrównoważonego hotelarstwa są głęboko zakorzenione w strukturze obiektu. Powstała dzięki zamontowaniu paneli tekstylnych wyprodukowanych z materiałów poddanych recyklingowi. Każdy panel posiada "kieszenie" kształtem przypominające doniczki, w których posadzono rośliny. Funkcjonują dzięki zastosowaniu inteligentnej technologii. Podlewane są dzięki specjalnemu systemowi nawadniania zasilanemu deszczówką, dla której zbiornik na wodę umieszczono w piwnicy.
Zielona ściana jest pierwszym dowodem na to, iż szanuje się tu środowisko oraz lokalną faunę i florę, choć na dobrą sprawę wiele rozwiązań świadomie wprowadzonych na etapie projektowym ułatwia przyjazne dla środowiska użytkowanie budynku, wpływając korzystnie na dobrobyt okolicy i przynosząc korzyści środowisku, w którym znajduje się hotel.
 


Mówiąc o ekologii, nie można oczywiście pominąć obecności naturalnej roślinności we wnętrzach hotelu, bowiem ta w Mercure Katowice Centrum jest imponująca. Wypełnia hotelowe lobby, bar i restaurację. Rośliny są nie tylko wyjątkowym elementem aranżacji, ale wprowadzają spokój, ograniczają hałas, oczyszczają powietrze i pozwalają odpocząć oczom.

Pokoje pełne harmonii

 
Hotel posiada 268 pokoi rozmieszczonych na 8 piętrach, w tym apartamenty wypełnione spokojnymi, naturalnymi materiałami i fakturami. Neutralne barwy pozostają tłem do pośpiechu, jaki można zobaczyć za oknem. Pokoje są stylowe i wygodne, spójne z pozostałą częścią budynku zaprojektowanego z myślą o zrównoważonym rozwoju. Zastosowano tu naturalne materiały i wyposażenie z recyklingu, drukowane materiały hotelowe zastąpiono cyfrowymi rozwiązaniami (kody QR). Korzystać można z rozgrzewających kaw i herbat, także z zestawu do prasowania będącego na wyposażeniu pokoi.
Pozostańmy na chwilę przy widoku z okna, bo i on stanowi tu pewną atrakcję. Część okien (bardzo dobrze wyciszonych) serwuje widok na ruchliwy dworzec PKP w Katowicach, najważniejszą stację kolejową Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Życie w tym miejscu niemal nie zamiera - pociągi przyjeżdżają i odjeżdżają. Ten widok z całą pewnością jest spełnieniem marzeń dla osób kochających zabawę kolejką, spełniających się w układaniu torów, skomplikowanych pętli i rozjazdów oraz wprawiania w ruch pociągów.

Działania na rzecz środowiska

 
Podążanie za najnowszymi trendami sprawiło, iż w centrum miasta powstał hotel wyróżniający na tle konkurencji, a sam pobyt w w Mercure Katowice Centrum odkrywa nowe perspektywy, jakie niesie ze sobą ekologiczna turystyka. Ot, weźmy za przykład rezygnację z dojazdu do hotelu samochodem, i to z różnych regionów Polski. Pozwala na to bliskie sąsiedztwo dworca PKP i PKS, oraz bezpośrednie połączenie na Lotnisko Katowice. Łatwo dostępne środki transportu publicznego, również infrastruktura rowerowa i możliwość wypożyczenia roweru, pozwalają zwiedzać ekologicznie miasto i jego okolice.
Świadomy ekologicznie turysta docenia również fakt, iż hotel minimalizuje niepotrzebne opakowania, eliminując jednorazowe tworzywa sztuczne. To istotne, bowiem liczba mini plastikowych butelek marnowanych i używanych na co dzień w hotelach bywa ogromna. Tu jednorazowe opakowania zastąpiono produktami w opakowaniach wielokrotnego użytku. Zmniejszenia ilości plastiku to również rezygnacja w łazienkach z jednorazowych pojemników z kosmetykami na rzecz dozowników wielokrotnego użycia, zarówno pod prysznicem, jak i przy umywalkach. W pokojach dostępne są też inne ekologiczne rozwiązania, wśród nich kosze umożliwiające segregację odpadów.

Edukacja gości hotelowych jest kolejną nieodłączną częścią walki o ekologię, choćby przez zachęcanie do ponownego używania ręczników, do rezygnacji z codziennego sprzątania pokoi, jeśli nie jest to konieczne, redukcji zużycia wody, czy ograniczenia marnowania żywności.
W odpowiedzialność środowiskową wpisuje się też funkcjonowanie zielonej ściany na elewacji hotelowego budynku. Ten element obniża ilość energii potrzebnej do wychłodzenia budynku, który latem mniej się nagrzewa i wewnątrz w mniejszym zakresie konieczne jest używanie klimatyzacji.
Oszczędność energii dla Mercure Katowice Centrum jest kwestią zasadniczą. Na dachu działają panele fotowoltaiczne, które produkujące prąd na potrzeby budynku, a ciepło odzyskuje się m.in. z okapów kuchennych. Wśród innowacyjnych elementów są tu wymienniki ciepła pomiędzy garażem i pomieszczeniami wspólnymi, albo wyłożenie część nawierzchni (wjazdów i parkingów wewnętrznych) tiocementem zawierającym fotokatalizator aktywnie usuwający tlenki azotu z zanieczyszczonego powietrza.
Zespół hotelu mocno angażuje się w projekty na poziomie lokalnym, co mocno wpisuje się w strategię zrównoważonego rozwoju. Mercure Katowice Centrum zorganizował choćby akcję wielkiego sprzątania terenu osiedla Tysiąclecia. Do akcji dołączyli pracownicy Zakładu Zieleni Miejskiej i Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.

Śniadania i Restauracja WineStone

 
Świadoma konsumpcja staje się dla wielu osób podstawową zasadą życia. Posiłki, ze szczególnym naciskiem na śniadania odzwierciedlają, jak wysokie są ambicje hotelu, jeśli chodzi o jedzenie i napoje serwowane podczas posiłków.
Wykorzystanie lokalnej i sezonowej żywności daje szansę gościom na wypróbowanie żywności ekologicznej, produkowanej lokalnie, ale przede wszystkim oryginalnych i smacznych produktów regionalnych.


Jest tu też Restauracja WineStone, dostępna nie tylko dla hotelowych gości. Kulinarny koncept kusi bogatym wyborem win z całego świata i regionu. W ramach kampanii Discover Local, kartę wypełniają tu smaki regionalnej kuchni i tradycji. Warto się skusić na coś prawdziwie śląskiego.

Nie tylko dla biznesu


Standardem staje się wybór ekologicznych miejsc nie tylko na nocleg, ale też organizację konferencji. Na miejsca funkcjonujące zgodnie z duchem zrównoważonego rozwoju zwraca uwagę wiele firm kierujących się ochroną środowiska na co dzień. Mercure Katowice Centrum posiada nowoczesne sale konferencyjne. Jest tu też gabinet masażu oraz centrum fitness z siłownią, nie trzeba wiec rezygnować z treningu podczas wizyty w katowickim Mercure.
Hotel posiada podziemny parking. Mercure Katowice Centrum oferuje też gościom stacje ładowania pojazdów w garażu podziemnym i na placu przed hotelem.
Osoby podróżujące z czworonogami ucieszy fakt, iż hotel jest przyjazny zwierzętom. Tutaj są one nie tylko w pełni akceptowane, ale przyjmowane z zachwytem.
Usytuowanie hotelu jest jego kolejnym wielkim atutem. Zaledwie 200 m od hotelu znajduje się przystanek tramwajowy z dojazdem do Centrum Kongresowego (5 min). Także bliskie sąsiedztwo Galerii Katowickiej oraz Rynku, Spodka, NOSPR i Muzeum Śląskiego sprawia, że jest to optymalne miejsce do odkrywania Katowic turystycznie i biznesowo.

TdL

Kontakt
Młyńska 6
40-098 Katowice
tel. 32 797 88 00

fot. Travelerdeluxe

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe



Słowacja | Muzeum Andy Warhola w Medzilaborcach


To miejsce łatwo przeoczyć w trakcie podróży po południowo-wschodniej Polsce. Może dlatego, że leży na Słowacji? Żadne wytłumaczenie. Muzeum światowej sławy artysty, Andy Warhola, znajduje się tylko 12 kilometrów od przejścia granicznego i 20 km od popularnej polskiej Komańczy. Jak nic, trzeba zrobić szybki wypad do naszych południowych sąsiadów.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Prace Andy Warhol w Muzeum The Broad w Los Angeles. Fot. Travelerdeluxe

Kim był Andy Warhol. Szybkie przypomnienie. To amerykański artysta, grafik i malarz, twórca nurtu zwanego pop-artem. Do jego najbardziej znanych dzieł należą sitodruki z podobiznami gwiazd takich jak Marilyn Monroe, Brigitte Bardot i Elvis Presley oraz zwykłych rzeczy codziennego użytku jak puszka zupy pomidorowej, coca-cola czy banan wykorzystany na okładce debiutanckiej płyty grupy The Velvet Underground.

Andy Warhol zmienia nazwisko


Dlaczego artysta wziął na cel właśnie takie przedmioty? Nieco wyjaśnia to jego wypowiedź dotycząca jednego z napojów.

- Możesz oglądać telewizję i zobaczyć Coca-Colę i wiesz, że prezydent pije Colę, Liz Taylor pije Colę i pomyśl, że ty też możesz pić Colę - powiedział dziennikarzom.

Warhol znany jest też ze słynnej sentencji dotyczącej chwilowej popularności, która dana będzie każdemu: "W przyszłości każdy będzie sławny przez 15 minut". To ewidentna zapowiedź naszych czasów i zalewu mediów społecznościowych czy programów typu "Big Brother".

Andy Warhol urodził się jako Andrew Warhola w 1928 roku w Pittsburgu w Pensylwanii. Nazwisko zmienił, a konkretnie tylko je zmodyfikował, nieco przez przypadek. W latach 50., gdy już zaczynał tworzyć pierwsze szkice, jedna z gazet wykorzystała kilka z nich do ilustracji felietonu, lecz podpisała te rysunki błędnie jako Warhol. Ale Andy'emu się to spodobało i od tej pory zaczął używać właśnie tak zapisywanego nazwiska.

Jego rodzicami byli biedni emigranci łemkowskiego pochodzenia ze wschodniej Europy. Julia i Andrej Warhola pochodzili z małej wsi Mikova na Słowacji. W latach 20. XX wieku wyjechali za chlebem do Stanów Zjednoczonych. Tam też obok Andy'ego urodzili się dwaj jego starsi bracia: Paul i John. Ten drugi odegra dość ważną rolę w powstaniu muzeum brata na Słowacji.

Jak powstawało muzeum?


Za początek idei upamiętnienia słynnego artysty w kraju naszych południowych sąsiadów, można uznać rok 1973, kiedy to Michal Bycko, późniejszy nauczyciel sztuki, poznaje na studiach wyższych historię Andy Warhola. Okazuje się, że ten amerykański geniusz ma słowackie korzenie. W trakcie pracy już jako belfer w Medzilaborcach Bycko ustala, że rodzice artysty mieszkali w oddalonej ledwie o 13 km wsi Mykova. Przez ciąg kontaktów mężczyzna dotarł do samego Johna Warholi, o którym już wspominaliśmy, i potwierdził wszystkie informacje dotyczącego pochodzenia rodziny. Sam Andy zmarł 22 lutego 1987 roku w wieku 58 lat. Ziarno jednak zostało zasiane.

Jeszcze jesienią 1987 roku John Warhola przyjeżdża do Czechosłowacji, by spotkać się z krewnymi. Michal Bycek nie może przepuścić takiej okazji i osobiście spotyka się z Warholą. Panowie rozmawiają o jednym z dzieł Andy'ego, które próbowano odzyskać dla pewnej słowackiej galerii. John jako wiceszef The Andy Warhol Foundation for Visual Arts rzecz jasna zgadza się pomóc. Tak zaczyna kiełkować idea powstania muzeum jego brata, którą John, a potem też drugi z braci, Paul, będą wspierać, również materialnie.

Dokładnie 28 grudnia 1989 roku statut Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andy Warhola w Medzilaborcach został przyjęty, a samo otwarcie placówki nastąpiło półtorej roku później, 30 czerwca 1991 roku. Dziś wstępu do budynku strzeże słynna puszka zupy pomidorowej Campbella. W środku natomiast czeka nas prawdziwa pop-artowa uczta. Są tam dzieła artysty ze wszystkich etapów jego twórczości, jak "amerykańska śmierć", "sztuka ze sztuki" oraz portrety słynnych osobistości. Można też obejrzeć stroje Andy'ego oraz filmy z jego udziałem. Z ważnych dokumentów muzeum posiada oryginał aktu zrzeczenia się dziedziczenia majątku swoich rodziców, dokument potwierdzający pochodzenie artysty oraz kopię aktu jego zgonu. Rzecz jasna wszędzie natkniemy się na podobizny nie tylko samego Andy'ego, ale też jego rodziny. Ogółem zwiedzania jest tak dużo, że warto zarezerwować na to nawet 2 godziny.

Warto wiedzieć:
Bilet wstępu do muzeum kosztuje 6 euro, ulgowy 3 euro, bilet rodzinny 12 euro.

Mateusz Szewczyk


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


Marsylia - między legendą a codziennością

Jest starsza niż Paryż i wcale się tym nie przejmuje. Spacerując po ciasnych uliczkach i nad brzegiem portu w Marsylii, czuję, że każde skrzyżowanie zmienia zapachy, kolory i rytm rozmów. Przewodnik po jednym z ciekawszych miast Francji.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Wzgórza Marsylii travelerdeluxe

Miasto wielu światów

Marsylia nigdy nie miała jednego centrum. Każda dzielnica to osobny mikroświat. Le Panier kusi wąskimi uliczkami, kolorowymi kamienicami i galeriami pełnymi lokalnej sztuki. Cours Julien pulsuje alternatywnym duchem młodych ludzi, murales wprowadzają w klimat nieformalnej kultury miasta. Na horyzoncie widać Château d’If, wyspę-fortecę z „Hrabiego Monte Christo”, gdzie literatura i historia splatają się z rzeczywistością.

Ulice żyją na zewnątrz, chodniki stają się salonem, a rozmowy, śmiech i gesty mieszkańców tworzą tło codzienności. Marsylia nie stara się zachwycać elegancją: krzywe kamienice stoją mimo niestabilnego podłoża, a próby ich prostowania kończą się katastrofami. Wspinaczka stromymi schodami, które czasem prowadzą donikąd, odsłania widoki i rytm miasta, a brak jednej osi centralnej sprawia, że Marsylia zawsze pozostaje odkryciem.

Port – serce miasta

Vieux-Port to najstarszy działający port Europy, serce miasta i centrum emocji. Dawniej port pełnił funkcję pierwszego „internetu”, wiadomości rozchodziły się szybciej niż do ratusza, a plotki kształtowały opinię publiczną. Dziś nadal pulsuje życiem: ryby, łodzie, marynarze i mieszkańcy tworzą unikalną atmosferę, której nie da się zasymulować.

Marsylia Port fot. Travelerdeluxe

Fort Saint-Jean i Fort Saint-Nicolas strzegły wejścia do portu przez wieki. Dziś można spacerować po murach, podziwiając widok na MuCEM, nowoczesne muzeum, w którym tradycja łączy się z architekturą XXI wieku. Pod wodą leżą zatopione fundamenty i wraki sprzed setek lat, a stare liny marynarze traktowali jak amulety, przechowując je w domach „na szczęście”.

Legendy portu są żywe: mgła przynosi szum wioseł duchów rybaków, a co kilkanaście lat ktoś dostrzega światła znikającego statku. Notre-Dame de la Garde, złota figura Maryi na wzgórzu, strzeże portu i według starszych marynarzy potrafi odwracać burze. Pod Vieux-Portem mają istnieć tajemne tunele łączące magazyny, kościoły i prywatne domy, pozostałość po czasach przemytu i pierwszych gangów portowych.

Marsylia w historii Francji

Założona około 600 roku p.n.e. przez Greków z Fokai, Massalia była miastem-państwem, w którym od początku spotykały się różne kultury i wpływy. Portowa działalność handlowa wprowadzała na teren dzisiejszej Francji wino, oliwę, alfabet i monetę. Gdy Marsylia pływała po Morzu Śródziemnym, Paryż wciąż był osadą plemienną.

Oficjalnie francuska od 1481 roku, Marsylia zachowała mentalną niezależność: była zbyt głośna, zbyt niezależna, zbyt trudna do kontrolowania. Mieszkańcy rzadko mówią „jestem Francuzem”; częściej powtarzają: „jestem z Marsylii”. Od wieków przyciąga uchodźców, marynarzy i handlarzy, tworząc najbardziej wielokulturowe miasto Francji.

Marsylia i jej mieszkańcy

Tu mówi się z akcentem, który brzmi jak śpiewanie, a slang bywa niezrozumiały nawet dla Francuzów. Marsylia wybiera swoich mieszkańców: ci, którzy jej nie pasują, znikają w ciągu roku, bez powodu i ostrzeżenia. Futbol jest tu religią - Olympique de Marseille, założony w 1899 roku, w dni meczowe zmienia rytm miasta: bary wypełniają się ludźmi, ulice stają się głośniejsze, rozmowy bardziej ekspresyjne. Kolory klubu - błękit i biały - odbijają niebo i morze.

Muzeum mydła marsylskiego fot. travelerdeluxe

Kawa jest tu tańsza niż woda, a bary przewyższają liczbę piekarni. Marsylia żyje na zewnątrz: targi, place i nabrzeża pulsują codziennością, zapachem świeżych ryb, ziół i oliwy.

Zabytki i spacery

Bazylika Notre-Dame de la Garde strzeże portu i miasta z wzgórza. La Corniche oferuje widok na zatokę, wille i latarnie morskie. Fontaine de la Rotonde symbolizuje XIX-wieczny przepych, a Fort Saint-Jean i Fort Saint-Nicolas pozwalają poczuć historię i oglądać port z perspektywy wieków. MuCEM łączy tradycję z nowoczesnością, tworząc unikalną przestrzeń dla cywilizacji Morza Śródziemnego.

Marsylia Bazylika Notre-Dame de la Garde fot. travelerdeluxe

Marsylia Cours Julien fot. travelerdeluxe

Schody, wzgórza i labirynty ulic zmuszają do ruchu, ale nagradzają widokami i odkrywaniem kolejnych historii. Każda dzielnica - od Le Panier po Cours Julien - ma własny rytm, a spacer po niej to podróż przez wieki, kultury i emocje mieszkańców.

Kuchnia Marsylii

Marsylia to kulinarna stolica południowej Francji. Króluje Bouillabaisse, pierwotnie danie biedaków z ryb niesprzedanych na targu, dziś rytuał: ryby osobno, wywar z grzankami i sosem rouille. Każda restauracja ma własną recepturę, ale zasada pozostaje niezmienna: świeże ryby i lokalne przyprawy.

Na ulicy spróbowałam Panisse - smażone placki z ciecierzycy - i Tapenade z oliwek, anchois i kaparów. Portowa kuchnia oferuje Sardinade, grillowane sardynki, a także krewetki, kalmary i małże. Mięsożercy znajdą Pieds et paquets, jagnięce nóżki i flaki duszone w ziołach. Na deser - Navettes, ciasteczka w kształcie łodzi, tradycyjnie pieczone na święto Ofiarowania.

Marsylia smakuje jeszcze przed pierwszym kęsem: w powietrzu unosi się aromat czosnku, oliwy i morza, a targi pulsują kolorem, życiem i historią.

Magdalena Lalik

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Sky Bridge w Czechach. Jak wygląda najdłuższy most wiszący na świecie

Mosty wiszące często kojarzą się nam z filmowymi obrazkami kręconymi w niedostępnych gęstwinach Azji Południowo-Wschodniej czy Ameryki Południowej. Tymczasem dwa największe na świecie znajdują się w Europie: jeden w Portugalii, drugi w Czechach (Sky Bridge) i to tuż przy granicy z Polską. Lepszego pretekstu do odwiedzenia takiego miejsca już nie znajdziecie.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Sky Bridge 721 robi wrażenie nawet wtedy, gdy pogoda wam nie dopisze i cała okolica pokryje się mgłą. fot. Traveler Deluxe


Sky Bridge 721 otwarto w maju 2023 roku. Budowany był aż dwa lata, ale warto było czekać. To niezwykle imponująca konstrukcja, z której widoki zapierają dech w piersiach. Oczywiście o ile odważycie się na niego wejść. Jak sama nazwa wskazuje, ma 721 metrów długości i rozpostarty jest na wysokości 95 metrów między Jesionikami i Górami Orlickimi, dokładnie pomiędzy szczytami o niepozornie brzmiących nazwach Chlum (1118 m n.p.m.) i Slamnik (1232 m n.p.m.). To wielka atrakcja nie tylko regionu Dolni Morava, lecz i całych Czech.

Na pierwszy rzut oka i ucha przekonujemy się, jak wielu spotkamy tu naszych naszych rodaków. Nic dziwnego, atrakcja ta leży 14 kilometrów od granicy z Polską (wjeżdżając od strony przejścia granicznego w Boboszowie w Kotlinie Kłodzkiej). Na miejscu szybko okazuje się też, że sam Sky Bridge 721 jest tylko wabikiem do mnóstwa innych atrakcji. Przede wszystkim mamy tu kolejną, imponującą konstrukcję, 55-metrową Ścieżkę w Obłokach, z której podziewać można wiszący most w całej swej okazałości. Są tam też park edukacji i rozrywki dla dzieci, kolejka górska, która wije się przez kilka kilometrów i daje wielką frajdę przy zjeździe z góry oraz trasy kolarskie i narciarskie.

Warto wiedzieć

• Przed wyjazdem pod Sky Bridge warto zapoznać się z ostrzeżeniami, że to atrakcja dla osób, które nie mają lęku wysokości powodujących zawroty głowy. 
• Nie można tam również wybrać się ze zwierzętami domowymi oraz z wózkami inwalidzki czy dziecięcymi. 
• Standardowa wyprawa trwa około 1,5 godziny. 
• Koszt w pakiecie z wjazdem i zjazdem kolejką + ceną wejścia na most i inne pobliskie atrakcje to ponad 200 zł dla osoby dorosłej.

Mateusz Szewczyk


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Fastfood nie musi być nudny. Oto 5 najciekawszych restauracji McDonald's na świecie

Najbardziej popularnym sloganem reklamowym sieci McDonald's jest hasło "Restauracja inna niż wszystkie". To teraz pomyślcie, że w tych "innych niż wszystkie" znajdujecie "jeszcze bardziej inne niż wszystkie". Oto nasz subiektywny przegląd najbardziej odlotowych lokali McDonald's na świecie.


Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

McSki w szwedzkim kurorcie narciarskim Lindvallen, to jedyny na świecie "Mak" dla narciarzy. Można zostać obsłużonym bez konieczności odpinania nart. Fot. Flickr.com/Per-Olof Forberg/CC BY 2.0 


Na nartach 


Nie można zacząć inaczej niż od szwedzkiego kurortu zimowego Lindvallen. Na jednym z tamtejszych stoków w 1996 roku ulokowano jedyny na świecie McDonald's dla narciarzy. McSki - choć jego nazwa brzmi jak polskie nazwisko, to odnosi się rzecz jasna do nart - oferuje pełną usługę fastfoodową, z której można skorzystać, nie odpinając nart. Zamiast drive-thru, mamy swoiste ski-thru. Oczywiście w samym budynku też możemy się rozgościć i to dość swobodnie, ponieważ jest tam prawie 150 miejsc, ale jednak możliwość zakupienia Big Maca i kawy zjeżdżając na nartach pod okienko z samego szczytu, to jednak, przyznacie, jest oryginalne. McSki działa w sezonie, głównie między listopadem a kwietniem. 

W samolocie 


Również w latach 90. tyle że na drugiej półkuli, w Nowej Zelandii, w miejscowości Taupo - znanej z wielkiego jeziora o tej samej nazwie - powstał McDonald's w iście oryginalnej scenerii. Stał się nią kultowy amerykański samolot Douglas DC-3. Sprowadzony do miasta w połowie lat 80. nie za bardzo odnajdywał się w planach władz miasta. Aż w końcu szef miejscowego lokalu McDonald's zaproponował, by użyć maszyny jako jeden z elementów baru szybkiej obsługi. To był strzał w dziesiątkę. Samolot spodobał się szczególnie dzieciom. Ale nie tylko. W 2013 lokal ten otrzymał tytuł "World's Coolest McDonald's", czyli najfajniejszego McDonalda na świecie. 

W dawnym dworcu 


O ile ten w Nowej Zelandii uznawany jest za najfajniejszy, to tytuł najpiękniejszego na świecie powinien zdecydowanie trafić do McDonalda w Budapeszcie. Przy Terez krt. 55 w samym centrum stolicy Węgier wykorzystano dawny dworzec Nyugati do ulokowania w nim popularnej restauracji. W środku same eleganckie cuda w stylu art deco; kryształowe żyrandole i wymyślne witraże, to wizytówka baru. Żeby jednak nie było zbyt sztywno, kierownictwo fastfoodu organizuje w piątkowe wieczory występy DJ-ów, by przyciągnąć młodszych klientów.  

W spodku 


Nie. Nie chodzi o ten nasz w Katowicach. Chodzi o miejsce, które najbardziej na świecie kojarzy się z inwazją obcych. To oczywiście słynne Roswell w Stanach Zjednoczonych, gdzie latem 1947 roku doszło do incydentu z rzekomym UFO. Mieszkające tam małżeństwo Wilmot było świadkami rozbicia się statku kosmicznego. O sprawie szybko dowiedziały się media. Jednak służby wojskowe zaprzeczały, twierdząc, że poszło o balon meteorologiczny. Sprawa szybko ucichła, ale w latach 70 i 80. wróciła ze zdwojoną siłą, w związku z zainteresowaniem UFO-logów. Do dziś Roswell nie przestaje być mekką dla wyznawców teorii o obcych i ich kontaktach z Ziemią. Nie dziwi więc, że najpopularniejszy fastfood świata zrobił tam swoją siedzibę w kształcie latającego spodka.  

A jaki w Polsce? 


Nie możemy zamknąć tego rankingu bez odnotowania polskiego śladu na mapie światowych "Maków". W tym celu szukaliśmy go na polskich dworcach, gdzie najciekawsze wydały się nam bary McDonald's we Wrocławiu i w Gdyni. Szczególnie ten gdyński jest niezwykły. O ile wspomniany przez nas wyżej dworcowy Mac w Budapeszcie przyjął elementy art deco, trójmiejski zawiera w sobie hybrydę modernizmu i socrealizmu. Dodatkową, bo kulturową wartością budynku dworca Gdynia Główna, jest fakt, że dzięki pracom konserwatorskim z lat 2010-2012 odkryto w tym miejscu mozaiki i polichromie z 1957 roku ilustrujące morskie krajobrazy oraz życie codzienne w okolicy. Do tego zajadając dziś frytki z cheeseburgerami możemy spojrzeć w górę i po bokach, by nasycić oczy imponującymi malowidłami map świata, Europy i znaków astronomicznych. Piękne z pożytecznym. Smacznego! 

Mateusz Szewczyk 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe

Ustka poza sezonem. Niezwykłe atrakcje portowego miasta

Ustka, choć latem tętni życiem i przyciąga tłumy turystów, zachwyca również poza sezonem. Gdy tłumy turystów ustępują, miasto odsłania swoje bardziej intymne oblicze, pełne spokoju i uroku. Spacerując po plaży w chłodniejsze dni, można poczuć bliskość natury i delektować się szumem fal oraz śpiewem mew.

 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe


Stare Miasto, z charakterystycznymi, kolorowymi domkami, nabiera wówczas wyjątkowego uroku. Ciche uliczki, zdobione kwiatami doniczkowymi, zapraszają do spokojnych spacerów. A wieczorami, w przytulnych kawiarenkach, można delektować się gorącą czekoladą i podziwiać zachody słońca malujące niebo w ciepłych barwach.
Hotel Szerokie Wody, położony tuż przy plaży, oferuje swoim gościom nie tylko komfortowe pokoje, ale przede wszystkim zapierający dech w piersi widok na morze. To idealne miejsce dla osób, które pragną odpocząć od miejskiego zgiełku i delektować się spokojem nadmorskiej atmosfery  fot. travelerdeluxe

Latarnia morska, górująca nad miastem, wydaje się jeszcze bardziej majestatyczna, gdy nie jest otoczona tłumem turystów. Jej światło, rozświetlające ciemności nocy, dodaje Ustce tajemniczości. A spacerując po molo, można poczuć się jak bohater romantycznej powieści.
 
Ustka poza sezonem to także doskonałe miejsce dla miłośników aktywnego wypoczynku. Spacerując po lesie, można napawać się zapachem igliwia i słuchać śpiewu ptaków. Amatorzy sportów wodnych mogą wybrać się na morską wyprawę lub po prostu spacerować brzegiem morza.
 
Niezależnie od tego, czy jesteś miłośnikiem historii, przyrody czy po prostu chcesz odpocząć od miejskiego zgiełku, Ustka poza sezonem ma Ci wiele do zaoferowania. To czas, kiedy można odkryć prawdziwe oblicze tego urokliwego miasta i poczuć jego wyjątkową atmosferę.
 

Ustka, co zobaczyć 

 

Latarnia morska w Ustce

 
Latarnia morska w Ustce usytuowana jest tuż przy nadmorskim deptaku, przy wejściu na portowe molo. Pierwotnie latarnią była aparatura Fresnela z bębnową soczewką i lampą oliwną jako źródło światła, o zasięgu 6 Mm. Była ona podnoszona na maszcie stacji pilotów z 1871roku. W 1892 roku wybudowano nową, dwukondygnacyjną stację pilotów z przylegającą do niej od południa ośmiokątną wieżą, na której znajduje się biała laterna. Latarnia w Ustce przetrwała bez szwanku II Wojnę Światową i została uruchomiona już 15 listopada 1945 roku. W 1993 roku latarnia morska w Ustce została wpisana do rejestru zabytków. 

 
Tutejsza plaża podzielona na dwie części kanałem portowym, to synonim najwyższej zgody, jaka może zapanować podczas plażowania. A to dlatego, że to plaża, która… usatysfakcjonuje każdego.  
Po sztormie miasto staje się prawdziwą mekką poszukiwaczy bursztynu, którzy w gumowych strojach, z kosiorami na ramieniu zanurzają się w spienionych wodach Bałtyku. Ponoć można tu znaleźć najbardziej dorodne okazy w okolicy! Stąd to właśnie w Ustce organizowane są mistrzostwa Polski w wypłukiwaniu „złota Bałtyku”.

 
Kładka, po której możliwe będzie przejście nad kanałem ma długość 53 m. System napędzany jest przez silniki elektryczne, zainstalowane w zachodniej części portu. Kładka zamykać i otwierać będzie się w kierunku morza. Generalnie będzie służyła tylko pieszym. W razie potrzeby może być także udostępniona pojazdom uprzywilejowanym. Poza poprawą dostępności do miejsc prowadzenia działalności dla wszystkich pracowników portu, kładka będzie ułatwieniem komunikacyjnym dla mieszkańców oraz niewątpliwą atrakcją dla turystów.
 
Wyobraź sobie siebie spacerującego po plaży o wschodzie słońca, z kubkiem aromatycznej kawy w dłoni. Po południu możesz zrelaksować się na tarasie, podziwiając zachód słońca malowany przez niebo w najpiękniejszych barwach. Wieczorem, w przytulnym wnętrzu hotelu, czeka na Ciebie spokojny sen, kołysany szumem morza. Marzenie o tak idealnym wypoczynku spełnia hotel Szerokie Wody, synonim luksusu i wypoczynku. 
 
Magdalena Lalik

 

Obserwuj nas na Instagramie: KLIK -> traveler_deluxe