Agadir,

Maroko - kolorowy kraj kontrastów

2.10.14 Anonimowy 2 Comments

Maroko to dla Polaków wciąż kraj magiczny, nieco tajemniczy, choć mający do zaoferowania wszystko to, o czym może zamarzyć podróżnik. Jest tu coś dla chcących przeżyć przygodę i dla tych, którzy pragną po prostu poleniuchować na plaży. To także kraj ze wspaniałą kulturą i tradycją.


W każdym jego zakątku odnaleźć można zabytki dawnych kultur. Miłośnicy tropienia historii nie będą zawiedzeni. To kraj kontrastów, gdzie znajdziemy morze, góry, lasy, plaże, a nawet stoki narciarskie. Spragnieni romantyzmu bez wątpienia powinni rano zobaczyć spektakl stworzony przez wschodzące słońce nad Saharą.
Poza tym Maroko to kraj ludzi uśmiechniętych i serdecznych, a tutejsza berberyjskie przysmaki łączą subtelność, pikantność, słodycz, z wyraźnym zapachem przypraw i smakiem oleju arganowego. To miejsce, które bez wątpienia ma magię i koloryt. Jesień to idealna pora roku na odwiedzenie północnej części Afryki. Temperatury powietrza osiągają poziom 25 st. C., a w popularnych kurortach nie ma już tłumów. Ceny również są dużo atrakcyjniejsze niż w sezonie.


Souk w Marrakeszu fot. © 



Marrakesz - w poszukiwaniu przygody
Wyprawa do Maroka, to zawsze podróż po niesamowite wrażenia i odrobinę adrenaliny. Majestatyczne góry Antyatlasu, wielkie unikatowe lasy arganowe, baśniowe wioski berberskie, słynący z uprawy szafranu Talouine oraz znany z produkcji kolorowych dywanów Taznakht to miejsca, które z pewnością warto zobaczyć. Jednak wcześniej czy później każdy trafia do Marrakeszu, obowiązkowego punktu na miejscowej mapie, kwintesencji Maroka i jednej z jego najlepszych wizytówek. Od wieków przyciąga niezliczone rzesze kupców, handlowców i oczywiście turystów.
Marrakesz kryje wiele niespodzianek, a stare miasto (medina), w którym niektóre budowle mają ponad tysiącletnią tradycję, jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oczywiście medina nie istnieje bez dawnych murów obronnych i miejscowych souków. Zresztą w każdym marokańskim mieście szczególne wrażenie robi atmosfera tych bazarów. Ich wąskie uliczki stale pulsują życiem. Widocznym usprawnieniem z punktu widzenia turysty są wytyczone wśród uliczek szlaki. Jednak nie dajmy się zwieść, trudno się tu nie zgubić bez lokalnych przewodników. Od setek zakrętów w uliczkach niejeden dostał zawrotu głowy.
Tutejsze targowiska można oglądać jako widowisko folklorystyczne. W każdym zakątku czekają na nas inne wrażenia i inne produkty. Zależy, gdzie trafimy - na souk farbiarzy wełny, suk producentów obuwia skórzanego, czy suk kowali. Znajdziemy tu niemal wszystko - od produktów spożywczych po wyroby rzemieślnicze i ubrania, a nawet żywe zwierzęta. Oprócz żywności, większość produktów sprzedawanych na souku nie ma swojej stałej ceny. Może być ona dużo wyższa lub niższa, w zależności od tego, kim jest potencjalny klient. Targowanie się z miejscowymi sprzedawcami to prawdziwy rytuał. Niestety, nasi rodacy nie zawsze są do tej (czasami nierównej) walki przygotowani, dając się często namówić choćby na niepotrzebny dywan. Jakkolwiek nie kończy się spotkanie ze sprzedawcą na souku, między innymi w taki sposób można poczuć i zgłębić kulturę arabskiego świata, poznać prawdziwe życie mieszkańców. Tuż obok stoisk i kramów ulokowane są meczety i muzułmańskie miejsca kultu. Wiele z nich dostępne są również dla turystów. Warto zajrzeć tam na chwile by podziwiać bogate wnętrze i misterne zdobienia ścian. Medyna to oczywiście także zabytki. Wśród nich wyróżniają się jej mury i bramy miejskie, pałac El Badi, Dar el-Makhzen (pałac królewski), czy meczet Kutubia.
Jest jeszcze Plac Jemaa el-Fna - chluba Maroka. Wielu turystom Marakesz kojarzy się przede wszystkim z tym gwarnym placem położonym w samym jego sercu. Pełno tu muzyków, opowiadaczy historii, zaklinaczy węży, treserów zwierząt, kuglarzy i znachorów. To egzotyczny miks kolorów, zapachów i dźwięków. Plac na dobre ożywa po zmroku. Przy otwartych do późnych godzin nocnych stoiskach serwowane są gastronomiczne specjalności z całego Maroka, a plac staje się jedną wielką restauracją na świeżym powietrzu.



Rajska Essaouira
Do tego uroczego miasteczka nad Atlantykiem w biało-niebieskiej tonacji, o każdej porze roku przyjeżdżają autokary pełne turystów. Dawniej bywali też słynni poeci, pisarze i hipisi. Do dziś da się w mieście odczuć luźny klimat tamtych czasów. Nie brakuje opowieści, że w Essaouirze inspiracji szukał sam Jimi Hendrix. Dziś urok miasta doceniają filmowcy. Oliver Stone kręcił tu sceny do widowiskowego "Aleksandra", a w "Królestwie Niebieskim" Ridleya Scotta mury obronne zagrały… Jerozolimę. Za turystami zaś podążają tu też sportowcy, bo Essaouira jest rajem dla windsurferów. Trudno się im dziwić, wiatr wieje tu o każdej porze roku, dnia i nocy.
Miasto na marokańskim wybrzeżu Atlantyku założyli Portugalczycy, którzy w 1506 roku zbudowali tu fortecę i port. Dziś port kojarzy się głównie z niebieskimi łódkami i wszechobecnymi mewami. Specjalnością portu są połowy sardynek. Żeby zobaczyć w jakim gwarze pracuje port, lepiej przyjść tu rankiem.
Odchodząc nieco od portu trafimy wprost do mediny, która wpisano na listę dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Całość jest pięknie odnowiona, a białe domy z niebieskimi i żółtymi detalami są rajem dla oczu.
Komu w tym miejscu jest zbyt bajkowo, może podążyć na południe. Im głębiej się zanurzy, tym bardziej odkryje spalone słońcem pustynne krajobrazy, po czym odkryje kolejne warte uwagi miasta i kozy pasące się… na drzewach.

Turystyczny Agadir


W największym kurorcie Maroka fale Atlantyku ścierają się z ogromną liczbą kurortów i delikatnością białego piasku. Tu dominuje wielokilometrowa plaża, która jest idealnym miejscem do spacerów. Podobnie jak otoczone szpalerami palm bulwary, stwarzające atmosferę typową dla egzotyczne miejscowości, a w nowoczesnych kasynach, dyskotekach i barach kwitnie życie nocne. Ponadto między listopadem a marcem plaże okupowane są przez windsurferów, którzy mają tu idealne warunki do uprawiania sportu.
To co w mieście można zobaczyć i co je otacza, nazwać można raczej nowoczesnym, bez typowego marokańskiego charakteru. A to za sprawą natury, która nie obeszła się z Agadirem łagodnie. W lutym 1960 r., w przeciągu 15 sekund, zostało prawie doszczętnie zniszczone przez trzęsienie ziemi. Zginęło wtedy około 15 tysięcy osób, a 20 tysięcy straciło dach nad głową. Już w rok po ogromnym trzęsieniu ziemi, zaczęto przebudowę i rozbudowę. Jednak odbudowane miasto w niczym nie przypomina tego z dawnych czasów. Jest raczej europejskie niż arabskie, zachowując jednak swój ogromny urok. Jak miasto wyglądało dawniej, można zobaczyć w Muzeum Pamięci, w którym zgromadzono zdjęcia miejsc sprzed katastrofy. Jest tu jeszcze Muzeum Dziedzictwa Berberyjskiego, gdzie odkryć można, jak żyli i jak nadal żyją Berberowie.

Pustynna przygoda
Kto chce przeżyć przygodę, bez wątpienia powinien wybrać się na wędrówkę w karawanie wielbłądów przez osławioną Saharę. Bo Maroko to kraj kontrastów, gdzie można poszaleć samochodem terenowym, ale także wcielić się w rolę karawaniarzy.
Pustynia sama w sobie jest atrakcją. Im dłużej się na niej przebywa, tym bardziej czuć rozgrzane powietrze unoszące się nad piaskiem w kolorze mlecznej kawy, które po pewnym czasie zaczyna drgać, układając się w mylące wzrok miraże. Na horyzoncie raz pojawia się jezioro, by za chwilę zmienić się w palmowy gaj, który znika równie szybko jak się pojawia. Noc jest równie ekscytująca jak dzień, szczególnie jeśli można zasnąć pod rozgwieżdżonym niebem w berberskich namiotach.

Miejscowe smaki


Kuchnia to nieodłączny element tutejszego kolorytu. Nie można jej nie spróbować. W Maroku popularną zupą jest bissara, przyrządzana ze zmiksowanego bobu, czosnku i cytryny. Turyści często sięgają po harirę - zupę z jagnięciny, warzyw i drobnego makaronu. Bywa podawana z daktylami lub z kawałkami daktylowego ciasta. Oczywiście wszechobecna jest kasza kuskus i tadżin. Ta ostatnia to nazwa jednocześnie glinianego naczynia jak i potrawy w nim przygotowanej. Zresztą to chyba najbardziej rozpoznawalny element miejscowej kuchni.
By poczuć smak Maroka warto też wstąpić do miejscowych herbaciarni, w których przesiadują głównie mężczyźni. Tu oczywiście nie obędzie się bez zielonej herbaty z dużą ilością mięty i cukru.

Marta Legieć

2 komentarze:

  1. Maroko jest cudowne. Z pewnością tam wrócę

    OdpowiedzUsuń
  2. Plac Jemaa el-Fna to najbardziej niesamowite miejsce, jakie wdzialam. Po prostu chcę tam wrócić

    OdpowiedzUsuń