Check In,

Gdzie znikają walizki, czyli sekrety lotniskowej sortowni

28.6.13 Anonimowy 0 Comments



Jest na lotnisku miejsce, o którym zwykle mało się mówi, ale trudno było by sobie bez niego wyobrazić funkcjonowanie portu lotniczego. Tym miejscem jest sortownia bagażu. Jakie tajemnice kryją się w jej wnętrzach wyjaśnia dla nas Lesław Żołędowski, który od dwóch lat spędza w sortowni każdy swój dzień pracy.


 Fot. Zrzutnie bagażowe i czekające przy nich wózki, którymi bagaże zawiezione zostaną do samolotu

Praca w sortowni nie wymaga może wybitnych zdolności, na pewno jednak jest odpowiedzialna. Od naszej sprawności zależy w dużej mierze punktualność ruchu samolotów i komfort podróży pasażerów. Moim podstawowym zadaniem jest zbieranie bagażu i przenoszenie go na przyczepkę, bądź też z przyczepki na taśmę przylotową. Każdego dnia przez moje ręce przechodzi około 500 szt. bagażu, co łącznie – od początku zatrudnienia – daje imponujący wynik 200 000 walizek i toreb. Ile wychodzi to w kilogramach nawet trudno zliczyć.

W sortowni nie ma dwóch identycznych dni. Codziennie dzieje się coś innego i zawsze można liczyć na jakieś niespodzianki. Obsługa bagażu zaczyna się w hali odlotów na stanowiskach odprawy tzw. check-in. To właśnie tam pracownik obsługi naziemnej przymocowuje do torby lub walizki tzw. przywieszkę bagażową, która staje się od tej chwili najważniejszą częścią bagażu.

Prawidłowo oznaczony bagaż przechodzi systemem taśm najpierw do urządzeń prześwietlających, na których sprawdza się, czy w środku nie ma żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a następnie do sortowni.

W sortowni transportowany dotychczas taśmociągami bagaż trafia na tzw. „karuzelę”, czyli łańcuch przesuwających się platform. Aby bagaż trafił do odpowiedniego samolotu, musi najpierw trafić do odpowiedniej zrzutni, przy której czeka na niego pracownik obsługi naziemnej. Każda z platform ma możliwość uchylenia się bądź w prawo bądź w lewo, w zależności od tego, po której stronie znajduje się odpowiednia zrzutnia.

Kiedy bagaż znajdzie się już w zrzutni, pracownik ręcznie wyjmuje go i umieszcza w kontenerze bagażowym, bądź na przyczepce, którą zawozi się bagaże do samolotu. Podobnie sprawa wygląda w przypadku bagażu przylotowego. Po rozładowaniu luku samolotu bagaże trafiają do sortowni, gdzie siłą rąk pracowników wykładane są na taśmę przylotową i wyjeżdżają do odbioru przez podróżnego.

W ruchu przylotowym mamy obecnie do dyspozycji pięć taśmociągów, na które podawane są bagaże do odbioru przez pasażerów. Niestety szczególnie w czasie przylotu dużych samolotów z Ameryki natłok dowożonych przyczepek i kontenerów jest tak duży, że wzajemnie potrafią się blokować. Rozpoznawanie bagaży i dochodzenie, który należy wyłożyć na który taśmociąg zabiera sporo cennego czasu i dlatego niekiedy pasażerowie muszą trochę na swoje bagaże poczekać.

Największą  bolączką przy obsłudze bagażu nie jest jego ciężar, a brak dogodnych uchwytów, które pomagają właściwie układać walizki i torby na wózku lub w kontenerze.
Bagaże można zasadniczo podzielić na kilka grup. Najbardziej poręczny to ten, który ma na każdym swoim boku solidny uchwyt, a jako całość  wykonany jest ze sztywnego, nieprzemakalnego tworzywa. Takie bagaże widujemy jednak rzadko.

Najczęściej mamy do czynienia z markowymi produktami wykonanymi z chłonącego wodę materiału, albo z cienkiego i podatnego na pękanie tworzywa. Prawdziwą zmorą są najtańsze walizki kupowane w supermarketach, w których notorycznie łamią się rączki, urywają uchwyty, albo ścierają i blokują kółka. Taki bagaż prawie nigdy także nie jest sztywny i nie zabezpiecza właściwie zawartości.

Chcę w tym miejscu zdementować plotki o celowym niszczeniu bagaży przez pracowników sortowni. Wszyscy mamy świadomość, że pasażer nadając bagaż na rejs samolotem powierza go w nasze ręce i obdarza zaufaniem, że po drodze nic mu się nie stanie. Zdajemy sobie sprawę, że zniszczenie lub zagubienie bagażu jest dla pasażera ogromnym kłopotem. Problem w takim przypadku ma także linia lotnicza która przyjęła bagaż do przewozu. Dlatego nie ma mowy o jakimkolwiek rzucaniu bagażami po ziemi, celowym wystawianiu ich na deszcz, czy niszczeniu w jakikolwiek inny sposób. Oczywiście, uszkodzenia i zagubienia czasem się zdarzają. Przy tej liczbie bagaży, które codziennie sortujemy na lotnisku, takich przypadków trudno uniknąć. Ale na pewno nie są to przypadki wynikające z naszej złośliwości czy lekceważenia obowiązków.

Lesław Żołędowski
LS Airport Services

 

źródło lotnisko-chopina.pl

0 komentarze: