aktorzy,

Narty w rytmie flamenco, czyli gwiazdy na imprezie Polskie Dni w Andorze 2013

9.4.13 Anonimowy 1 Comments

Najgorętsza impreza narciarska sezonu zimowego 2013 odbyła się 16-23 marca w Pirenejach pod błękitnym niebem Andory. Jej uczestnikami były między innymi gwiazdy polskiego sportu i show biznesu - Czesław Lang, Antoni Pawlicki, Maria Niklińska, Jan Wieczorkowski czy Paulina Chylewska.



Polscy narciarze podczas całego pobytu bawili się fantastycznie, spędzając aktywnie czas na białym puszystym dywanie rozłożonym na zamówienie organizatorów na wszystkich 300 km tras narciarskich. Wśród uczestników wyjazdu pojawiły się największe gwiazdy polskiego sportu i show biznesu. Zwycięzcom slalomu giganta w El Tarter Monice Kobylińskiej i Antoniemu Pawlickiemu nagrody wręczył sam Czesław Lang, który już niedługo pojawi się na trasie 70 Tour de Pologne!

Świetną formę sportową wykazała Maria Niklińska i przebojowo wjechała na drugie miejsce w slalomie gigancie. Jakby tego było mało zaraz po odebraniu nagrody szybko udała się na tereny dostępne tylko dla freeriderów, gdzie zadziwiła wszystkich gracją ruchów i płynnością skrętów.





Zwycięzca zawodów w kategorii mężczyzn Antoni Pawlicki poza trasą nie był już tak pewny swego ale chyba dlatego, że podstępnie został zwabiony do głębokiego lasu, skąd jednak udało mu się wyjechać bez większych obrażeń. Jak kometa do mety mknęła jedyna reprezentantka TVP1 Paulina Chylewska i po brawurowym drugim przejeździe zajęła czwarte miejsce.

W tym samym czasie w ukryciu, spod szczelnie zaciągniętych gogli całe wydarzenie narciarskie obserwował dyskretnie pewien snowboardzista. Okazało się później, że to nie był szpieg z krainy deszczowców ale Jan Wieczorkowski, który na desce swoim nienagannym stylem jazdy fascynował nawet największych lokalnych wymiataczy.

Uczestnicy wyjazdu spędzali czas bardzo aktywnie korzystając z atrakcji takich jak wycieczki w psich zaprzęgach, speedriding, zakupy w strefie wolnocłowej czy wycieczka do hotelu Igloo.

W czwartkowy wieczór na scenie pojawili się "The Mananers", czyli siedmiu latynosów z instrumentami. Panowie tak dali czadu w rytmie reggae, że nawet lokalny DJ był kompletnie zdezorientowany i dopiero po północy przypomniał sobie, że w tym sezonie nawet w dalekich Pirenejach na parkiecie liczy się tylko… "Ona tańczy dla mnie".





Uczestnicy imprezy wrócili do Polski bezpiecznie i w doskonałych nastrojach, samolotami linii lotniczych Wizz Air do Warszawy, Gdańska i Katowic.

[mappress mapid="170"]

1 komentarz: