browar Ukiel,

Warmia | Oryginalne smaki Olsztyna

17.7.22 mm 2 Comments

Dlaczego akurat stolicę Warmii warto wziąć pod gastronomiczną lupę? Bo w czasach, gdy trudno o zdrową i dobrej jakości żywność, w Olsztynie jest ona na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba jej szukać po pobliskich wsiach, prawdziwie wartościowe jedzenie znajdziemy w samym centrum miasta.

 

REGIONALNIE, CZYLI ZDROWO

Żeby otrzymać świeże produkty, należy maksymalnie skrócić łańcuch ich dostaw. Można to zrobić dzięki zaopatrywaniu się u okolicznych dostawców. Taką ideą kieruje się Europejska Sieć Regionalnego Dziedzictwa Kulinarnego. Tutejszy region jako pierwszy w Polsce do niej przystał, a obecnie Sieć Dziedzictwa Kulinarnego Warmia Mazury Powiśle jest jedną z największych w Europie i największą w kraju.
Sieć zrzesza lokalnych producentów, rodzinne gospodarstwa, zakłady i restauracje. Jej członkowie podkreślają swoją tożsamość regionalną i wykorzystują dawne receptury oraz tradycyjne surowce.

SMACZNIE OD ŚNIADANIA DO KOLACJI

Sandacz w Hotelu Best Western Plus Old Town fot. Katarzyna Rojek
 

W hotelu najważniejsze jest to, żeby wygodnie się wyspać i dobrze rozpocząć dzień. Te możliwości w pełni zaspokoi Hotel Best Western Plus Old Town, gdzie ranek można powitać przy śniadaniu z bufetu oferującego szeroką gamę produktów, wśród których znajdziemy też regionalne, jak wędzona ryba, wędliny czy paprykarz. Również w menu hotelowej restauracji są dania kuchni lokalnej. Warto posmakować choćby zupy warmińskiej z pulpecikami wieprzowymi czy sandacza z dzikim ryżem, groszkiem cukrowym i sosem kurkowym.
Nie po to jednak przyjeżdża się do Olsztyna, żeby spędzać cały czas w hotelu, czas wybrać się do centrum, a to całkiem blisko.

CUDNE MANOWCE

Restauracja Cudne Manowce fot. Katarzyna Rojek
 

Restauracja, która znajduje się w bocznej od Rynku uliczce czerpie inspiracje z kuchni Warmii i Mazur. Właścicielem Cudnych Manowców jest Tomasz Szmitkowski, związany z regionem od urodzenia. Składniki zamawia u lokalnych producentów, często są to małe, rodzinne przedsiębiorstwa. Różne ich wyroby można kupić także na miejscu, są wystawione w gablotach w klimatycznym wnętrzu restauracji.
Co znajdziemy w menu? Intrygująco robi się już przy przystawkach, wśród których widnieje maść czarownic do latania. Taki specyfik istniał niegdyś naprawdę i miał właściwości halucynogenne. Wersja restauracyjna nie zapewnia takich atrakcji, za to jest wyborna – to gęsi smalec z ziołowymi dodatkami. Inne lokalne przystawki to choćby klopsy z leszcza, paprykarz warmiński czy podpłomyk z jagnięciną. Wśród zup znajdziemy karmuszkę – mazurską zupę gulaszową, a wśród dań głównych dzyndzałki warmińskie wołowe ze skrzeczką, sandacza z patelni czy pierogowy talerz zawierający pierogi z kozim serem, z gęsiną i pierogi z jelenia. Popić to wszystko można na przykład lemoniadą z pokrzywy. Cudną ucztę można zjeść w Cudnych Manowcach.

SŁODKI RYNEK

fot. Katarzyna Rojek

Na deser warto wybrać się na Rynek i swoje kroki skierować do lodziarni Kroczek. Posmakujemy tu lodów mlecznych, sorbetów owocowych i warzywnych oraz domowych ciast. Lody i sorbety robi się tu ze składników podstawowych: mleka, śmietanki, jajek od kur z wolnego wybiegu, sezonowych owoców i świeżych ziół. Właściciele lodziarni, Magdalena i Wojciech Kroczek, przywiązują uwagę do jakości i regionalnego pochodzenia surowców.

Znajdziemy tu lody o tradycyjnych smakach, jak śmietankowe (tworzone według przepisu z lat 50-tych), jak również bardziej oryginalne warianty, na przykład: miodowe, o smaku bazylii czy mięty. Jest oczywiście modny ostatnio słony karmel, a także lody bardziej wytrawne, o smaku kawy lub chilli.
Bogata jest też oferta lodów wegańskich, czyli sorbetów: pietruszkowe i pietruszkowo-jabłkowe, malinowe, marchewkowe, porzeczkowe, jabłkowe i wiele innych, bo smaki są zależne od dostępności produktów. To gwarancja świeżości, a co za tym idzie – świetnego smaku.
Choć takie lody można jeść bez końca, to warto jednak zachować umiar, zostawić miejsce w żołądku i przejść kawalątek dalej, do cukierni Moja. Jest tu wytwarzany niezwykły rarytas – marcepan królewiecki. Właściciele, Alicja i Tomasz Derdoń, recepturę wzięli z wiekowej kucharskiej książki Mazurów i mają nadzieję, że ich produkt stanie się popularną pamiątką przywożoną z Olsztyna.
 
Marcepan królewiecki fot. Katarzyna Rojek
 
Marcepan królewiecki wyróżnia się metodą obróbki, która została opracowana w Królewcu. Jego cechą charakterystyczną jest skarmelizowana góra ciasteczka przy zachowaniu surowego spodu. Niegdyś ten przysmak był niezwykle popularny na terenie Warmii, Mazur i Powiśla, a dziś ma szansę na wielki powrót, bo zachwyca smakiem i znajduje uznanie nawet tych, którzy w marcepanie nie gustują.

PO UKIELU NAD UKIELEM

 
Browar Ukiel fot. Katarzyna Rojek
 

Idealnym zwieńczeniem kulinarnych przygód jest relaks w miłym otoczeniu i przy dobrym trunku. Takie możliwości zapewnić może browar Ukiel, położony w uroczej okolicy, w otoczeniu jabłoniowego sadu, w pobliżu jeziora Ukiel. Początki browaru sięgają 2014 r., kiedy to dwóch przyjaciół zaczęło warzyć piwo w garażu i częstować nim swoich znajomych. Trunek zrobił taką furorę, że ci domagali się więcej i tak w Gutkowie, w miejscu opuszczonego siedliska powstał klimatyczny browar. Pierwszy rozlew miał miejsce 8 listopada 2017 r.
Panowie Maciek Uszpolewicz i Kamil Tchorzewski z pasją opowiadają o swojej pracy i wyjaśniają cały proces wytwarzania złocistego trunku. Istotą browaru jest jego rzemieślniczość, a więc niewielka skala produkcji (4-5 tys. litrów miesięcznie) i pełna kontrola piwowarów nad całym procesem. Składniki są najwyższej jakości – woda uzdatniana i filtrowana, a słody, chmiele i drożdże pochodzą od najlepszych dostawców. Panowie nie ukrywają, że piwa warzą dla przyjemności – swojej i gości.

Olsztyn to miasto, które może się poszczycić wieloma atrakcjami i walorami. Niezaprzeczalnie należy również do nich gastronomia, która jest na tak wysokim poziomie, że warto tu przyjechać, choćby tylko po to, żeby pojeść i popić.

Katarzyna Rojek

 

2 komentarze:

  1. Rewelacja! Kocham Warmię 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kocham Warmię :D regularnie jeździmy z rodzinką. Uwielbiam tamtejszą regionalną kuchnię, dlatego często jak wynajmujemy domki letniskowe na Mazurach to stołujemy się w restauracjach oferujących lokalne dania :)

    OdpowiedzUsuń