Mozartkugel: dlaczego jest wyjątkowa…

22.4.14 Anonimowy 0 Comments

Wszyscy kiedyś już o niej słyszeliśmy. Wielu z nas widziało ją na lotniskach, w cukierniach albo też w sklepach z pamiątkami. Znakomicie nadaje się na prezent dla rodziny i znajomych. Czy wiemy jednak, jaki jest jej oryginalny projekt i czym charakteryzuje się prawdziwa kulka Mozarta?



Słynna salzburska czekoladka znana pod nazwą Mozartkugel powstała w czasie, kiedy w Salzburgu – zepchniętym na długie dziesięciolecia do rangi prowincjonalnego  miasteczka – zaczęło kiełkować poczucie lokalnej tożsamości. W 1842 roku odsłonięto pomnik Mozarta, a kilkanaście lat później miasto obchodziło setną rocznicę urodzin kompozytora. Wydarzenia te położyły fundament pod świadome pielęgnowanie jego kultu. W tamtych czasach czekoladowa pralina była jednak wyłącznie wyrobem cukierniczym i nikt nie traktował jej na równi z dewocjonaliami. Sam pomysł nazywania rozmaitych artykułów spożywczych czy przemysłowych imieniem Mozarta nie był nowy. W połowie XIX wieku w Salzburgu zjeść można było Mozart Torte z masy czekoladowej, a w 1911 roku wypastować buty „najlepszą pastą do butów w całym mieście“ o nazwie Mozart-Creme, firmy Hladik z siedzibą na Getreidegasse. Około 1900 roku cukiernia Schatz sprzedawała praliny, które też na początku nosiły nazwę Mozartkugel.

Trochę historii
W 1890 roku cukiernik Paul Fürst, zamieszkujący Salzburg od niespełna sześciu lat,  wykreował okrągłą czekoladkę
i nazwał ją Mozartbonbon (cukierek), a nieco później Mozartkugel (kulka). Wybrał tę nazwę, by oddać hołd nieznanemu jeszcze wówczas na szeroką skalę salzburskiemu artyście. Nowością był kształt i skomplikowana technologicznie, koncentryczna budowa praliny. Środek stanowił zielony marcepan z pistacjami, otoczony warstwą delikatnego nugatu. Całość nadziewano na drewnianą pałeczkę i zanurzano w ciemnej czekoladzie. Następnie kuleczki odstawiano do wyschnięcia, usuwano patyczek, a ślad po nim zatykano czekoladą. W 1905 roku Paul Fürst zaprezentował swój produkt na wystawie światowej w Paryżu i został nagrodzony złotym medalem. W międzyczasie mniej lub bardziej udane podróbki oferowali już inni cukiernicy w mieście. Paul Fürst nie zatroszczył się o ochronę marki, nie opatentował receptury, nie zabezpieczył prawnie ani nazwy, ani opakowania. Już przed wybuchem I wojny światowej kilka firm produkowało czekoladki na skalę przemysłową. Po II wojnie światowej przynosiły one przemysłowi cukierniczemu milionowe profity.
W ten sposób poznał je cały świat. W końcu między firmami produkującymi Mozartkugel wybuchł głośny konflikt, będący początkowo walką konkurencyjną między firmami austriackimi. Z czasem jednak przybrał on rozmiary prawdziwej austriacko-bawarskiej wojny gospodarczej z finałem przed Sądem Europejskim. Nie chodziło przy tym o recepturę, ale o prawo wyłączności do produkcji i eksportu, o rodzaj i kolor opakowania oraz o samą nazwę „Mozartkugel“ i określenia „prawdziwe“, „oryginalne“ i „salzburskie“. W toku tej walki sukces osiągnął Norbert Fürst, prawnuk Paula. W 1996 roku wygrał on proces w trzeciej instancji przeciw renomowanym firmom cukierniczym i od tej pory tylko jego produkt może nosić nazwę „Original Salzburger Mozartkugel“.

Dla Norberta Fürsta Original Salzburger Mozartkugel to wyśmienita pralina, a nie souvenir, który można sprzedawać byle gdzie, w wystawionych na promienie słońca stoiskach. Krytykuje on też nadużywanie atrybutów Mozarta – portretów, instrumentów muzycznych itp. – do celów marketingowych. Mozartkugel to czekoladka, która sama zapracowała na swój sukces, i nie potrzebuje ciągłego wskazywania na kompozytora wszech czasów, który użyczył jej imienia. To po prostu pyszna pralina, i ani mniej, ani więcej.

0 komentarze: