Co ginie z hoteli,

Złodziej w hotelu, czyli co goście hotelowi kradną najczęściej

3.5.16 mm 0 Comments

Co trzeci gość hotelowy zabiera z hotelu różne rzeczy. Najczęściej okradane są hotele cztero- i pięciogwiazdkowe z luksusowym wyposażeniem.

fot. Travelerdeluxe.pl

Co ginie z hoteli? Praktycznie wszystko. Czajniki, ręczniki, szlafroki, dywany, poduszki, zasłony, czajniki elektryczne, pościel, baterie, suszarki do włosów, świeczniki, sztućce, mydło, papier toaletowy, żarówki i całe żyrandole, słuchawki od prysznica, również to, co można wyrwać ze ściany. Statystyki mówią, że goście z co szóstego hotelu na świecie przynajmniej raz zabrali telewizor. Najdziwniejszymi rzeczami przywłaszczonymi sobie przez turystów są fortepian, broń, pies innych gości. Goście biorą "na pamiątkę", "przez pomyłkę" albo "bo zapłacone". Turyści często przywłaszczają sobie również zawartość lodówki, zwłaszcza napoje. Niektórzy próbują tuszować swoje występki - butelki po alkoholu napełniają wodą lub herbatą, a puste puszki stawiają do góry dnem pomiędzy pełnymi. Klienci szczególnie lubują się w szamponach, odżywkach do włosów i balsamach, choć hotelarze na te rzeczy często machają ręką, traktując je jako prezent dla gościa. Również za notatnik i długopis obsługa hotelu raczej ścigać nie będzie.

Na szczęście kradzieże hotelowe to nie tylko polska specjalność. W jednym z brytyjskich hoteli z pokoju zniknęło niemal całe wyposażenie łącznie z dywanem i muszlą klozetową.  W brytyjskim Cardiff ktoś chciał wziąć ze sobą nawet automat z papierosami. Z hotelu w Hongkongu zniknęło dzieło Andiego Warhola, a w jednym z luksusowych hoteli w Beverly Hills gość rozebrał marmurowy kominek. Według rankingu rankingu Hotels.com najczęściej kradną mieszkańcy Argentyny, Singapuru, Hiszpanie. Naujczciwsi są Duńczycy. Statystyki mówią, że średnio o jedną trzecią więcej kradzieży dokonują kobiety niż mężczyźni.

Straty hoteli są znaczne. Jeden szlafrok to koszt ok. 100 zł, telewizor kosztuje dużo więcej.
Warto więc pamiętać, że w wielu hotelach klienci są proszeni o pozostawienie numeru ważnej karty kredytowej. Gdy okaże się, że z pokoju zniknęła rzecz, która nie była prezentem dla gościa hotel po prostu obciąża kartę gościa i w ten sposób rekompensuje sobie straty. Rachunek z poleceniem zapłaty za skradzione przedmioty, który hotel wysyła pod wskazany adres, działa równie otrzeźwiająco.

Na pomoc hotelarzom idzie też technika. Amerykańska firma Linen Technology Tracking's opatentowała specjalne wszywki, zbliżone do zabezpieczeń stosowanych w sklepach. Gdy szlafrok czy ręcznik znajdzie się poza hotelem uruchamia się alarm. Zabezpieczenia takie wprowadziły już hotele w Miami, na Hawajach i w Nowym Jorku.




0 komentarze: